Czyn jest działaniem wolnym, manifestacją wolności. Nasza współczesność doprowadziła jednak do absolutyzacji wolności. Znane jest zdanie Sartre'a: "Moja wolność (...) to nie jest jakaś cecha dodana albo właściwość mojej natury; jest ona materią mojej istoty". Zwykło się dość często traktować ją jako synonim ludzkiej istoty, twierdząc, że człowiek to wolność. Jednakże drogą prostej refleksji należy dojść do stwierdzenia, że wolność nie może być absolutem. Wynika to choćby z faktu, że wolność jest możliwością wyboru, a możliwość sama w sobie jest tylko sensowna w kontekście celu, któremu służy.
Niewątpliwie człowiek jest skazany na wolność z racji konieczności wyborów życiowych. Pojawia się tutaj pewien paradoks: wolność, która jest niezdeterminowana w punkcie wyjścia traci sens, jeżeli nie doprowadzi do wyboru jednostkowego (akt decyzji). Taki wybór jednostkowy jest jednak samoograniczeniem wolności! Nie można tutaj pozostać w zawieszeniu. Człowiek - istota wolna - jest zmuszony używać swojej wolności.
Wymieniona pierwsza konieczność zawarta w łonie samej wolności pozwala zauważyć konsekwentnie następną: ponieważ osoba ludzka jest skazana na wolny wybór i dokonuje rzeczywiście tego wyboru (choćby przez odmowę wybrania), ten wybór nie może być pozostawiony przypadkowi lub samowoli. Wybór osoby ludzkiej musi być godny tej osoby, umotywowany przez coś racjonalnego, czyli zgodnego z tym, co człowiek uważa za swoje dobro, za cel do osiągnięcia. Okazuje się więc ostatecznie, że wolność zwraca się od samego początku do normy etycznej.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









