Logo Przewdonik Katolicki

Współcierpienie Matki Bożej

ks. Jan
Fot.

(...) Zadaję sobie różne pytania dotyczące wiary. Nie są to jakieś wielkie problemy czy zwątpienia, ale wielu rzeczy nie rozumiem i nie mogę się z nimi zgodzić, na przykład sprawa tak zwanego współcierpienia Maryi. Rozumiem, że jak widziała mękę i śmierć Jezusa, swojego Syna, to na pewno cierpiała z tego powodu. Lecz mówienie o współcierpieniu mi tu nie pasuje. Przecież nad...

(...) Zadaję sobie różne pytania dotyczące wiary. Nie są to jakieś wielkie problemy czy zwątpienia, ale wielu rzeczy nie rozumiem i nie mogę się z nimi zgodzić, na przykład sprawa tak zwanego współcierpienia Maryi. Rozumiem, że jak widziała mękę i śmierć Jezusa, swojego Syna, to na pewno cierpiała z tego powodu. Lecz mówienie o współcierpieniu mi tu nie pasuje. Przecież nad Maryją nie znęcano się fizycznie, nie umierała na krzyżu. Proszę mi to wytłumaczyć.
Andrzej


Z radością czytam listy, w których znajduję świadectwo refleksji nad wiarą. Wszystkim nam takiej pogłębionej refleksji potrzeba. Myślę bowiem, iż lepsze zrozumienie wiary prowadzi do skuteczniejszego wprowadzania jej w życie.
Odnoszę wrażenie, że w podanym przez Pana przykładzie chodzi głównie o rozmaite rozumienie tych samych słów. W Pana mniemaniu można mówić o współcierpieniu wtedy, kiedy dwie osoby lub grono ludzi dotyka to samo nieszczęście. Współcierpią wszyscy chorzy na chorobę nowotworową, ludzie poddawani tej samej torturze z tego samego powodu. O współcierpieniu więc w Pana rozumieniu decyduje ta sama przyczyna cierpienia i te same towarzyszące jej odczucia. Mam nadzieję, że dobrze Pana zrozumiałem.
W wypadku Maryi i Chrystusa, i przyczyna, i rodzaj cierpienia rzeczywiście były inne. Zatem zgodnie z Pana definicją nie może być mowy o współcierpieniu. Myślę jednak, że nie tylko teologowie, lecz i bardzo wielu zwykłych ludzi nie zgodzi się z Panem. Ci, którzy mają do czynienia z cierpieniem na co dzień, wiedzą, że nie jest to tylko kwestia tej samej przyczyny i tych samych odczuć.
Rozpatrzmy na przykład sytuację dwojga kochających się ludzi - żony, która patrzy na nieuleczalną chorobę męża. Przyczyna cierpienia jest w pewnym stopniu taka sama, choć tylko jedna osoba jest chora. Skutki i odczucia są różne. Uważam, że porównywanie i wartościowanie, kto tu cierpi mniej, a kto więcej, jest po prostu nie na miejscu. Obie osoby bowiem przeżywają całą gamę złożonych uczuć, bolesnych i trudnych. Uważam, że w opisywanym przykładzie to psychiczne cierpienie kobiety, żony, może być czasem o wiele cięższe do zniesienia, niż fizyczne cierpienie chorego.
Na pewno nie zgodzą się z Panem wszystkie matki. Macierzyństwo ustanawia niezwykle silną więź między matką a dzieckiem. Więź dla nas, mężczyzn trudną do pojęcia. To jest jakaś niezwykła empatia pozwalająca niemal na współodczuwanie tych samych przeżyć. Jest przecież tak, że matka czuje, co złego dzieje się z jej dzieckiem i potrafi cierpieć nieraz mocniej, niż ono samo. I jeszcze raz powtarzam: bezsilność i bezradność wobec cierpienia ukochanej osoby dotykają mocniej niż fizyczny ból.
Wierzymy w prawdziwe macierzyństwo Maryi. Wierzymy w pełnię człowieczeństwa Jezusa i Jego Matki. A więc i między Nimi była owa silna więź matki i dziecka. Powołanie Maryi wcale nie było proste. Niepokoje i wątpliwości od początku były związane z Jej małżeństwem i macierzyństwem. Urodziła Jezusa w warunkach urągających ludzkiej godności. Musiała uciekać z małym dzieckiem przed Herodem. Wcześnie umarł Jej mąż - św. Józef. Bolało Ją serce, gdy patrzyła na pełną trudów i wyniszczającą fizycznie działalność swego Syna. A na koniec stanęła pod krzyżem. I jak tu odmówić Jej tego tytułu współcierpienia?
Chociaż cierpienie Maryi miało inny charakter, to na pewno nie było przez to mniejsze. Niech Pan porozmawia ze znajomymi matkami, które doświadczyły nieszczęścia swoich dzieci. Łatwiej przyjdzie Panu zrozumieć współcierpienie Maryi. Zaakceptować takie znaczenie tego słowa.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki