Niniejsza, przedostatnia część wspomnień Henryka Stachurskiego, więźnia niemieckiego kacetu oraz sowieckiego łagru, dotyka wątku desperackich prób wyswobodzenia się głównego bohatera. Nigdy nie podejmował ich w pojedynkę - zawsze szedł w grupie dawnych ciemiężycieli - Niemców. Wspólny, niewolniczy los bratał bowiem nacje, pokolenia, charaktery. Uciekinierzy mieli przeciwko sobie bezmiar przestrzeni Związku Radzieckiego, zamieszkały przez ludzi, którzy w pewnym okresie za każdego ujawnionego "zeka - zbiega" otrzymywali państwową premię w wysokości 100 rubli. Czasem zegarek. Władza pomyślała o wszystkim.
Historia ucieczek jest nieodłączną częścią starych i nowych dziejów rosyjskich "krain skazańców". Nieugaszone pragnienie wolności - wbrew wszelkim "zdroworozsądkowym przesłankom"! - niejeden raz okazywało się silniejsze od reguł nieludzkiego systemu. Większość eskapad na zawsze pozostanie anonimowa, były jednak i takie, które przeszły do legendy. Owe "mity nadziei" mają często polskich bohaterów - oto sławny konfederat barski, Maurycy August hrabia Beniowski, zaledwie w kilka miesięcy od zesłania na Kamczatkę organizuje spisek, zdobywa rosyjski okręt i drogą morską dociera do Francji! Wraz z dwudziestoma sześcioma towarzyszami przez pewien czas Beniowski jest idolem młodzieży Europy.
Niezwykłych zdarzeń nie trzeba bynajmniej szukać w czasach odległych. Zaledwie kilka lat temu Rosjanie uwolnili "ostatniego jeńca II wojny światowej". Węgier, mający za sobą ponad pół wieku spędzone w radzieckich łagrach i szpitalach psychiatrycznych, był cieniem człowieka. Kaleki, myślami nieobecny, dogorywający.
Osadzeni w sowieckich "zonach" obcokrajowcy zajmują dużo miejsca w opowieści Stachurskiego. Zapamiętał Holendrów, Węgrów, Francuzów. - Byli zagubieni. Wielu nie orientowało się, czy wojna jeszcze trwa, czy nie. Lata leciały i "Ruscy" zwalniali "zagranicznych". Gdzieś ich wywozili - czy dotarli do domów? - nie wiadomo. Po śmierci Stalina zaczęli wypuszczać... Tamten czas w ogóle był niezwykły - u straży żałoba, a u więźniów radość. Nawet Niemcy zaczęli wyjeżdżać do siebie, ale nigdy nie puścili ich wszystkich. Z tych, co zostali, część zawsze chciała uciekać.
Henryka, "więźnia z urodzenia", nikt nie musiał namawiać nawet na najbardziej szalone wyprawy. Chciał wolności! To była jego obsesja, sens życia. Był młody - wspomina.
Drogowskaz: kłody jadą na Zachód
Syberyjska rejterada! Każdy jej dzień zasługuje, aby stać się kanwą ciekawej powieści. Nam, z uwagi na brak miejsca, musi wystarczyć kadłubowa relacja. - Jedenastu nas było, w tym dwóch Polaków - opowiada Stachurski. - Pierwsza ucieczka nie wypaliła. Złapali nas na stacji towarowej. Stamtąd ruszały transporty drewna, na zachód szły. Cywile nas wydali - i zaraz przyszli mundurowi z psami. Zagnali z powrotem do obozu, tam bili, niektórym połamali kości. Kilka lat gotowaliśmy się do kolejnej ucieczki: na długo przedtem suszyło się chleb z plewami, kompletowało ubranie. Zajechaliśmy dalej, ale znów była wpadka. W kilka tygodni, idąc pieszo, jadąc na wagonach, zrobiliśmy około 500 kilometrów. Dopiero dużo później, za trzecim razem… W ZSRR nie było już wtedy takiego mocnego terroru, czujność ludzi też osłabła. Inne czasy przyszły. Ucieczka była trudna, długa - nie wszyscy wytrzymali. Jednego z "naszych" pochowaliśmy. Szliśmy wolno - Niemcy mieli swoje lata, za to znali trochę geografii. Żyliśmy w lasach jak zwierzęta. Tory nas prowadziły, pociągami towarowymi podjeżdżaliśmy. Aż wreszcie dotarliśmy do "zachodniej" puszczy - do Białowieży. Bug to dzika rzeka, miejscami płytka, można przejść… Pierwsza miejscowość, w której zatrzymaliśmy się na dłużej - Czeremcha. Tutaj zaczęliśmy rozglądać się, poznawać świat. Ciągle z ukrycia.
W podbiałostockich lasach zbiegów zastaje rok… 1980! cdn.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













