Sprawa wydaje się oczywista i zamknięta. A jednak co jakiś czas podnosi się ją w dyskusjach, próbując podawać nowe argumenty „za”. Tym bardziej że uczniowie Chrystusa nie są w kwestii kapłaństwa kobiet jednomyślni.
W świecie, w którym wszystko można przegłosować i zatwierdzić, nie powinno nikogo dziwić, że co jakiś czas do publicznej dyskusji zostaje „podrzucony” również problem udzielania, a raczej nieudzielania, święceń kapłańskich kobietom przez Kościół rzymskokatolicki. Nie jest to może zagadnienie szczególnie istotne w codzienności polskiego katolika, ale kiedy odpowiednio się je poda, może wywołać spore emocje. Raz bowiem przedstawiane jest jako jedyny skuteczny środek zaradczy wobec następującego nieuchronnie spadku powołań kapłańskich. Kiedy indziej służy ono pokazaniu rzekomej dyskryminacji stosowanej przez Kościół wobec kobiet w dobie powszechnego równouprawnienia płci. Co ciekawe, tego typu argumenty zdają się trafiać na podatny grunt, budząc wątpliwości i zamęt wśród wierzących. Zwłaszcza kiedy wskaże się na inne Kościoły chrześcijańskie, z którymi poszukujemy jedności na drodze ekumenizmu, mówiąc: „Patrzcie, a u nich jakoś kobiety mogą być księżmi... I co wy na to?”
Chrystus wybrał mężczyzn
A my na to mamy jasne stanowisko Kościoła w tej sprawie wyrażone przez papieża Pawła VI w 1975 r.: „Kościół uważa, że udzielanie święceń kapłańskich kobietom jest niedopuszczalne z racji zasadniczych. Racje te są następujące: poświadczony przez Pismo Święte przykład Chrystusa, który wybrał swoich Apostołów wyłącznie spośród mężczyzn; stała praktyka Kościoła, który naśladuje Chrystusa, wybierając tylko mężczyzn; wreszcie żywe Magisterium Kościoła, konsekwentnie głoszące, że wykluczenie kobiet z kapłaństwa jest zgodne z zamysłem Boga wobec swego Kościoła”. Powołuje się na nie również Jan Paweł II w liście apostolskim Ordinatio sacerdotalis z 1994 r. traktującym „o udzielaniu święceń kapłańskich wyłącznie mężczyznom”, podkreślając, że tę tradycję obecną „zawsze i od samego początku” w Kościele katolickim „wiernie zachowały również Kościoły Wschodu”. W tym samym dokumencie wspomina on zresztą swój wcześniejszy list Mulieris dignitatem, napisany w 1988 r., którego głównym tematem jest godność i powołanie kobiety. Papież wyjaśnia w nim, że powołanie na apostołów samych mężczyzn było całkowicie wolną i suwerenną decyzją Chrystusa. „Uczynił to z taką samą wolnością, z jaką w całym swoim postępowaniu uwydatniał godność i powołanie kobiety, nie dostosowując się do panującego obyczaju i tradycji usankcjonowanej ówczesnym prawodawstwem”, przekonuje Jan Paweł II.
Jesteśmy „za” lub „przeciw”
Sprawa ta jest jednak bardziej skomplikowana w Kościołach protestanckich zachowujących względem siebie autonomię i niekiedy znacznie różniących się poglądami. Warto w tym miejscu podkreślić, że wiele z nich, wybierając kobiety jako zwierzchników poszczególnych wspólnot, nie uznaje sakramentalnego charakteru święceń kapłańskich, ale traktuje tę funkcję jedynie jak urząd. Jako pierwsze dopuściły kobiety do kapłaństwa wspólnoty wyrosłe z tradycji protestanckiej, m.in. metodyści w 1891 r. czy baptyści w 1918 r. Wkrótce decyzje takie zaczęły wydawać również Kościoły ewangelickie w poszczególnych krajach Europy Zachodniej. W Polsce do wspólnot, które zezwalają na to, aby kobiety pełniły urzędy kapłańskie, należy Kościół ewangelicko-reformowany i ewangelicko-metodystyczny oraz Kościół Adwentystów Dnia Siódmego. Diakonisy posługują natomiast u zielonoświątkowców, baptystów i w Kościele ewangelicko-augsburskim.
Ordynację kobiet uznają również niektóre z Kościołów starokatolickich, w których święcenia te mają, podobnie jak u rzymskich katolików, charakter sakramentu. I tak np. w Starokatolickim Kościele Mariawitów w Polsce kobiety święci się już od 1929 r., natomiast Kościół polskokatolicki jest temu zdecydowanie przeciwny.
Krok dalej
Podziały i brak jednomyślności wśród wspólnot chrześcijańskich w wielu zagadnieniach dotyczących wiary, ale również i w kwestii kapłaństwa kobiet niewątpliwie utrudniają dialog ekumeniczny. Na ten problem związany z „pogłębiającym się rozbiciem samych protestantów” zwrócił uwagę m.in. kard. Walter Kasper, przewodniczący Papieskiej Rady Popierania Jedności Chrześcijan po Konferencji w Lambeth (Anglia), która odbyła się w 2008 r. Na tym spotkaniu, stanowiącym najwyższe forum światowej Wspólnoty Anglikańskiej, nie zajmowano się sprawą święcenia kobiet, na które zezwala się już od lat. Idąc jednak o krok dalej, poruszono m.in. zagadnienie dotyczące wyświęcania na biskupów osób żyjących w związkach tej samej płci. I mimo że w toku dyskusji anglikanie ostatecznie sprzeciwili się tej praktyce, pojawiły się, wśród niektórych ugrupowań należących do Wspólnoty Anglikańskiej Kościoła Episkopalnego w Stanach Zjednoczonych, głosy całkowicie odmienne. Nie minął rok i w tej amerykańskiej wspólnocie nastąpił rozłam. Część jej liderów sprzeciwiających się kapłaństwu kobiet i wyświęcaniu homoseksualistów założyła Anglikański Kościół Ameryki Północnej. Natomiast sam Kościół Episkopalny w USA podjął decyzję, że jednak będzie wyświęcał gejów i lesbijki na biskupów.
Przekroczona granica
W niełatwej sytuacji znajduje się również Kościół anglikański w samej Anglii, gdzie od lat 90. XX w. do święceń kapłańskich dopuszcza się kobiety, choć budzi to sprzeciw części wiernych. Ks. Martin Flatman, były ksiądz anglikański, który przeszedł z rodziną do Kościoła katolickiego, zauważa, iż niekiedy ludziom wydaje się, że kobiety tylko jako „kapłanki” będą miały realny wpływ na decyzje zapadające w Kościele. – Uważam, że mądry kapłan zawsze powinien konsultować się z wiernymi, także z kobietami zaangażowanymi w życie parafii. I dobrze byłoby, gdyby tę praktykę Kościół w jakiś sposób uznał – stwierdza duchowny, podkreślając także fakt, że kobieta i mężczyzna są sobie równi, ale jednocześnie różni i stąd ich różne życiowe powołania.
Obecnie większość członków obradującego w 2010 r. Synodu Kościoła Anglii opowiedziała się za dopuszczeniem kobiet do biskupstwa. Ta decyzja pociągnęła za sobą poważne konsekwencje. Zdaniem niektórych anglikanów przekroczono bowiem pewną granicę. Na początku tego roku pierwsi anglikanie, w tym trzech biskupów przeciwnych kapłaństwu kobiet i niezadowolonych z coraz bardziej liberalnego kursu obieranego przez Kościół anglikański, zostali na powrót przyjęci do pełnej jedności z Kościołem rzymskokatolickim.
Czego w Kościele nie możemy?
Wobec tych różnorodnych, idących coraz dalej „nowoczesnych” poglądów, Kościół rzymskokatolicki pozostaje wierny tradycyjnemu nauczaniu. Potwierdził je stanowczo Jan Paweł II we wspomnianym liście apostolskim Ordinatio sacerdotalis, w którym pisze: „Aby zatem usunąć wszelką wątpliwość w sprawie tak wielkiej wagi, która dotyczy samego Boskiego ustanowienia Kościoła, mocą mojego urzędu utwierdzania braci oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne”.
Na wagę sformułowania Jana Pawła II, że Kościół nie ma „żadnej władzy”, aby wyświęcać kobiety, zwraca także uwagę Benedykt XVI w wywiadzie rzece, który ukazał się pod koniec ubiegłego roku. „To nie jest tak, że mówimy, iż nie chcemy, tylko: nie możemy” – zaznaczył papież, podkreślając, że to nie my stworzyliśmy Kościół, ale Chrystus i dlatego nie robimy w nim tego, co chcemy. „Dla nas istnieje wola Boża, której się trzymamy, nawet jeśli w tej kulturze i tej cywilizacji jest to uciążliwe i trudne” – wyjaśnił Ojciec Święty.
Natomiast zarówno biskup, który odważy się udzielić święceń kapłańskich kobiecie, jak i ona sama narażają się przez sam fakt popełnienia tego czynu na ekskomunikę, czyli wykluczają się ze wspólnoty Kościoła.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













