Logo Przewdonik Katolicki

Widziałam Pana!

ks. Henryk Seweryniak
fot. almasdelpurgatorio.com

Maria nie od razu rozpoznała Zmartwychwstałego. Aby Go zobaczyć, patrzenie, a nawet uczucie czy szukanie, nie wystarcza.

Mimo wszystko, dzięki Bogu, znów mamy Wielkanoc. I znów w liturgii słyszymy opowieści, które tyle razy słyszeliśmy, o spotkaniach Piotra, Marii Magdaleny, uczniów z Emaus czy Szawła z Tarsu ze Zmartwychwstałym. Opowieści, które współtworzyły naszą kulturę, kształtowały sens życia, wiarę tylu pokoleń. Mniej więcej wiemy już dzisiaj, jak mogły powstawać. Że najpierw opowiadano je z ust to ust, potem szlifowano jak bezcenne kamienie, a w końcu zapisywano. Chodziło przy tym głównie o to, żeby żadnej nie zagubić, żeby niczego nie uronić. Nie zawsze więc zważano, czy zgadzają się z sobą, czy da się z nich stworzyć jasną chronologię czy topografię wydarzeń wielkanocnych. Raz ewangeliści zaznaczają, że pewne spotkanie ze Zmartwychwstałym dokonało się „pierwszego dnia po szabacie”, innym razem, że „po upływie szabatu”, jeszcze innym „tego samego dnia”. I niekoniecznie chodziło o dzień w znaczeniu fizycznym, tylko o to, co wyśpiewano wieki wcześniej w Psalmie 118: „Oto jest dzień, oto jest dzień, który dał nam Pan, radujmy się, radujmy się i weselmy się w nim”. Ile ten jedyny w swoim rodzaju dzień spotkań ze Zmartwychwstałym trwał? Św. Łukasz ujmie interwał objawień w symboliczne „40 dni” i tak to pozostało w liturgii.  Ale może o miesiące, a nawet kilka lat, aż do doświadczenia Szawła z Tarsu pod bramami Damaszku?  

PK-14.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 14/2021, na stronie dostępna od 12.05.2021

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki