Logo Przewdonik Katolicki

Kieszonkowe - lekcja samodzielności

Weronika Stachura
Fot.

Pierwsze tygodnie roku szkolnego. Wiele rodzin liczy wydatki związane z zakupem podręczników, zeszytów i wszelkich przyborów potrzebnych w szkole i staje przed kolejnym dylematem związanym z finansami: kieszonkowe dawać czy też nie?

 

Dawać dziecku określoną kwotę pieniędzy na własne wydatki czy też pozbawiać go możliwości dysponowania pieniędzmi? A jeśli dawać, to czy ma to być stała kwota, tzw. tygodniówka czy też suma przekazywana co miesiąc? A może lepiej wspomagać dziecko drobnymi „przy okazji”? No i jeszcze jedna kluczowa kwestia: kiedy można dać dziecku kieszonkowe? Z reguły pierwsze zainteresowanie sprawami finansowymi, przejawiającymi się w zadawaniu pytań: skąd w ogóle biorą się pieniądze, ile co kosztuje, czy to jest mała czy duża suma, pojawia się u dzieci 6-7-letnich. Dopiero jednak u 11-latków pojawia się myślenie abstrakcyjne. Zdaniem psychologów ten właśnie moment wydaje się odpowiedni na podjęcie decyzji o dawaniu dzieciom kieszonkowego.
 
Jestem na tak   
Wśród zwolenników dawania dzieciom określonej sumy pieniędzy panuje przekonanie, że kieszonkowe uczy pociechę wielu umiejętności przydatnych w życiu dorosłym. Dziecko poznaje wartość pieniądza i uczy się nim dysponować. – Kiedy Martyna rozpoczęła czwartą kasę szkoły podstawowej, razem z mężem zauważyliśmy, że ma problemy z matematyką. Zgodnie z zaleceniem nauczycielki staraliśmy się przekonać ją, że królowa nauk jest niezwykle przydatna w życiu codziennym, np. podczas robienia zakupów. Drobne sumy dawane córce w ramach kieszonkowego stały się pretekstem do ćwiczeń w zakresie dodawania i odejmowania, co po pewnym czasie przyniosło widoczne rezultaty w szkole – opowiada Krystyna, mama trzynastoletniej Dagmary i dwunastoletniej Martyny.
Samodzielne dokonywanie wyborów, rozeznawanie potrzeb i ustalanie hierarchii ich ważności – na co przeznaczyć otrzymane pieniądze, co jest mi przede wszystkim potrzebne, a co mogę kupić za jakiś czas, uczy dziecko, że w życiu trzeba ustalać sobie pewne priorytety oraz nabywać pewnych umiejętności. Kieszonkowe to doskonała lekcja samodzielności, która będzie stanowić kapitał na dorosłe życie.  – Kiedy Nikodem kończył szkołę podstawową, uzgodniliśmy razem z mężem, że będziemy mu dawać kieszonkowe. Na początku jasno ustaliliśmy comiesięczną kwotę. Syn wiedział, że zapewnimy mu utrzymanie, będziemy finansować jego naukę oraz zajęcia dodatkowe. Kieszonkowe miał przeznaczać na swoje własne wydatki, przede wszystkim na rozwijanie pasji związanych z astronomią. Dzięki temu poznał wartość pieniądza i nauczył się planować wydatki, sam też decyduje, jaką kwotę przeznaczy na wymarzoną lunetę – opowiada Marta, matka piętnastoletniego Nikodema. Dobrym rozwiązaniem praktykowanym przez wielu rodziców, niejako poprzedzającym właściwe kieszonkowe, jest przekazanie dziecku potrzebnej kwoty, oczywiście po uprzednim ustaleniu celu wydatku. Dzięki temu rodzic kontroluje, na co w rzeczywistości pociecha przeznacza pieniądze. Inną formą przekazywania dzieciom określonej sumy pieniędzy jest pozostawienie im reszty, np. po zapłaconych rachunkach czy opłacie za dodatkowe zajęcia. – Wybraliśmy właśnie ten sposób „dofinansowania” naszych córek i z perspektywy czasu sądzę, że takie stopniowe uniezależnianie finansowe sprawdziło się – przekonuje Wanda.
 
