Logo Przewdonik Katolicki

Śladami św. Piotra

Aleksandra Polewska
Fot.

Doczesne szczątki pierwszego Namiestnika Chrystusowego na ziemi znajdują się w podziemiach Bazyliki św. Piotra w Watykanie, w miejscu pod konfesją. Śladów po Księciu Apostołów zachowało się więcej. Kilka z nich miałam możliwość zobaczyć osobiście. O ruinach domu Piotra w Kafarnaum przewodnicy mówią: skromne. Wystarczy jednak przyjrzeć się dokładnie kamiennym...

Doczesne szczątki pierwszego Namiestnika Chrystusowego na ziemi znajdują się w podziemiach Bazyliki św. Piotra w Watykanie, w miejscu pod konfesją. Śladów po Księciu Apostołów zachowało się więcej. Kilka z nich miałam możliwość zobaczyć osobiście.

O ruinach domu Piotra w Kafarnaum przewodnicy mówią: „skromne”. Wystarczy jednak przyjrzeć się dokładnie kamiennym pozostałościom: resztkom schodów i grubym murom, by w wyobraźni zobaczyć jego rekonstrukcję. Wielu chrześcijan wyobraża sobie dom Piotra jako skrzyżowanie szałasu z lepianką. Tymczasem – jeśli pozostałości w Kafarnaum są rzeczywiście śladami jego domu – można wnioskować, że Piotrowi powodziło się w życiu nie najgorzej. Kamienne domostwa świadczyły bowiem, że ich właściciele byli członkami przynajmniej średniozamożnej warstwy społeczeństwa. Poza tym dom usytuowany był przy brzegu jeziora, w niezwykle malowniczym miejscu i wielkiemu rybakowi mieszkało się tam zapewne bardzo wygodnie.

Jednak z całą pewnością Piotr ciężko pracował. Mówiąc współczesnym językiem, był człowiekiem biznesu, właścicielem rodzinnej firmy rybackiej. Jako ciekawostkę dodam, że Jezioro Galilejskie słynie również z tego, że żyje w nim pewien gatunek ryby, zwanej rybą św. Piotra (z arabskiego musht, czyli grzebień). Legenda głosi, że ślady w formie odcisków palców widoczne przy skrzelach są znakiem zostawionym przez Piotra, kiedy po raz pierwszy wyciągał z sieci tę rybę. Dziś jest ona główną atrakcją galilejskich restauracji rybnych (bardzo drogą).

Kiedy stałam nad brzegiem jeziora w Kafarnaum, dotarło do mnie, że odpowiadając na zaproszenie Chrystusa, Piotr nie uciekał od biedy i beznadziejnego życia (czy jak żartobliwie twierdzą niektórzy – od teściowej). Prowadził prawdopodobnie normalne, w miarę dostatnie, poukładane życie. Piotr opuścił wszystko, gdyż został „porwany”, czyli prawdziwie powołany. Powołanie w konsekwencji zaprowadziło go do Rzymu. Przenieśmy się za nim do Wiecznego Miasta.

Rzymski kościół św. Piotra w Okowach wystawiono w miejscu, gdzie według tradycji apostoł miał być więziony. W oszklonej skrzyni od wieków są w nim przechowywane łańcuchy, w które Piotr był zakuty w czasie uwięzienia w Jerozolimie. Jak pamiętamy, został wyprowadzony z więzienia nocą przez anioła. Gdy nazajutrz rano Herod – wg opowieści św. Cezarego – dowiedział się o ucieczce Piotra, nakazał przeprowadzić surowe śledztwo, zaś pewien setnik, przekonawszy się o cudzie, zabrał ze sobą okowy i został chrześcijaninem. Kajdany przechowywano w jego rodzinie do czasów cesarza Konstantyna. Kiedy Kościół wyszedł z katakumb, potomkowie setnika oddali okowy biskupowi jerozolimskiemu z prośbą, aby je wystawił ku czci publicznej w kościele.

Przy sposobności pielgrzymki, jaką małżonka Teodozjusza II, cesarzowa Eudoksja, przedsięwzięła do Jerozolimy, patriarcha Juwenalis darował jej oba łańcuchy. Jeden z nich Eudoksja ofiarowała katedrze w Konstantynopolu, drugi przesłała do Rzymu swej córce, poślubionej przez cesarza Walentyna. Monarchini pośpieszyła pokazać nieoceniony dar papieżowi Sykstusowi III. Wówczas papież kazał przynieść łańcuch, który św. Piotr dźwigał w Więzieniu Mamertyńskim, za panowania cesarza Nerona. Gdy łańcuchy zetknięto ze sobą, stał się cud: obydwa tak się połączyły, że zamieniły się w nierozerwalną całość, jakby od początku były jednym wytworem ludzkich rąk...

Co Bóg połączył, tego cesarzowa nie chciała rozłączać: jej staraniem na Wzgórzu Eskwilińskim został wzniesiony kościół pw. św. Piotra w Okowach, w którym złożyła czcigodną pamiątkę. Okowy, które nie zdołały spętać Namiestnika Chrystusowego, były jawną oznaką, że siła piekieł została złamana i że Bóg raczył obdarzyć prawowiernych prawdziwą wolnością. Opiłki łańcuchów, oprawione w złote krzyże albo klucze, papieże przesyłali w podarunku monarchom.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki