Miłość na baterie

Z reguły dzieci, które mają problemy ze słuchem, siadają w pierwszych ławkach, noszą aparaty słuchowe, są w stałym kontakcie z lekarzem foniatrą. Jeśli tak właśnie jest, to bardzo często ubytek słuchu dziecka lub jego zaburzenia nie muszą wpływać na trudności w nauce czy zahamowanie rozwoju.

Mały Kamil chodzi do szkoły podstawowej. Nie siada w pierwszej ławce, ponieważ założony...
Czyta się kilka minut

Z reguły dzieci, które mają problemy ze słuchem, siadają w pierwszych ławkach, noszą aparaty słuchowe, są w stałym kontakcie z lekarzem foniatrą. Jeśli tak właśnie jest, to bardzo często ubytek słuchu dziecka lub jego zaburzenia nie muszą wpływać na trudności w nauce czy zahamowanie rozwoju.

Mały Kamil chodzi do szkoły podstawowej. Nie siada w pierwszej ławce, ponieważ założony aparat słuchowy pomaga mu na tyle skutecznie słyszeć, że nie ma takiej konieczności. Pewnego dnia pani od polskiego zauważyła, że Kamil zachowuje się, jakby nie słyszał, co się dzieje na lekcjach. Patrzy, ale nie wie, co się mówi i co trzeba teraz zrobić. Nauczycielka nie wiedziała, gdzie leży tego przyczyna, ponieważ Kamil miał założony aparat słuchowy. Pełna zatroskania i niepokoju dopiero po iluś lekcjach odkryła smutną prawdę: mama Kamila zakładała swemu synowi przed wyjściem do szkoły aparat słuchowy, ale nie wkładała doń baterii. Jak więc to dziecko mogło cokolwiek słyszeć?

*

Przed nami Dzień Dziecka. Pierwszego czerwca miliony polskich dzieci otrzymają od rodziców, rodziny, różnych instytucji upominki, prezenty, pamiątki... Z tej też okazji odbędzie się wiele festynów, imprez i spotkań - wszystko dla dzieci.

Ale dzień ten, jak każdy, minie. Natomiast dziecięce serce ciągle będzie głodne codziennej miłości. Przede wszystkim miłości rodziców i najbliższej rodziny. Jeśli zabraknie miłości z ich strony, pozostają inni obcy ludzie i instytucje. Ale ta miłość nigdy nie będzie taka sama jak rodziców. W czasach, w których pewne rejony Polski trapione są wysokim bezrobociem, mimo ubożenia nie zmniejsza się ilość wypijanego przez Polaków alkoholu, także niezmiernie duży procent matek samotnie wychowuje dzieci; głód miłości u dziecka ciągle pozostaje... Jeśli do tego dodamy polskie ustawodawstwo, które wcale nie przepełnia miłość do dziecka w potrzebie, to jest o co walczyć, starać się, szukać, jest komu pomagać.

Dlaczego matka małego Kamila, wysyłając syna do szkoły, nie włożyła baterii do jego aparatu słuchowego? Przyczyn jest wiele. Jedną z nich może być bieda. I tutaj zaczyna się nasza miłość do dziecka, tego obcego, biednego, niesłyszącego. Stwierdzenie: wszystkie dzieci są nasze, jest poniekąd banalne, ale ma też swą prawdę. Prawdę, której potrzebuje wielu. Potrzeba jej nam, dorosłym, i bardzo często życiowo zaradnym, a więc niebiednym. Ta prawda winna prowadzić do wyobraźni miłosierdzia, o którą z takim zaangażowaniem wołał Papież Jan Paweł II. I tylko miłość tę wyobraźnię rozwija. Oby jej nam nie zabrakło, także gdy trzeba kupić baterię.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 22/2005