Logo Przewdonik Katolicki

30 maja - 4 czerwca

Ks. Paweł Nowakowski
Fot.

Poniedziałek, 30 maja Tb 1.1a;2,;2,1-9; Mk 12, 1-12 "Cóż więc uczyni pan winnicy?" Właściciel winnicy wydzierżawił ją rolnikom i wyjechał. Dzierżawcom wydawało się, że widzialna nieobecność pana to znak, przyzwolenie na swawolę. Każdy człowiek jest tak naprawdę winnicą samego Boga, jest ojczyzną Boga. Niekiedy wydaje się, że ta milcząca nieobecność Pana jest znakiem,...

Poniedziałek, 30 maja
Tb 1.1a;2,;2,1-9; Mk 12, 1-12



"Cóż więc uczyni pan winnicy?"

Właściciel winnicy wydzierżawił ją rolnikom i wyjechał. Dzierżawcom wydawało się, że widzialna nieobecność pana to znak, przyzwolenie na swawolę. Każdy człowiek jest tak naprawdę winnicą samego Boga, jest ojczyzną Boga. Niekiedy wydaje się, że ta milcząca nieobecność Pana jest znakiem, że Go po prostu nie ma, że "jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno". Tymczasem to jest próba wiary i wierności wobec Tego, który jest niewidzialny, a zarazem widzialny w drugim człowieku. Szczęśliwy ten, kto taką obecność potrafi odkryć, a Pan, gdy przyjdzie, rozjaśni swe Oblicze.

Wtorek, 31 maja, Nawiedzenia NMP
So 3,14-18; Łk 1,39-56



"Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie"

Maryja w drodze do Elżbiety symbolizuje zapomniane wartości i cnoty zarazem: wspaniałomyślność i wdzięczność. Ksiądz profesor Tischner zauważył, że cnota wdzięczności i wspaniałomyślności charakteryzuje wspólnoty, społeczeństwa o wysokim poziomie moralnym. Człowiek, który nie potrafi być wdzięczny, jest kimś szarym, bez twarzy, bez radości. Człowiek bez cnoty wspaniałomyślności jest tylko niewolnikiem norm moralnych. Wspaniałomyślność to otwarta droga, trudna - tak jak ta, którą przeszła Maryja. Wdzięczność - to znak wewnętrznej wolności.

Środa, 1 czerwca, św. Justyna
Tb 3,1-11,24-25; Mk 12,18-27



"Nie jestem Bogiem umarłych, ale żyjących"

Pytanie o zmartwychwstanie skierowane do Jezusa przez saduceuszy, wbrew pozorom, było bardzo życiowe, mimo że ta właśnie grupa społeczna w nie nie wierzyła. "Jak to będzie?" - pytanie to w istocie stało się pytaniem o życie, choć w innym wymiarze.
Chrystus przypomniał saduceuszom, że Bóg nie jest martwą ideą, Wielkim Nieobecnym, ale Bogiem żywych. To znaczy, że zawsze staje po stronie życia, że słowem Boga nie jest śmierć, ale życie. Za wiarę w zmartwychwstanie trzeba jednak niekiedy płacić cenę życia, tak jak uczynił to św. Justyn.

Czwartek, 2 czerwca
Tb 6,10-11a;7.9-8,10; Mk 12, 28b-34



"Niedaleko jesteś od Królestwa Bożego"

Można skrupulatnie zachowywać przykazania i być z dala od Królestwa Boga. Przestrzeganie przykazań to nie jest sztuka dla sztuki, ale to jest i może być droga do szczęścia. Nie jest to droga dla niewolników, ale dla ludzi wolnych, którzy wiedzą, że potrzebne są drogowskazy w życiu, by nie zabłądzić. Wszystko nabiera sensu, gdy jest miłość do Boga i bliźniego. To jest dusza wszystkich norm, nakazów, przykazań. Św. Augustyn powiedział: "Kochaj i czyń, co chcesz". Nie wzywał do swawoli, ale wiedział, że gdy człowiek potrafi dojrzale kochać, wszystko, co czyni, ma sens.

Piątek, 3 czerwca
Najświętszego Serca Pana Jezusa
Pwt 7,6-11; 1 J 4,7-16; Mt 11,25-30



"Jestem łagodny i pokornego serca"

Może brzmi to nieco banalnie, ale świat potrzebuje dziś człowieka o dobrym sercu. Otwarte serce to synonim tego, co może być najpiękniejsze w życiu. O ludziach wrażliwych i wartościowych mówimy, że mają "dobre serce", nie z kamienia, ale z ciała. By mieć dobre serce, nie trzeba wielkiego wykształcenia, zaszczytów, piastowanych urzędów. Wystarczy odrobina miłości i zapatrzenie się w Serce Jezusa, które - jak wymawiamy w litanii - jest Odwiecznym Upragnieniem Świata. Ten świat naprawdę pragnie ludzi serca, którzy swą łagodnością przywracają mu nadzieję.

Sobota, 4 czerwca
Niepokalanego Serca NMP
Iz 61, 9-11; Łk 2,41-51



"Oto Twój ojciec i ja szukaliśmy Ciebie strapieni"

Ból serca Matki. Szukanie Syna i odnalezienie Go w świątyni, odpowiedź Jezusa nieco po ludzku zaskakująca: "Czyż nie wiedzieliście, że powinienem być w domu mego Ojca?" - to wszystko poszerzyło przestrzeń serca Matki i Józefa. Ten ból był tylko początkiem, a może nawet swoistym przygotowaniem na to, co miało się w życiu Maryi wydarzyć, aż po krzyż i zmartwychwstanie. Ból Jej serca, gdy zagubił się Syn, można opisać słowami Anny Kamieńskiej, która napisała: "Cierpiałeś Hiobie po to, by urosło twoje serce i pomieścić mogło wszystko" ("Drugie szczęście Hioba").

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki