Logo Przewdonik Katolicki

Absolwencie, do dzieła

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Wśród tegorocznych sierpniowych rocznicowych waśni, wzajemnych pretensji i gwizdów, jak powiew ożywczego wiatru brzmi informacja o nowym programie stypendialnym Solidarni.

 

Wśród tegorocznych sierpniowych rocznicowych waśni, wzajemnych pretensji i gwizdów, jak powiew ożywczego wiatru brzmi informacja o nowym programie stypendialnym „Solidarni”.

 

Znana z nieszablonowych i niezwykle skutecznych kampanii społecznych Fundacja Świętego Mikołaja po raz kolejny chwyta byka za rogi. Uruchamia właśnie ogólnopolski program stypendialny, który ma ogromną szansę powtórzyć sukces projektu „Grunt to rodzina”, kampanii „Mama w pracy” czy też corocznego, październikowego Dnia Papieskiego. Czas, nazwa i okoliczności nie są oczywiście przypadkowe: „Solidarni” mają w zamierzeniu nawiązywać bezpośrednio do 30. rocznicy powstania „Solidarności”. Nie ma to być jednak kolejny rocznicowy pomnik ze spiżu ani kombatancka wspominka „ku czci”, a raczej żywa, twórcza transpozycja sierpniowych postulatów i owego niezwykłego czasu ogólnonarodowej solidarności roku ‘80.

 

Kopernik ponad łupki

Zaczęło się od kilku prostych, acz niezbyt często stawianych dziś pytań: „Co obecnie rozumiemy pod pojęciem solidarności?”, „Jakiej solidarności dziś potrzebujemy?” oraz „Gdzie kierować odruchy naszej solidarności?”. W ten właśnie sposób w Fundacji Świętego Mikołaja zrodził się pomysł na program stypendialny „Solidarni”, mający finansowo wspomagać uzdolnione dzieci i młodzież z uboższych rodzin.

„Do wściekłości doprowadza mnie myśl, że tak wielu młodych ludzi nie zrealizuje nigdy swoich talentów i potencjału z przyczyny tak prozaicznej jak brak pieniędzy. Wielu z nas marzy, że w Polsce uda się eksploatacja złóż gazu z łupków - też chciałbym, żeby to było możliwe, ale wiem, że żyjemy na żyle złota, jaką są talenty potencjalnych Koperników, Skłodowskich, Mickiewiczów” – tak, podczas oficjalnej inauguracji projektu, tłumaczył idę programu prezes Fundacji Świętego Mikołaja, dr Dariusz Karłowicz. I to właśnie stypendia „Solidarnych” mają pomóc w „wydobywaniu na powierzchnię” owych talentów.

- Chcemy pokazać, że pojęcie solidarności można rozumieć w zupełnie nowy, uwspółcześniony sposób. Uważamy, że właśnie na płaszczyźnie edukacji Polacy mają szansę najpełniej okazać swoją solidarność - poprzez bycie solidarnymi ze swoimi dawnymi szkołami, a co za tym idzie, udzielanie pomocy dzieciom, które z braku pieniędzy nie mogą się dalej rozwijać i edukować – wyjaśnia Sylwia Romańczak, koordynatorka projektu „Solidarni” z ramienia Fundacji Świętego Mikołaja. Cały projekt stanowić ma więc zaproszenie do wejścia na taki teren, na którym - jak mówi Dariusz Karłowicz – „logika noszenia cudzych ciężarów wygrywa z logiką niesolidarnej modernizacji”.

 

Zostań solidarnym

Tym, co wyróżnia „Solidarnych” spośród innych programów stypendialnych, jest szczególny rodzaj adresatów, do jakich skierowana jest propozycja Fundacji Świętego Mikołaja. - W Polsce mamy ponad 20 milionów absolwentów, którzy są w zasadzie zupełnie „niezagospodarowani” – spotykają się na jakichś zjazdach absolwenckich, zrzeszają w nielicznych stowarzyszeniach, ale te działania nie wykraczają właściwie poza obszar czysto towarzyski. My natomiast chcemy ich namówić, aby zaczęli wspomagać finansowo edukację w swoich dawnych szkołach - mówi Sylwia Romańczak.

Potencjalny darczyńca „Solidarnych” nie jest obwarowany żadnymi specjalnymi obostrzeniami: fundatorem stypendiów może być każdy, kto zadeklaruje chęć niesienia takiej pomocy; w dowolnej kwocie pieniężnej i na dowolny okres czasu. Taka absolwencka solidarność sprawdza się z doskonałym skutkiem od wielu lat w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i wielu innych europejskich krajach. Niedoścignionym wzorcem jest tutaj bez wątpienia Oxford, którego program stypendialny od lat uznawany jest za instytucję samą w sobie. - Na Zachodzie właściwie już w momencie, kiedy absolwent opuszcza szkołę, staje się niemal automatycznie jej darczyńcą, wspierając te osoby, które ze względów finansowych mają problemy z kontynuowaniem nauki. W wielu krajach europejskich bez takich stypendiów absolwenckich część uczniów nie miałaby w ogóle szans na ukończenie swoich  szkół – przekonuje koordynatorka projektu „Solidarni”.

 

Zainwestuj dziś

Projekt „Solidarni” skierowany jest do wszystkich publicznych placówek oświatowych, począwszy od szkół podstawowych, a skończywszy na szkolnictwie wyższym. Niezbędnym warunkiem korzystania z owoców absolwenckiej solidarności jest jednak zgłoszenie szkoły do udziału w programie „Solidarnych” i zarejestrowanie jej na portalu internetowym www.solidarni.org.pl. Jednocześnie daje to możliwość stworzenie przez szkołę własnego profilu internetowego, w którym prezentowany byłby dorobek placówki, najważniejsze wydarzenia z jej życia, informacje o stypendystach, a nade wszystko możliwość integracji absolwentów wokół swojej dawnej „budy”.

Początki są jak na razie bardzo obiecujące, bo choć program działa dopiero od kilku dni, to udział w projekcie zadeklarowało już ponad sto szkół. Ambicje twórców projektu „Solidarnych” sięgają jednak o wiele dalej, zważywszy szczególnie na fakt, że w naszym kraju działa ponad 20 tys. publicznych placówek oświatowych. - Mamy nadzieję, że sami absolwenci będą wywierać presję na swoje dawne szkoły, będą do nich pisać, dzwonić i bezpośrednio namawiać do udziału w naszym programie – zachęca Sylwia Romańczak.

Projekt „Solidarnych” poparło już wielu znanych absolwentów swoich szkół: m.in. dziennikarze radiowej Trójki Marek Niedźwiedzki, Wojciech Mann i Michał Olszański, a także Piotr Kraśko i Maciej Orłoś z TVP, aktorzy Małgorzata Kożuchowska, Franciszek Pieczka, Rafał Królikowski, Jerzy Stuhr, i wielu, wielu innych. „Jeśli chcesz na starość żyć w kraju rządzonym przez światłych ludzi i takich samych spotykać na ulicach, zainwestuj w nich już dziś” – nie bez powodu przekonuje na stronie internetowej „Solidarnych” popularny aktor Cezary Żak.

 

Nie tylko dla prymusów

Nowatorska jest także forma przyznawania stypendiów w ramach projektu Fundacji Świętego Mikołaja. Podczas gdy większość programów stypendialnych działa w oparciu o wnioski rozpatrywane na zewnątrz - przez organizacje przekazujące fundusze - to w przypadku „Solidarnych” o wszystkim decydować będą same szkoły. To one mają zbierać wnioski od potencjalnych stypendystów i typować listy uzdolnionych kandydatów. - Rozmawialiśmy z kilkoma szkołami, a także dysponujemy wynikami badań, z których wynika jasno, że w przypadku gdy stypendia przyznawane są przez organizacje zewnętrzne, nie zawsze trafiają one akurat do tych osób, które tego najbardziej potrzebują. Dlatego też, w myśl zasady subsydiarności, chcemy ten zakres zadań przekazać szkołom – zwraca uwagę Sylwia Romańczak z Fundacji.

Nie zmieniają się za to klasyczne kryteria stypendialne: wysoka średnia ocen, dochód na osobę w rodzinie plus dodatkowo jeszcze jakaś forma zaangażowania społecznego kandydata. Ale i tutaj istnieje mały wyjątek od stypendialnej reguły: „Solidarni” nie chcą wspierać wyłącznie typowych prymusów – drzwi programu uchylone są także dla osób uzdolnionych tylko w jednej dziedzinie nauki.

- Pragnęlibyśmy bardzo, aby za kilka, kilkanaście lat projekt „Solidarnych” egzystował samodzielnie, bez naszej pomocy. Do tego czasu chcemy nauczyć szkoły, w jaki sposób pozyskiwać absolwentów i promować idee absolwenckiej solidarności - zaznacza Sylwia Romańczak. Na to przyjdzie jednak jeszcze trochę poczekać. Póki co - 30 lat po narodzinach „Solidarności” - Fundacja Świętego Mikołaja ogłosiła pierwszy „strajk przeciwko niesolidarności”.  

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki