Logo Przewdonik Katolicki

Krajobraz po rocznicy

Adam Suwart
Fot.

Zakończyły się uroczyste obchody 50. rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956 roku. Przy tej okazji po raz pierwszy tak mocno zabrzmiało stwierdzenie, że zryw poznańskich robotników był powstaniem, a nie jak to utrwalała peerelowska propaganda wypadkami. Czy rocznicowe obchody stały się pretekstem do pogłębienia naszej wiedzy o wydarzeniach przez dziesięciolecia skrywanych...

Zakończyły się uroczyste obchody 50. rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956 roku. Przy tej okazji po raz pierwszy tak mocno zabrzmiało stwierdzenie, że zryw poznańskich robotników był powstaniem, a nie jak to utrwalała peerelowska propaganda – „wypadkami”. Czy rocznicowe obchody stały się pretekstem do pogłębienia naszej wiedzy o wydarzeniach przez dziesięciolecia skrywanych za „żałobną kurtyną milczenia”, czy były jedynie jednorazowym przeżyciem? Co pokolenie dzisiejszych dziesięciolatków będzie umiało powiedzieć o Poznańskim Czerwcu za 20, 30 lat, kiedy zabraknie kombatantów, którzy dziś zbierają się jeszcze pod Poznańskimi Krzyżami?

Pięćdziesiąta rocznica powstania poznańskiego została uczczona godnie. Do stolicy Wielkopolski 28 czerwca przybyli prezydenci Polski, Niemiec, Czech, Węgier i Słowacji. Choć trzy sektory honorowe na placu A. Mickiewicza wypełniły się po brzegi, to jednak sam plac nie był już tak pełny. Według wstępnych wyliczeń, w rocznicowych obchodach uczestniczyło jedynie 6 tysięcy poznaniaków. To bardzo niewiele, zważywszy, że kilka dni wcześniej na tym samym placu wraz z 80 polskimi biskupami zgromadziło się ponad 20 tysięcy wiernych!

Nie wszyscy przyszli
Być może o niewysokiej frekwencji zdecydował fakt, że uroczystości odbyły się w dzień roboczy, kiedy to – wbrew apelom prezydenta miasta – wielu pracodawców nie zarządziło w swych zakładach dnia wolnego. Nie bez znaczenia były też obawy przed upałem. Wreszcie niejednego mogła zniechęcić perspektywa spędzenia kilku godzin w tłumie, gdzieś w odległym „kącie” placu. Choć dla uczestników Poznańskiego Czerwca wyznaczono kilkadziesiąt miejsc w tak zwanym sektorze honorowym, to jednak nie wszyscy bohaterowie sprzed 50 lat mogli tam zasiąść. – Chciałem przyjść tu z żoną, która też bardzo te uroczystości przeżywa, ale nie dali mi dwuosobowego zaproszenia – żalił się podczas uroczystości ponadsiedemdziesięcioletni pan Janusz, który podczas powstania stracił szesnastoletniego brata.

Miejsca przed Krzyżami nie znalazło też kilkunastu uczestników procesów za udział w powstaniu. – Nie należę do żadnej z trzech organizacji uczestników Czerwca i jako niezrzeszony nie jestem zapraszany na żadne uroczystości. A swoje wycierpiałem. Noc z 29 na 30 czerwca 1956 roku spędziłem na Ławicy, stojąc pod ścianą z rękoma podniesionymi w górę. Potem były trzy miesiące aresztu przed procesem. Przez ten czas ubecy nie szczędzili nam, oskarżonym, bicia i upokorzeń – mówi poruszony drugi pan Janusz, jeden z oskarżonych w 1956 roku za udział „w zbrojnym zamachu na funkcjonariuszy UB”. Pan Janusz obchody mógł śledzić na ekranie telewizora. Tymczasem w sektorach honorowych nie zabrakło radnych miasta, także poprzednich kadencji, przybyłych nierzadko z rodzinami…

Udana misja mediów
Na wysokości zadania stanęła prasa. Już na wiele tygodni przed rocznicą w poznańskich gazetach ukazywały się artykuły o tematyce czerwcowej, organizowano konkursy, zbierano świadectwa żyjących uczestników. Dla starszego pokolenia było to wspomnienie wydarzeń sprzed lat, dla młodego – prawdziwa lekcja historii, tym ciekawsza, że opowiadana ustami autentycznych uczestników powstania. Z zadania wywiązała się Telewizja Polska. Im bliżej dnia jubileuszowego, tym więcej na antenie regionalnej „Trójki” było reportaży, wspomnień, filmów i dokumentów. Także poznański oddział Instytutu Pamięci Narodowej zorganizował masową akcję edukacyjną. Swoistym dysonansem był jedynie fakt, że władzom miasta Poznania nie udało się otworzyć nowego muzeum Czerwca. Ma to nastąpić dopiero jesienią. Dnia 28 czerwca 2006 roku Poznań i pamiętny „Czarny Czwartek” był jednak na ustach całego kraju, przewijał się we wszystkich mediach, także w niektórych zagranicznych. W Poznaniu odczytano list Ojca Świętego Benedykta XVI, który wspomniał o głębokim sensie ofiary robotniczej Poznańskiego Czerwca. Także Biały Dom wydał oświadczenie, w którym oddał hołd bohaterskim uczestnikom Poznańskiego Czerwca.

Nieśmy prawdę w przyszłość
Zapewne jeszcze przez pewien czas wspominać będziemy wydarzenia 50. rocznicy Poznańskiego Czerwca. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że rocznica ta wraz z rozbudowanymi obchodami stanie się remedium na społeczną niewiedzę dotyczącą powstania poznańskiego i jego prawdziwego znaczenia w najnowszych dziejach Polski. Uroczystości, choćby najlepiej zorganizowane, zawsze są czymś jednorazowym. Rzetelna wiedza będzie przekazywana początkowo wnukom przez dziadków, a gdy tych zabraknie, ich rolę powinien przejąć system edukacji – szkolnictwo, placówki muzealne, dziennikarze, Instytut Pamięci Narodowej. Każdy z nas może zrobić coś drobnego, co sprawi w efekcie końcowym, że za 30 lat, gdy nie będzie już wśród nas uczestników powstania poznańskiego, pod pomnikiem Poznańskich Krzyży obok oficjalnych delegacji władz pojawi się też polska młodzież, złakniona wiedzy o poznańskim „Czarnym Czwartku”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki