Logo Przewdonik Katolicki

U źródeł grzechu

Ks. Damian Bryl
Fot.

Każdy chrześcijanin został zaproszony przez Boga, aby jego życie stawało się coraz lepsze, coraz doskonalsze, coraz bardziej święte. Zapewne każdy nosi pragnienie, aby tak się w jego życiu działo. Jednak obok tych pięknych pragnień i tęsknot doświadczamy upadku, niewierności, słabości. Święty Paweł także doświadczał tego bolesnego rozdarcia; w liście do Rzymian wspominał:...

Każdy chrześcijanin został zaproszony przez Boga, aby jego życie stawało się coraz lepsze, coraz doskonalsze, coraz bardziej święte. Zapewne każdy nosi pragnienie, aby tak się w jego życiu działo. Jednak obok tych pięknych pragnień i tęsknot doświadczamy upadku, niewierności, słabości.


Święty Paweł także doświadczał tego bolesnego rozdarcia; w liście do Rzymian wspominał: "Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę (...). Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę" (Rz 7, 15. 19).
Dojrzałe spojrzenie na życie nie pozwala jednak załamywać się wobec tego doświadczenia. Przeciwnie - mamy podejmować kroki, aby urzeczywistniać dobre pragnienia. Stąd płynie potrzeba wewnętrznej pracy każdego z nas nad ukształtowaniem dobrego, wewnętrznego, Bożego człowieka, który na serio traktuje Ewangelię i jej wezwanie. Jednym z pierwszych kroków na tej drodze jest rozpoznanie swojego grzechu głównego, lub - jak proponują współcześni teologowie - swojej wady głównej. Spróbujmy przyjrzeć się temu zadaniu.

Wady - co to takiego?


Ważnymi przeszkodami i niebezpieczeństwami na drodze realizacji powołania Bożego są wady moralne, które niosą groźbę ponawiania grzechów, a więc potęgowania się stanu grzesznego i jego skutków. Teologia moralna określa wadę moralną jako stałe usposobienie do wykonywania czynów moralnie złych.
Wady moralne, podobnie jak cnoty, nie są człowiekowi wrodzone, jakkolwiek przynosimy ze sobą na świat pewne zaczątki usposobień zarówno do dobrego, jak i złego - cnót i wad. Poprzez uleganie i powtarzanie, złe skłonności utrwalają się w nas, w naszej psychice. W takiej sytuacji człowiek staje się skłonny - niejako z góry zdecydowany - iść za poruszeniem złej skłonności, najczęściej nie licząc się zupełnie z wymaganiami porządku miłości.
Można powiedzieć, że człowiek działający pod wpływem jakiejś wady postępuje źle bez wewnętrznych oporów, często nie doświadcza nawet wyrzutów sumienia, jakby zaspokajał jakąś wewnętrzną potrzebę. Wady silnie zakorzenione w nas nazywamy często nałogami.
Obserwując nasze ludzkie wady zauważamy, że przechodzą one różnego rodzaju stopnie. U początków słyszymy jeszcze ostrzegający czy karcący głos naszego sumienia, dochodzi do wewnętrznych walk, czego owocem są ustępstwa i wycofywanie się. Jednak z czasem może dojść do sytuacji całkowitego zagłuszenia głosu sumienia, a jeśli nawet pojawia się, to człowiek go odrzuca.
Dzieje się tak, gdyż wada głęboko zakorzeniona w psychice człowieka wewnętrznie zaślepia go, nie widzi on już prawie drogi właściwego postępowania, nie dostrzega w sobie zła, nie potrafi odróżnić, co jest autentycznie dobre, a co złe. Pomoc takiemu człowiekowi, to znaczy ukazanie mu właściwej drogi jest bardzo trudne. Często jest też tak, że nawet gdy widzi właściwą drogę, to brak mu wewnętrznych sił do kroczenia nią..

