Logo Przewdonik Katolicki

Teologia według Tolkiena

Anna Druś
Musical Władca Pierścieni na deskach Theatre Royal w Londynie, czerwiec 2007 r. fot. Gareth Cattermole/Getty Images

Jak wyjaśnić katolicką naukę o przeznaczeniu i wolnej woli albo o zbawieniu przez Łaskę czy przez uczynki? Można opierać się na Katechizmie czy wielkich teologach albo... sięgnąć po literaturę Tolkiena.

Na początku był Eru, Jedyny, którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem” – pierwsze słowa Silmarillionu, tak dobrze znane czytelnikom J.R.R. Tolkiena, również osobom nieznającym jego twórczości skojarzą się od razu z Księgą Rodzaju. Im dalej będziemy czytać, tym takich biblijnych skojarzeń będzie więcej: bunt Melkora do złudzenia przypomina bunt Szatana, obecne we Władcy pierścieni elfickie lembasy wprost kojarzą się z Eucharystią – chlebem wędrowców, zaś na imię jednej z Valarów – Elbereth truchleją złe siły zupełnie jak na imię Maryi – Matki Jezusa. Jednocześnie jednak widać, że Władca Pierścieni, Hobbit czy Silmarillion nie są alegoriami chrześcijańskiej historii zbawienia, jak to się dzieje np. w Opowieściach z Narnii C.S. Lewisa. Czym więc są?

PK-14.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 14/2021, na stronie dostępna od 12.05.2021

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki