rzucają nasi przeciwnicy polityczni,
musi to być złe, wygrało
Coraz częściej ostatnio mam wrażenie, że ton naszej dyskusji publicznej nadaje kilku zwariowanych radykałów w mediach społecznościowych. I nawet jeśli nie do wszystkich dociera ich „trajkotanie”, to poprzez wpływ, który mają na kształtowanie opinii komentatorów, dziennikarzy czy polityków, są w stanie wszystko zmienić w absurd.
Tak było przy okazji decyzji o budowie zapory przy granicy z Obwodem Królewieckim. Sam krytykowałem partię rządzącą za to, jak traktowano osoby, które nielegalnie przekraczały granicę z Białorusią, gdy wyziębionych, wymęczonych, głodnych migrantów wypychano z powrotem na wschód, ale sama ochrona granicy wydaje mi się czymś oczywistym. Szczególnie z Rosją. Jednak chór komentatorski orzekł, że skoro to pomysł PiS, to trzeba go skrytykować. Wynajdywano więc najdziwniejsze argumenty, byleby go wyśmiać. I nawet gdy sondaże pokazały, że większości Polaków, nawet wyborców opozycji, idea budowy zasieków na północnym wschodzie Polski się podoba, ton się nie zmienił. Przekonanie, że skoro jakiś pomysł rzucają nasi przeciwnicy polityczni, musi to być złe, wygrało.
Tak samo było po upadku rakiety w Przewodowie. Część komentatorów z góry uznała, że rządzący coś chcieli przy okazji tej tragedii ugrać. I choć nie było na to dowodów, oburzali się, że tą tragedią chcą przykryć własne wpadki, skandale itp. Dominowało przekonanie, że rząd nawalił z komunikacją, że wszystko przebiegło źle itp. I znów – nawet sondaż pokazujący, że Polacy zdecydowanie dobrze oceniają reakcję rządu na tę tragedię, tego nie zmienił. Gdy zaś okazało się, że prezydent dał się wkręcić przez telefon rosyjskim żartownisiom, którzy udawali prezydenta Francji, uznali, że to potwierdza ich rację. Oczywiście ta sytuacja absolutnie nie powinna mieć miejsca i pokazuje, że ktoś nie zachował procedur, że mogło dojść do znacznie poważniejszego skandalu. Ale ten incydent w żaden sposób nie zmienia faktu, że po upadku rakiety polskie władze zachowały zimną krew, konsultowały się z sojusznikami, a później były chwalone za to nawet przez krytyczne często wobec PiS zachodnie media.
Taki automatyzm właściwie wyklucza jakąkolwiek debatę. I nie chcę tu zwalać winy na kilku związanych z opozycją internautów, którzy wszystko sprowadzają do absurdu, w sytuacji, w której główny program informacyjny telewizji publicznej robi dokładnie to samo, przekonując, że największym złem, jakie spotkało Polskę w tysiącletniej historii jest Platforma i Donald Tusk.
Gdy nikt nie wierzy, że druga strona może mieć dobre intencje, że wszystko, co robi, musi być złe itp., rozmowa nie ma sensu. Ale też to zamyka tych radykałów po obu stronach w swoich bańkach. Większość społeczeństwa nie jest aż tak politycznie zacietrzewiona, by się opowiadać całym sercem po jednej ze stron. W efekcie często zwykli wyborcy mają wrażenie, że komentatorzy, dziennikarze i inni liderzy opinii publicznej są zupełnie oderwani od rzeczywistości. A gdy zwykli ludzie uważają, że media zamiast reprezentować swoich odbiorców, uczestniczą w politycznych wojnach, nasza debata ma jeszcze mniejsze szanse, by się naprawić.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