Korzenie ludzkich wad


Próbując bliżej przyjrzeć się wadom i ich znaczeniu, możemy dostrzec grupę takich wad, które wywierają szczególnie negatywny i szkodliwy wpływ na człowieka. Nazywa się je w teologii wadami głównymi.
Tradycyjnie o wadach głównych mówiono też jako o "grzechach głównych". Wydaje się, jednak, że to określenie mogłoby sugerować, że chodzi tu o jakieś szczególnie ciężkie grzechy. Tymczasem nie tyle ważna jest tu ciężkość wykroczeń moralnych, ale siła i zakres oddziaływania na całość życia. Można dodać, że nie chodzi tu także o uczynki, czy pojedyncze grzechy, ale o pewne "sprawności", które to w naszym życiu odgrywają bardzo ważną rolę, gdyż stanowią jakby źródło wykroczeń moralnych oraz innych wad.
Szukając korzeni zła w człowieku św. Grzegorz Wielki, w "Moralia in Job" widzi siedem motywów zła w postaci wad głównych. Ewagriusz z Pontu w swoim traktacie "De octo spiritibus" ukazał swoistą taktykę oddziaływania złych duchów na człowieka w postaci ośmiu duchów kuszenia - duch obżarstwa, nieczystości, chciwości, gniewu, smutku, acedii, próżności i pychy. Od czasów średniowiecza, za przyczyną Henryka z Ostii można mówić o tzw. saligii lub też siiaaglu
Saligia stanowi akrostych składający się z pierwszych liter łacińskich nazw: superbia (pycha), avaritia (chciwość), luxuria (nieczystość), invidia (zazdrość), gula (łakomstwo), ira (gniew), acedia (lenistwo, zniechęcenie). Siiaagl proponuje inną kolejność: superbia, invidia, ira, acedia, avaritia, gula, luxuria.
Św. Tomasz, rozważając "grzechy główne" twierdzi, że ich liczba rodzi się stąd, że są cztery rodzaje dobra, którego człowiek może pożądać w sposób nieumiarkowany: chwała (pycha), dobro własnego ciała (łakomstwo), dobro gatunku ludzkiego (nieczystość) i bogactwo (chciwość). Ponadto istnieją trzy dobra, które człowiek może unikać w niewłaściwy sposób ze względu na zło, które z nim się wiąże: własne dobro duchowe, o ile połączone jest z trudnościami (lenistwo), dobro bliźniego jako powód naszego smutku (zazdrość) oraz dobro bliźniego, które rodzi w nas gniew (gniew).
Uświadomienie sobie tych różnych korzeni zła, ich oddziaływania, może stanowić dla człowieka pragnącego porządkować swoje wnętrze, jakby lustro, w którym może on zobaczyć swoją słabość i zagrożenia płynące ze strony zła. I dlatego rozpoznanie swojej wady głównej jest jednym z najważniejszych zadań dla wszystkich ludzi, pragnących pogłębiać swoje życie duchowe.

Poznać swoją wadę główną


Fundamentalną prawdą, która winna nam towarzyszyć na tej drodze jest prawda o bezwarunkowej miłości Boga wobec każdego z nas. Bóg kocha nas zawsze, nawet wtedy, gdy prawda o nas nie jest najlepsza. Odkrywając swoje grzechy czy wady, ciągle musimy do tej prawdy wracać, bo inaczej odkrycie trudnej i bolesnej prawdy mogłoby nas doprowadzić do rozpaczy.
Skoro Bóg kocha mnie miłością bezwarunkową, ja nie muszę przed Nim udawać kogoś innego, lepszego, bardziej pobożnego. Mogę stanąć w prawdzie o moim życiu i wiem, że On nie odrzuci mnie i nie przekreśli. Dla Niego zawsze jestem kimś ważnym. Drugim zatem krokiem będzie szczerość wobec Boga i siebie. Jest to trudne zadanie, ale tylko w prawdzie może dokonać się przemiana naszego życia.
Aby rozpoznać swoją wadę główną, należy prosić Boga o światło, o Jego łaskę, o siłę do zobaczenia ich i podjęcia kroków do ich usunięcia. Dalej warto badać spokojnie swoje wnętrze, szukając korzeni swoich grzechów. Zapewne trzeba wtedy pytać nie tylko o to, jakimi grzechami obrażamy Boga, ale o ich przyczyny, o nasze motywacje, intencje, którymi kierujemy się w naszym postępowaniu.
Według o. R. Garrigou - Lagrange pomocą w odkryciu wady głównej może być szukanie odpowiedzi na następujące pytania: Do czego skłaniają się moje najzwyklejsze zainteresowania, z rana, gdy się budzę, lub gdy jestem sam? Dokąd zmierzają samorzutnie moje myśli i pragnienia? Jaka jest na ogół przyczyna lub źródło mego smutku i mojej radości? Jaki jest główny motyw moich czynów? Nadto warto też spytać swojego kierownika duchowego czy stałego spowiednika. Można także rozpoznać wadę główną po pokusach, jakie zły duch budzi najczęściej w nas, gdyż atakuje on przede wszystkim ten słaby punkt.
Warto sobie jednak uświadomić, że nie wystarczy rozpoznać swoją wadę główną; trzeba jeszcze podjąć wysiłek, aby ją zwalczyć. A na tej drodze należy uciec się przede wszystkim do modlitwy i praktyki rachunku sumienia.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    T.Magdalena
    29.09.2016 r., godz. 23:12

    Mądry, świetny artykuł. Dawno nie czytałam w PK tak dobrego tekstu.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki