Logo Przewdonik Katolicki

Teologia według Tolkiena

Anna Druś
Musical Władca Pierścieni na deskach Theatre Royal w Londynie, czerwiec 2007 r. fot. Gareth Cattermole/Getty Images

Jak wyjaśnić katolicką naukę o przeznaczeniu i wolnej woli albo o zbawieniu przez Łaskę czy przez uczynki? Można opierać się na Katechizmie czy wielkich teologach albo... sięgnąć po literaturę Tolkiena.

Na początku był Eru, Jedyny, którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem” – pierwsze słowa Silmarillionu, tak dobrze znane czytelnikom J.R.R. Tolkiena, również osobom nieznającym jego twórczości skojarzą się od razu z Księgą Rodzaju. Im dalej będziemy czytać, tym takich biblijnych skojarzeń będzie więcej: bunt Melkora do złudzenia przypomina bunt Szatana, obecne we Władcy pierścieni elfickie lembasy wprost kojarzą się z Eucharystią – chlebem wędrowców, zaś na imię jednej z Valarów – Elbereth truchleją złe siły zupełnie jak na imię Maryi – Matki Jezusa. Jednocześnie jednak widać, że Władca Pierścieni, Hobbit czy Silmarillion nie są alegoriami chrześcijańskiej historii zbawienia, jak to się dzieje np. w Opowieściach z Narnii C.S. Lewisa. Czym więc są?

Tolkien – rzymski katolik
– Tolkien chciał z jednej strony stworzyć świat, który istnieje poza chrześcijaństwem, z drugiej jednak nasycił ów stworzony przez siebie świat treściami, które są ściśle chrześcijańskie – podsumowuje historyk, rektor Seminarium Duchownego w Toruniu ks. dr hab. Stanisław Adamiak, w swojej Teologii Tolkiena, która właśnie ukazała się w postaci książki. Ten tytuł nosiła wcześniej seria podcastów, jakie nagrywał dla portalu Stacja7. Gromadziły kilkutysięczną publiczność fanów twórczości Tolkiena, którzy niejednokrotnie wchodzili z autorem w dyskusję czy dzielili się swoimi interpretacjami. Jak deklaruje ks. prof. Adamiak, część tych uwag uwzględnił w książce, bardziej porządkującej materiał zawarty w podcastach.
A materiał jest – zgodnie z tytułem – ściśle teologiczny. Zdaniem autora, od lat zafascynowanego literaturą Tolkiena, jego twórczość wybitnie nadaje się do wyjaśniania teologicznych pojęć, ponieważ sam twórca Władcy Pierścieni był głęboko wierzącym katolikiem, potrafiącym celnie oddać istotę pewnych dogmatów wiary.
Zagadnienia, które w swojej książce bierze na warsztat ks. prof. Adamiak, to m.in. łaska, Opatrzność, przeznaczenie, grzech, pokusa, zbawienie. W odnajdywaniu ich wyjaśnienia u postaci czy w fabule książek Tolkiena autor Teologii Tolkiena opiera się nie tylko na własnej intuicji czy spostrzeżeniach innych „tolkienologów”, ale przede wszystkim na zawartych w Listach zamierzeniach ujawnionych przez samego pisarza.

Frodo, czyli łaska a wolna wola
Zagadnieniem, do którego wyjaśnienia powieści Tolkiena wydają się wyjątkowo dobrze, jest zdaniem ks. prof. Adamiaka kwestia Łaski i wolnej woli – tak mocno widoczna w sporze teologicznym między protestantami i katolikami w XVI wieku. Innymi słowy: na ile nasze zbawienie zależy od naszych dobrych uczynków, a na ile jest wyłącznie dziełem samego Boga, na które nasze czyny nie mają najmniejszego wpływu. – To nie jest łatwe zagadnienie, ponieważ w jego wyjaśnianiu doktryna katolicka idzie pewną „granią” pomiędzy tymi dwoma skrajnościami – zauważa ks. prof. Adamiak.
Wyjaśnienie tych pojęć odnajduje w kluczowych historiach Władcy Pierścieni, i to zarówno tych kończących się zwycięstwem Dobra, jak i tych, w których ono przegrywa. Po pierwsze w historii Froda, który prowadzony i wspierany przez Opatrzność, ma jednak możliwość okazać niezłomną wolę w wypełnieniu swojej misji czy też drobnymi aktami okazanego komuś miłosierdzia zmienić bieg historii. Odnajduje ją też w historii Smeagola/Golluma, który choć zgrzeszył wiele razy (zabił swojego kuzyna, by móc mieć Pierścień dla siebie), ciągle ma możliwość „przejść na stronę dobra”, lecz ostatecznie tę wewnętrzną walkę przegrywa.
„Tolkien pokazuje niezwykle wyważoną perspektywę: tworzy świat, w którym bohaterowie z jednej strony są prowadzeni przez Opatrzność, zmierzając ku swojemu dobremu przeznaczeniu, a z drugiej strony pozostawiono im miejsce na ich wybory” – pisze w książce ks. prof. Stanisław Adamiak.

Melkor, czyli bunt aniołów
Podobnie twórczo można dzięki historiom wymyślonym przez Tolkiena wyjaśnić kwestię buntu aniołów, który bardziej systematyzuje sama teologia katolicka niż Pismo Święte. „W Piśmie Świętym nie ma wprost opisu buntu Szatana, więc można powiedzieć, że Tolkien w dużej mierze uzupełnia ten brak” – zauważa w książce ks. prof. Adamiak.
Owo uzupełnienie znajduje się w cytowanym na początku Silmarillionie – pełnym mitów dziele spisanym przez syna J.R.R. Tolkiena na podstawie notatek ojca. To właśnie stąd dowiadujemy się o historii Śródziemia i poznajemy genezę całego nakreślonego w Hobbicie i Władcy Pierścieni świata. Stwórcą tego świata okazuje się wszechmocny Eru – Bóg Jedyny, Iluvatar, któremu od początku służą stworzone przez Niego „istoty święte” – Ainurowie, do złudzenia przypominające naszych aniołów, ale również nieco bogów z greckiej mitologii. To Ainurów Eru Jedyny zaprasza do współpracy przy stwarzaniu świata i dzieło to dokonuje się za pomocą Muzyki. Jednak jeden z nich – Melkor celowo zaczyna „fałszować”, tworzyć muzykę niewspółgrającą z zamierzeniem Boga. Jak wyjaśnia Tolkien, Melkor chciał w ten sposób „przydać swojej roli więcej mocy i blasku”, ponieważ „wydawało mu się, że Iluvatar nie ma żadnych planów co do Pustki i niecierpliwie pragnął po swojemu ją wypełnić”. Według ks. prof. Adamiaka to znakomity opis przebiegu grzechu, jakiego dopuścił się upadły anioł – Szatan. Stało się to bowiem przez pychę i niecierpliwość. Jednak, podobnie jak wiemy to z historii Zbawienia – Bóg Jedyny nawet te „fałszywe dźwięki” jest w stanie przemienić w swój zamysł; w kolejnych odsłonach wojny, jaką z Jego dziećmi i Nim samym toczy upadły Ainur/anioł – zawsze wygrywa Bóg, choć czasem trzeba owo zbawienie przypłacić wielką ceną.

Czego tu nie ma
W podobny sposób ks. prof. Adamiak przeprowadza czytelników przez inne pojęcia teologiczne, zawsze wychodząc od nauki katechizmowej, potem ilustrując ją historiami czy cytatami z Tolkiena. – Traktuję tę literaturę trochę jak Pan Jezus w Ewangelii traktował przypowieści. Przecież gdy tłumaczymy tak abstrakcyjne często zagadnienia, potrzebujemy przykładów i tu Tolkien-katolik nadaje się znakomicie – przyznaje ks. prof. Stanisław Adamiak.
Sam zaczął swojego ulubionego pisarza wykorzystywać od początku pracy duszpasterskiej, który zbiegł się w czasie z ekranizacją Władcy Pierścieni. Nie twierdzi jednak, że w obecnej książce czy wcześniejszych podcastach wykorzystał wszystkie zauważalne u tego angielskiego pisarza tematy teologiczne. – Tu skupiam się raczej na dogmatyce, z zagadnień moralnych poruszając zaledwie kilka. Ich jest jednak u Tolkiena znacznie więcej, jak choćby cała kwestia miłości czy przyjaźni, tak mocno akcentowana we Władcy Pierścieni – zauważa.
W swojej książce nie zajmuje się również szerzej Matką Bożą, choć na końcu publikacji znajduje się przetłumaczona na elficki język quenya (wymyślony przez Tolkiena) litania loretańska. Jest tam właściwie tylko zasygnalizowana Jej obecność w rozdziale poświęconym „narzędziom Łaski”: tolkienowskim typem Maryi ma być jedna z Ainurów – Elbereth, broniąca elfów i ludzi przed atakami Złego.

Dzień czytania Tolkiena
Publikacja książki ks. prof. Adamiaka zbiega się w czasie z przypadającym 25 marca światowym Dniem Czytania Tolkiena. Sam autor zauważa, że jego książka jest raczej adresowana do tych, którzy już znają literaturę tego pisarza – nie zaprzecza jednak, że ma nadzieję, iż kogoś nieznającego choćby Władcy Pierścieni ta książka do lektury zachęci.
– W ogóle warto czytać, szczególnie to, co sprawia nam przyjemność, zmusza do myślenia i czyni nas lepszymi. Najlepiej Ewangelię. Sam Tolkien zwłaszcza ją polecał do czytania. Ale i jego literatura, która zachwyca różnych ludzi, nie tylko katolików, jest z pewnością czymś, po co warto sięgnąć – podkreśla ks. prof. Adamiak.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki