Z ks. Martinem Flatmanem, konwertytą z anglikanizmu na katolicyzm, rozmawiają ks. Dariusz Madejczyk i Małgorzata Szewczyk
Dlaczego Ksiądz, pastor anglikański, postanowił przejść do Kościoła katolickiego? Co Księdza zafascynowało w Kościele katolickim?
- Aby wytłumaczyć moją decyzję, którą podjąłem na przełomie lat 1993 - 1994, muszę pokrótce scharakteryzować Kościół anglikański. Był on częścią Kościoła katolickiego do XVI w., kiedy to król Henryk VIII Tudor zaczął domagać się unieważnienia swego małżeństwa z Katarzyną Aragońską, nazywając je zbrodniczym i kazirodczym, bowiem wcześniej Katarzyna była żoną brata króla Henryka, księcia Artura. Ponadto król nie miał męskiego potomka i romansował z Anną Boleyn. Ponieważ papież Klemens VII nie chciał się zgodzić na żądania króla, Henryk zerwał łączność z Kościołem i mianował prymasem Anglii i arcybiskupem Canterbury swojego człowieka Thomasa Cranmera.
Kościół utworzony przez Henryka VIII praktycznie nie różnił się od katolickiego. Z czasem duży wpływ na niego zaczęła wywierać myśl protestancka. Działał też silny nurt zwolenników zbliżenia do doktryny kalwińskiej. Obecnie w Kościele anglikańskim istnieje kilka nurtów, od skrajnie protestanckiego, do zbliżonego z Kościołem katolickim. Jest i nurt bardziej kompromisowy, który próbuje pogodzić oba prądy. W Kościele anglikańskim, zwłaszcza w USA, silna jest też grupa ludzi, których można scharakteryzować jako bardzo liberalnych. To właśnie oni ostatnio głośno popierają święcenia księży i biskupów otwarcie przyznających się do orientacji homoseksualnej i wyrażają swoją akceptację na małżeństwa homoseksualne.
To właśnie pod wpływem tych osób w roku 1994 Kościół anglikański zgodził się na święcenia kobiet, co wywołało sprzeciw wśród części anglikanów, tak duchownych, jak i świeckich. Ja również nie zgadzałem się z takimi praktykami. Wielu z nas opowiedziało się po stronie katolicyzmu. Motywacja tych osób była jasna: chcieli należeć do Kościoła, który dąży do wspólnoty z Rzymem, a nie do tego, który obiera kurs w zupełnie innym kierunku. Właśnie decyzja o wyświęcaniu kobiet potwierdziła nasze przypuszczenia, że Kościół anglikański zmierza w złym kierunku. Stąd podjąłem decyzję o powrocie do Kościoła katolickiego.
Chciałbym podkreślić, że jestem zwolennikiem aktywnej obecności kobiet w Kościele, doceniam ich rolę we współczesnym świecie i wspólnocie, ale opowiadam się za zachowaniem tradycyjnego podziału funkcji.
Tym, co mnie zafascynowało w Kościele katolickim, jest jasne, niezmienne, oparte na Biblii i Tradycji, nauczanie o Ewangelii, które kontynuuje on mimo zmian zachodzących w świecie. Kościół oparty na Chrystusowej Ewangelii wciąż trwa. Dokładnie pamiętam też, jak poruszyły mnie i zainspirowały dokumentu Soboru Watykańskiego II. Jako anglikański ksiądz nie miałem żadnego źródła nauczania, do którego mógłbym się odnieść w przypadku jakichś wątpliwości czy problemów. Dzisiaj, już jako katolicki ksiądz, mogę wskazać konkretne dokumenty Katechizmu czy soborów, które potwierdzają głoszoną przeze mnie naukę. Tak więc teoria łączy się z praktyką, a w dokumentach Kościoła znajduje swe potwierdzenie.
Czy znana jest dokładna liczba księży anglikańskich, którzy weszli w pełną jedność z Kościołem katolickim?
- Przyznam, że nie znam dokładnych danych, ale z pewnością taką decyzję podjęło ok. 100 księży.
Jakie są różnice i podobieństwa między Kościołem katolickim a anglikańskim?
- Jak już wspomniałem, tym, co wyróżnia Kościół katolicki, jest nauczanie obowiązujące wszystkich katolików. Choć może być ono głoszone w różny sposób, w różnych kulturach, to pozostaje ono niezmienne. W Kościele anglikańskim jest inaczej.
Podam przykład. Kiedy byłem pastorem, głosiłem, że Chrystus jest prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie. W mojej wspónocie praktykowano przynoszenie Komunii św. do domów chorych i niepełnosprawnych. Jedna z moich parafianek przeprowadziła się na terytorium innej parafii. Ponieważ była niepełnosprawna, poprosiła tamtejszego pastora, by przyszedł do niej z Komunią św., ale on odmówił. Okazało się bowiem, że wierni tej parafii potępiali taką praktykę, nie wierząc w żywą obecność Chrystusa w Komunii św. Pragnę zaznaczyć, że przynoszenie Komunii św. chorym pozostającym w domach było praktykowane już w pierwszych wiekach Kościoła. Decyzja ta jest wobec tego tym bardziej niezrozumiała.
Widać tutaj jasno zróżnicowanie wewnątrz Kościoła anglikańskiego. Są wspólnoty bliskie tradycji katolickiej, ale dla wielu nauczanie i praktyki, jak ta wspomniana powyżej, całkowicie zależą od tego, jak konkretny pastor rozumie chrześcijaństwo.
To, co łączy oba Kościoły, to obrzęd wyświęcania biskupów i księży, pomijam oczywiście kwestię święcenia kobiet, o której już wspomniałem, a także podobieństwo gestów liturgicznych, choć trzeba zaznaczyć, że ostatnio i w tej dziedzinie wiele się zmienia. Teologia anglikańska zorientowana jest liturgicznie i głęboko związana z Biblią. Główne rozbieżności między anglikanami a katolikami dotyczą jedności i wieczności Kościoła; władzy i nieomylności papieża; Maryi (dogmaty o Niepokalanym Poczęciu, Wniebowzięciu, itd.), a w kwestiach praktyczno-doktrynalnych nakazów związanych z małżeństwem i małżeństwa osób różnych wyznań.
Kościół anglikański akceptuje starożytne wyznanie wiary - Credo, choć są i tacy pastorzy, którzy nie ponosząc za to żadnych konsekwencji, np. wydalenia, nie zgadzają się z niektórymi sformułowaniami tam zawartymi. W Kościele anglikańskim panuje dzisiaj powszechny relatywizm.
Dlaczego wielu anglikanów przestało czuć się w Kościele anglikańskim jak w Kościele Chrystusowym?
- To bardzo skomplikowany problem. Myślę, że wielu anglikanów wciąż postrzega Kościół anglikański jako część Kościoła Chrystusowego, mimo że nie uznaje w nim substancjalnej obecności Chrystusa. Kościół to dla nich jedynie grupa ludzi, którzy nazywają siebie chrześcijanami, a nie odnoszą się do rzeczy niewidzialnych, do Tradycji. W myśl tego biskupi i księża są jedynie menadżerami, tak więc nie jest ważne, czy liturgię będzie sprawować mężczyzna czy kobieta. Doktryna również nie jest istotna. Obecnie w Kościele anglikańskim panuje relatywizm. Wielu nie podziela poglądu, że Kościół katolicki to ten założony przez Chrystusa, a w związku z tym nie odczuwają potrzeby prawdziwej chrześcijańskiej jedności w jednym Kościele. Nie rozumieją, że jedność wierzących w Chrystusa jest konieczna, by można było mówić o komunii wiernych.
Kobieta-biskup, akceptacja związków homoseksualnych, in vitro... To wszystko, o czym Ksiądz już wspominał, prowadzi do wniosku, że Kościoły protestanckie dotyka kryzys. Czy dialog z nimi jest jeszcze możliwy?
- Nie sądzę, by Kościoły protestanckie w ten sposób postrzegały swoją sytuację, ponieważ nie podzielają naszych poglądów na temat jedność nauczania i obrzędów. Większość anglikanów nie poczuwa się do budowania jedności między chrześcijanami. Dla własnej wygody wybierają z nauczania to, co im odpowiada, co czyni ich szczęśliwymi tu i teraz. Dochodzi nawet do tego, że powołują własne, indywidualne wspólnoty, które są zgodne z ich przekonaniami. Dzieje się tak, ponieważ w inny sposób rozumieją oni słowo „Kościół”. To dla nich po prostu niezależna grupa ludzi. Myślę więc, że anglikanie wcale nie odbierają tego, co się obecnie dzieje w Kościele anglikańskim, jako kryzys.
Czy wobec tego zasadne jest, by w odniesieniu do nich mówić jeszcze o dziedzictwie chrześcijańskim?
- W pewnym stopniu tak. Większość protestantów przyjmuje chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, tak więc gdy chcą stać się członkami Kościoła katolickiego, nie muszą być ponownie ochrzczeni. Są, jak nazywa ich konstytucja „Lumen gentium” Soboru Watykańskiego II, „oddzielonymi braćmi”. Wiele z nich podziela nasze poglądy w wierze, ale nie odczuwają potrzeby bycia częścią widzialnego Kościoła na ziemi. To jest różnica. A przecież najważniejsze jest to być częścią Kościoła katolickiego, Kościoła powołanego przez Jezusa Chrystusa i powierzonego apostołom i ich następcom.
Ks. Martin Flatman – wrócił na łono Kościoła katolickiego w 1994 r., wyświęcony na księdza katolickiego w 1997 r. przez arcybiskupa Birmingham, żonaty z Frances od 1968 r., ma dwoje dzieci – 38-letniego Sama i 34-letnią Joe, dziadek 11-letniego Gui i 7-letniego Auré
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