Druga strona medalu
Trzeba jednak zaznaczyć, że decyzja o dawaniu kieszonkowego kryje wiele pułapek. Może bowiem pojawić się niebezpieczeństwo niewłaściwego spożytkowania przez dzieci pieniędzy, w szczególności na słodycze i niezdrowe przekąski, kupowane np. w szkolnym sklepiku, w niekontrolowanych ilościach. Otrzymywane kieszonkowe może przyczynić się też do rozwijania w dziecku postawy materialistycznej i roszczeniowej, co może rodzić poważne problemy, gdy pogarsza się sytuacja finansowa rodziny. Może być także przyczyną konfliktu między rodzeństwem, zwłaszcza gdy jedno dziecko dostaje swoje kieszonkowe, a pozostałe jeszcze nie. Nie można też zapominać, że żadne kwoty pieniędzy nie zastąpią dziecku uwagi, rozmowy i poświęconego mu czasu. A jaka jest rzeczywistość?
 
Ile, skąd i na co
Badanie Ipsos przeprowadzone na początku 2010 roku wykazało, że aż dwie trzecie rodziców dzieci w wieku 6-18 lat przekazuje im średnio 56 zł miesięcznie. Choć najczęściej z kieszonkowego korzysta młodzież między 15. a 18. rokiem życia, to dostają je nawet dzieci w wieku przedszkolnym (4-6 lat). 56 proc. ankietowanych otrzymuje pieniądze jako formę prezentu od rodziców i dalszej rodziny. Średnio starsza młodzież ma do dyspozycji 82 zł, młodsi ok. 43 zł. W opinii rodziców dzieci najwięcej wydają na słodycze (61 proc.) i napoje (37 proc.),  na gazety i czasopisma (27 proc.), karty do telefonu lub opłacają abonament telefoniczny (21 proc.). 16 proc. przeznacza kieszonkowe na rozrywkę: koncerty, kino, kluby.  – Z reguły wydaję na drobne rzeczy, zawsze mam przy sobie kilka złotych na wypadek, gdyby coś się stało. Kiedyś zapomniałam plasteliny, ale na szczęście mogłam ją kupić w szkolnym sklepiku. Większe sumy odkładam i rozmawiam z rodzicami o tym, na co chcę je przeznaczyć – opowiada 14-letnia Kamila. Z przeprowadzonych badań wynika również, że dzieci coraz częściej czynniej uczestniczą w rodzinnych zakupach. Najczęściej decydują o zakupie słodyczy, produktów mlecznych, napojów gazowanych, zabawek i odzieży.
 
Orzech (niełatwy) do zgryzienia
W wielu rodzinach panuje też przekonanie, że warto dawać kieszonkowe, jako formę docenienia dobrych wyników w nauce lub za wykonanie drobnych prac domowych. Choć 13 proc. ankietowanych rodziców przyznaje, że daje pieniądze jako formę nagrody za dobre oceny, to psychologowie są w tej kwestii zgodni i zalecają wstrzemięźliwość. Zapłata za pomoc w domu czy dobre wyniki w nauce może pokutować wyrobieniem w dziecku przekonania: w życiu jest coś za coś, co na dłuższą metę może przyczynić się do konfliktów i materialistycznej wizji świata. Kieszonkowe dawane naszym dzieciom nie obróci się przeciwko nam, jeśli zachowamy umiar i odpowiednie proporcje, nadto jeśli na samym początku ustalimy elastyczne, adekwatne do zmieniających się z wiekiem potrzeb dziecka, reguły obowiązujące obie strony: wysokość kwoty, termin wypłacania kieszonkowego, cel wydatków. Pozostaje też ostatnie pytanie: kiedy pozwolić dziecku na pełne uniezależnienie się? Dzisiaj przecież coraz częściej dzieci wspomagają rodzinne budżety...
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki