Logo Przewdonik Katolicki

Prawda i fikcja, czyli list do Mai Komorowskiej

Piotr Bernatowicz

Nie można wykorzystywać pornografii jako narzędzia taniej promocji, wszak to podły biznes skrywający cierpienia wielu zdesperowanych kobiet

Szanowna Pani, nie wiem, czy jest Pani czytelniczką „Przewodnika Katolickiego”, ale mam nadzieję, że przeczyta Pani jakimś cudownym sposobem ten list. Wiem za to, że nie powinno się utożsamiać postaci granych przez aktora z nim samym, ale w Pani przypadku jest to dla mnie bardzo trudne. Grała Pani tyle wspaniałych ról kobiet szlachetnych i honorowych, że jest niemożliwością, by myśleć o Pani w innych kategoriach. Pani apel opublikowany ostatnio w internecie (www.se.pl) na temat sprawy Teatru Polskiego we Wrocławiu utwierdza mnie w przekonaniu, że myląc fikcję z rzeczywistością, nie popełniam błędu.
 
Nie bacząc na współczesną ortodoksję tolerancji i groźbę środowiskowego ostracyzmu, jaki dziś spotyka tego, kto mówi prawdy odwieczne i głębokie, odważyła się Pani wyrazić swoją opinię na temat włączania pornografii do teatralnego repertuaru. Z godną podziwu delikatnością zwróciła Pani uwagę, że nie godzi się spektaklu obdzierania człowieka z jego godności nazywać sztuką, nawet jeśli ktoś zdecydował się go odegrać w teatrze. Tym bardziej nie można wykorzystywać pornografii jako narzędzia taniej promocji, jak to zrobiono w Teatrze Polskim, wszak pornografia to podły biznes skrywający cierpienia wielu zdesperowanych kobiet. Nie zawahała się Pani nazwać rzeczy po imieniu. Nieważne, że duża część Pani środowiska schowała głowy w piasek. Że swoje sympatie lub antypatie polityczne przedłożyła nad dobro sztuki i obronę ludzkiej godności. Wyraziła Pani nadzieję, że pod nową dyrekcją nie będzie powrotu do tych przykrych spraw. Pani zachowała się jak trzeba! Brawo!
 
Napisałbym jeszcze więcej peanów na Pani cześć, ale raz – ogranicza mnie rozmiar tej rubryki, dwa – cierpliwość szanownego redaktora naczelnego dla mojej prywaty, a poza tym nie chcę wyjść na lizusa. Rozumiem, że teraz, za ten internetowy apel spadną na Panią gromy, zaleje Panią fala internetowego hejtu i napastliwych artykułów. Podobnie jak Pana Cezarego Morawskiego, Pani przyjaciela, o którego teraz się Pani troszczy, a który ośmielił się stanąć do konkursu na dyrektora Teatru Polskiego i go wygrać. A teraz środowisko aktorów prowadzi na niego publiczną nagonkę. Pani go rozumie i współczuje, w końcu grała Pani jego matkę. Znów fikcja zbiega się z prawdą. Jestem z Panią, niech w trudnych chwilach, gdy przyjaciele się od Pani odwrócą  i publiczne z fałszywą troską będą biadać nad stanem Pani umysłu, przeczyta Pani te parę słów skreślonych moją niezgrabną ręką.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki