Henryk Stachurski narodził się dwa razy. Zaraz po pierwszych, naturalnych narodzinach zajęli się nim oprawcy - najpierw z trupią czaszką, potem z sierpem i młotem na czapce… Porwano go, wpajano, że jest tylko bezwolnym, żywym agregatem roboczym… Ucieczka z łagru była dla Stachurskiego początkiem drugich narodzin - dorastania do wolności, wyzwolenia się z mentalnych pęt niewolnictwa. Kilkadziesiąt lat koszmaru wywarło piętno. Wolność nie była dla Stachurskiego łatwa, miała swą cenę - długo oznaczała jedynie cierpienie i strach.
Postawa polskiego społeczeństwa na początku lat 80. ubiegłego wieku sprzyjała politycznym uciekinierom. Zbiegli sybiracy byli jednak ostrożni. Lasami, wyruszając spod Białegostoku, wędrowali - raz szli na Zachód, raz się cofali. Dłuższe postoje - Iława, wieś Bojków… W końcu bohater naszej opowieści został zupełnie sam - Niemcy, tak jak zamierzali, "idą za Odrę". Z niektórymi z nich uda się po latach skontaktować.
Henryk Stachurski podejmuje życie koczownika. Żywią go i odziewają śmietniki, wysypiska, czasami dobrzy ludzie. Cud jest wówczas, gdy udaje mu się nająć do jakiegoś gospodarstwa. "Na gębę" - przez długi czas nie ma żadnych dokumentów.
Człowiek z "planety Gułag"
Dla otoczenia był zagadką niemal na miarę Kaspra Hausera, jego zaś świat ustawicznie przytłaczał: - Miasta, tramwaje, telewizja, nowe samochody - wszystko to widziałem po raz pierwszy w życiu! - wspomina Stachurski. Najbardziej druzgocące wrażenie na Henryku wywierają jednak… dziecięce place zabaw! Nawet dziś o "jordankach" opowiada załamującym się głosem. - Tego nie spodziewałem się zobaczyć; dzieci, które ciągle mogą się bawić, dostają cukierki. Wtedy pytałem: Dlaczego ja nie mogłem mieć tego wszystkiego? Czemu mnie ciągle tylko bito, gnano do ciężkich zajęć? Jak niewolnika. A te dzieciaki były szczęśliwe. Zazdrościłem im…
Kiedy milicja trafi wreszcie na kryjówkę Stachurskiego, w lesie pod Iławą, znajdzie w niej - oprócz niego - sporo opakowań po słodyczach, cukrze. Ani jednej butelki po alkoholu. Nadzwyczajne. Niezwykły będzie też strach, jaki funkcjonariusze dojrzą w oczach zatrzymanego. W tym czasie Stachurski bał się nawet umundurowanego kolejarza. Listonosza. Był zaszczuty.
"Otwieranie na świat", socjalizacja Stachurskiego trwała latami. Dopiero w 1993 roku w bydgoskim schronisku dla bezdomnych lekarce udało się sporządzić pierwszy życiorys byłego łagiernika. Później jedna z organizacji kombatanckich, zweryfikowawszy uprzednio jego historię, przyjęła go w poczet swoich członków. Zaczął układać sobie ciche, skromne bytowanie. Wspomniany życiorys zawiera dosłowną myśl Stachurskiego: "W pierwszych początkach to musiałem się ukrywać, bo bałem się, żeby nie złapali mnie i znów nie odwieźli do Związku Radzieckiego, na Syberię, do łagru. Ale teraz żyję normalnie".
Uciekinier "doniósł" także posłanie dawnego współwięźnia - Kaszuba, przymusowo wcielonego do Wehrmachtu. Tamten prosił: "Powiedz wszystkim w Polsce, że Alojzy Szygiera spod Kościerzyny ciągle tutaj jest! Czeka". Tak było jednak na początku lat 80. Kaszuba Szygiery nie ma już pewnie wśród żywych…
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













