Logo Przewdonik Katolicki

Bóg Wojny czy Bóg Pokoju?

Ks. Artur Stopka
Niemieccy żołnierze w trakcie obydwu wojen światowych mieli na sprzączkach pasów napis „Gott mit uns”, czyli „Bóg z nami”, fot. search.library.wisc.edu

Wciąż pojawiają się ludzie, którzy próbują angażować Boga w swe zbrojne konflikty i Jego wolą uzasadniać nawet zbrodnicze decyzje. Czy to się może udać? Czy Bóg jest Bogiem wojny?

W internetowym serwisie zawierającym memy i różnego rodzaju graficzne przekazy można zobaczyć zdjęcie przedstawiające liczne szeregi hitlerowskich żołnierzy wykonujących charakterystyczne pozdrowienie. Pod fotografią umieszczono podpis: „Skoro Bóg był z nami, to kto był z nimi?”. Pytanie postawione w tym kontekście jest przewrotne. To właśnie niemieccy żołnierze w trakcie obydwu wojen światowych mieli na sprzączkach pasów napis „Gott mit uns”, czyli „Bóg z nami”. Choć od 1945 r. takie klamry nie znajdują się na wyposażeniu niemieckiej armii, wciąż za kilkaset złotych można je kupić na różnego rodzaju aukcjach. Nie wiadomo, czy nabywają je tylko miłośnicy staroci.

Nie były religijne
Klaus-Stefan Krieger w książce Przemoc w Biblii przypomniał, że również francuscy i brytyjscy żołnierze szli na pierwszą wojnę światową z przekonaniem, że Bóg jest po ich stronie. Zwrócił też uwagę, że Bóg wciąż jest wciągany w interesy ludzi przeciwko innym ludziom i ich prawom. „Szczególnie niebezpieczne jest to wtedy, gdy tak instrumentalnie traktują Boga pewne grupy ludzi, partie czy narody” – napisał i zasugerował, że przekonania religijne dostarczają aż do dzisiaj szczególnych motywów do konfliktu. Stąd już tylko krok do pytania, które kiedyś od współpasażera usłyszał o. Jacek Salij OP: „Czy historia zna choć jedną wojnę, która wybuchła z jakiejś innej przyczyny niż religijna?”.
Dominikański teolog przed laty przedstawił na łamach miesięcznika „W drodze” odpowiedź na powyższe pytanie. Przypomniał, że to Wolter w XVIII stuleciu sformułował przesąd, jakoby głównie za sprawą religii dochodziło do wojen. Ojciec Salij zauważył, że trzy największe w dziejach wojny – obie światowe oraz napoleońskie – nie były wojnami religijnymi. Wskazał, że źródłem niejednej wojny w dziejach ludzkości była urażona duma, chęć wykazania się męstwem, a czasem nawet szukanie mocnej rozrywki. Dodał, że zwykle walczono o ziemie, wpływy, bogactwa (np. od stosunkowo niedawna o ropę naftową). „Owszem, były również wojny religijne. Jednak kiedy im się dokładniej przypatrzeć, nieraz okaże się, że religijny był przede wszystkim pretekst, pod którym je prowadzono” – stwierdził.

Nie oparł się pokusie
Zdaniem autora książki Przemoc w Biblii także Izrael nie oparł się pokusie wciągania Boga do wojen. Istotnie, przy powierzchownej lekturze Starego Testamentu można odnieść wrażenie, że Bóg jest agresywny i domaga się wojen prowadzonych w Jego imieniu, a czasami wręcz sam walczy w prowadzonych przez ludzi wojnach. „Nie wy będziecie walczyć, lecz Bóg” – można przeczytać w Drugiej Księdze Kronik.
Sprawie przyjrzał się o. Robert Wawer SJ w opublikowanym trzy lata temu artykule „Wojny Jahwe” w Starym Testamencie z perspektywy nauczania Katechizmu Kościoła katolickiego o wojnie sprawiedliwej. Doszedł do wniosku, że koncepcja wojen w ogólności i pojęcie wojny Jahwe stopniowo ewoluowały. „Stały się przyczynkiem do chrześcijańskiej refleksji nad wojną świecką, by przybrać usystematyzowaną i pogłębioną formę teorii wojny sprawiedliwej” – napisał. Co więcej, uznał, że konstrukcja teologiczna „wojen Jahwe” nie zaprzecza teorii wojny sprawiedliwej. Jego zdaniem właściwie zinterpretowane „wojny Jahwe” ukazują początki długiej drogi, którą Bóg uwrażliwiał naród Izraela, stopniowo wychowywał, by oprowadzić do współczesnego rozumienia zagadnień wojny sprawiedliwej.

Dzisiaj już nie popieramy
Problem w tym, że podejście do sprawy wojny w Kościele katolickim nadal ewoluuje. Jan Paweł II w corocznych orędziach na Światowy Dzień Pokoju, obchodzony w Kościele 1 stycznia, nie używał pojęcia wojny sprawiedliwej. Benedykt XVI, jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary w 2004 r., podczas uroczystości z okazji 60. rocznicy lądowania aliantów w Normandii użył sformułowania sugerującego, że idea „wojny sprawiedliwej” budzi w praktyce ogromne wątpliwości. Powiedział: „Jeżeli kiedykolwiek w historii mieliśmy do czynienia z wojną sprawiedliwą...”.
Papież Franciszek poszedł jeszcze dalej. W jednym z przypisów we Fratelli tutti napisał, że opracowanej przez św. Augustyna idei wojny sprawiedliwej „dzisiaj już nie popieramy”. I zacytował jego słowa: „Największym tytułem do chwały jest właśnie unicestwienie wojny słowem, zamiast zabijania ludzi mieczem, i poprzez pokój, a nie wojnę, zabiegać o pokój lub jego utrzymanie”.

Nie mogą nakłaniać
Z powodu działań terrorystów powołujących się na islamski fundamentalizm panuje przekonanie, że muzułmanie powszechnie akceptują wojnę prowadzoną w imieniu Boga. Ojciec Samir Khalil Samir, egipski jezuita, w jednym z wywiadów tłumaczył kilka lat temu, że współcześni islamscy fundamentaliści biorą dosłownie wszystko, co jest w Koranie, w tym teksty trudne do zaakceptowania, które ukazują wojnę i różne formy przemocy jako obowiązek dobrego muzułmanina. Jednak nie wszyscy wyznawcy islamu tak podchodzą do sprawy wojny. Podpisany 4 lutego 2019 r. w Abu Zabi przez papieża Franciszka i wielkiego imama szejka Ahmada al-Tayyeb z kairskiego Uniwersytetu al-Azhar „Dokument o ludzkim braterstwie dla pokoju światowego i współistnienia” stwierdza stanowczo, że „religie nigdy nie mogą nakłaniać do wojny”.
Prezydent Rosji szukając uzasadnienia dla wojny z Ukrainą, twierdził publicznie, że w Kijowie kontynuowane są przygotowania do rozprawienia się z Ukraińską Cerkwią Prawosławną Patriarchatu Moskiewskiego. Zarzucał ukraińskim władzom, że rozłam w Cerkwi chcą przekształcić w instrument polityki państwowej. Prawdziwy szok wywołał jednak Cyryl, patriarcha moskiewski i całej Rusi, który tuż przed inwazją na Ukrainę mówił rosyjskim żołnierzom, że wybrali słuszną drogę. Jego słowa powszechnie zostały odebrane jako udzielenie błogosławieństwa dla rosyjskiej interwencji zbrojnej przeciwko Ukrainie.

Ma znaczenie metafizyczne?
Jeszcze większą konsternację i oburzenie wywołało kazanie wygłoszone przez Cyryla w niedzielę 6 marca w świątyni Chrystusa Zbawiciela w Moskwie. Nawiązując do rozpoczętej 24 lutego rosyjskiej agresji na Ukrainę powiedział: „Rozpoczęliśmy walkę, która ma znaczenie nie fizyczne, ale metafizyczne”. Sugerował, że „władze światowe” chcą Ukrainie „siłą narzucić grzech”. Zapewniając, że rosyjscy prawosławni nikogo nie potępiają, uzasadniał: „Po prostu mówimy samym sobie: będziemy wierni słowu Bożemu, prawom Bożym, prawu miłości i sprawiedliwości, a jeśli zobaczymy złamanie tego prawa, nigdy nie pogodzimy się z tymi, którzy takie prawo niszczą”.
Komentując wypowiedź moskiewskiego patriarchy, prymas Polski abp Wojciech Polak powiedział, że „taka interpretacja wojny jest po prostu interpretacją niedopuszczalną”.
13 marca papież Franciszek mówił, że z bólem w sercu dołącza swój głos do głosu zwykłych ludzi, którzy błagają o zakończenie wojny. Prosił, by w imię Boga został wysłuchany krzyk cierpiących oraz by ustały bombardowania i ataki. „W imię Boże proszę was – powstrzymajcie tę masakrę!” – wołał.

Jest tylko Bóg Pokoju
Polski biskup polowy Tadeusz Płoski w początkach swej posługi opublikował artykuł zatytułowany Sprawiedliwość, wojna i pokój w nauczaniu Kościoła katolickiego. Zauważył w nim, że w żadnej z religii monoteistycznych nie ma pojęcia Boga Wojny. „Jest tylko Bóg Pokoju” – podkreślił.
To prawda. Jednak wciąż pojawiają się ludzie, którzy próbują wciągnąć Boga w swe zbrojne konflikty i Jego wolą uzasadniać nawet zbrodnicze decyzje. Władimir Putin w 2015 r. w wywiadzie dla włoskiego dziennika „Corriere della Sera” powiedział, że nigdy nie popełnił błędu, bo jego życiem kieruje Bóg i dlatego nie ma czego żałować. Czas pokazał kolejny raz, jak niebezpieczne dla całego świata może być takie przekonanie kogoś, kto jest w stanie wywołać wojnę.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki