Logo Przewdonik Katolicki

Chłopi malowani

Natalia Budzyńska
fot. Materiały prasowe/Małgorzata Kuźnik

Od wesela Boryny po jego pogrzeb, od uwielbienia pięknej Jagny po jej wypędzenie, od zgody we wsi do kłótni i nienawiści. Ta historia wciąż może być aktualna, jak twierdzą twórcy nowego filmu opartego na Chłopach Reymonta.

Kilka lat temu obserwowaliśmy pracę nad wydawałoby się karkołomnym pomysłem: zaanimowania historii życia i śmierci Vincenta van Gogha. Projekt był monumentalny, wymagał zaangażowania wielu artystów, których zadaniem było każdą klatkę filmu namalować, wpasowując się w styl van Gogha. Nad całością czuwała pomysłodawczyni, polska reżyserka, a także malarka Dorota Kobiela, która do filmu Twój Vincent napisała scenariusz, oraz Hugh Welchman, zaś produkcją zajęło się studio BreakThru Films. Najpierw kręcono sceny aktorskie, które potem odtwarzano w formie obrazu na tle autentycznych pejzaży, które van Gogh uwiecznił w swoich pracach. Stu dwudziestu pięciu malarzy z całego świata odtworzyło na płótnie 65 tysięcy klatek filmu. Trwało to siedem lat.
Ożywienie malarstwa w długometrażowym filmie to rzecz bez precedensu w kinematografii. Zachwyty były powszechne, a film odniósł duży sukces. W 2017 r. gościł na ekranach kin niemal na całym świecie, był nominowany do wielu ważnych nagród, w tym do Oscara za film animowany. Choć niektórzy krytycy mieli uwagi do opowiedzianej historii i scenariusza, to wszyscy podkreślali ucztę wizualną, jaką sprawił im seans kinowy. Ten sukces zachęcił twórców do kontynuowania pracy w tym stylu, do tworzenia kolejnych oryginalnych animacji, a studio BreakThru Films postanowiło się w tym specjalizować. W planach mają kolejne artystyczne przedsięwzięcia, a najbliższe jest właśnie w produkcji. Pierwsze efekty można zobaczyć na opublikowanym w internecie zwiastunie koncepcyjnym. Tym razem Dorota Kobiela sięgnęła po Chłopów.

Reymont
Władysław Reymont, pan z bródką i w binoklach, zawsze sztywno zapięty kołnierzyk, gęste włosy zaczesane do tyłu (na fotografiach), a czasem rozczochrane (na portretach malowanych przez znajomych) napisał Chłopów w 1901 r., ale krótko przed oddaniem tekstu do druku stwierdził jednak, że powieść jest nieudana, więc ją spalił. I zaczął pisać na nowo. Kolejne odcinki ukazywały się „Tygodniku Ilustrowanym” przez sześć lat, a potem wydano je w formie książkowej. Pisał codziennie, od rana do obiadu. Nie musiał się martwić o pieniądze, choć do niedawna można powiedzieć, że był zmuszony żyć bardzo oszczędnie.
Zanim stał się statecznym panem Reymontem, miał być organistą, jak jego ojciec. Potem praktykował u mistrza krawieckiego, nawet zdał egzamin na czeladnika. Nie miał jednak do tego fachu serca, więc przyłączył się do trupy aktorskiej, z którą jeździł po małych miasteczkach Mazowsza i występował na scenie. Ponoć talentu do tego nie miał za grosz. Chyba postanowił się trochę ustatkować i zgodził się na propozycję ojca, który załatwił mu pracę na kolei. Najpierw był dozorcą, potem robotnikiem, a w końcu awansował na pomocnika dróżnika. Zaskakujące, że w pewnym momencie postanowił wstąpić do zakonu paulinów. Z nowicjatu odszedł krótko przed ślubami. Wkrótce dał się uwieść nowej europejskiej modzie i stał się spirytystą. Niektórzy badacze jego życia twierdzą, że nie z przekonania, lecz z wyrachowania: dobre medium za każdy seans zarabiało konkretne pieniądze, a on ich potrzebował. Poza tym podbijał kobiece serca, uwodził mężatki, porzucał je i szybko znajdował nowe kochanki. Najwidoczniej trudno mu było zachować wierność. Bywał melancholikiem i poprawiał sobie nastrój alkoholem i opiatami, szczególnie po katastrofie kolejowej, w której został poturbowany, a na jego rękach umierała znajoma. Ten wypadek wykorzystał umiejętnie, z jednego złamanego żebra zrobiło się dwanaście oraz wiele innych uszkodzeń ciała i Reymont otrzymał ogromne odszkodowanie. Powinien dziękować za tę diagnozę lekarzowi, który okazał się fanem Ziemi obiecanej. Teraz mógł spokojnie pracować nad Chłopami. 

Filmy
Za tło powieści posłużyły Lipce niedaleko Łowicza. Znał tę wieś, bo pracował w pobliskim miasteczku jako dróżnik. Ta chłopska epopeja przedstawia życie podporządkowane rytmowi przyrody. Na tle zmieniających się pór roku i świąt liturgicznych toczą się dobre i złe wydarzenia. Polscy czytelnicy początkowo nie byli zachwyceni, ale ich podejście zmieniało się wraz z entuzjastycznymi recenzjami publikowanymi w europejskiej prasie. Wreszcie powieść została przetłumaczona na język szwedzki i mogła być zgłoszona do literackiej Nagrody Nobla. Pisarz otrzymał ją w 1924 r., nie za całokształt twórczości jak Sienkiewicz, ale konkretnie za Chłopów. „Wygrał” z Żeromskim, Maksimem Gorkim, no i z Tomaszem Mannem i jego Czarodziejską górą. Nagrody nie odebrał, był bardzo chory na serce, osłabiony nałogami. Rok później już nie żył.
Kino zainteresowało się Chłopami dość wcześnie, bo już w 1922 r. Powieść zekranizował Eugeniusz Modzelewski, a autor towarzyszył mu podczas pracy i służył pomocą. Niestety, nie znamy efektów, ponieważ film się nie zachował. W 1925 r. do Reymonta zgłosili się filmowcy francuscy, ale odmówił im. W 1972 r. po Chłopów sięgnął Jan Rybkowski i zrealizował 13-odcinkowy serial telewizyjny, który rok później przerobił na dwuczęściowy film, trwający ponad dwie i pół godziny. To obrazy z niego zawładnęły naszą wyobraźnią. Jagna już zawsze będzie miała twarz Emilii Krakowskiej, a Maciej Boryna będzie mówił głosem Władysława Hańczy. Zdjęcia kręcono w Lipcach i niedalekim Pszczynowie, wnętrza były w większości oryginalne, podobnie jak stroje znoszone na plan przez tamtejszych mieszkańców. Ale film różni się od pierwowzoru: Reymont pokazał bogactwo kultury chłopskiej w codzienności i mitycznej ponadczasowości. Rybkowski położył akcent na ludowość pokazaną w sposób folklorystyczny. Konsultantami byli mieszkańcy wsi, ale była to wieś z czasów PRL-u, a nie Reymonta, a PRL ubarwiał ludowość, spłycał ją.

Uniwersalna historia
Jak zamierza odczytać Chłopów Dorota Kobiela? Mówi tak: „Pociąga mnie świat, który już nie istnieje. Szukałam też intrygującej i silnej bohaterki. Wszystko to odnalazłam w Chłopach”. Wiemy więc, że scenariusz skupi się na Jagnie i innych kobietach. „Mikroświat wiejskiej wspólnoty stanie się pretekstem do opowiedzenia uniwersalnej i niesamowicie aktualnej historii. Historii o tragicznej miłości i życiu w małej społeczności, gdzie brutalne reguły gry wyznaczają każdemu określone miejsce w grupie, a wyjście poza ciasne ramy grozi upokorzeniem i odrzuceniem” – zapowiadają twórcy. A ponieważ będzie to film malarski, stworzony w takim samym procesie, co Twój Vincent, to ważne są inspiracje malarskie. Te są oczywiste: Józef Chełmoński, Leon Wyczółkowski, Ferdynand Ruszczyc.
Pierwszy etap pracy, czyli zdjęcia aktorskie, jest już zakończony. Wiemy więc, że w roli Jagny zobaczymy Kamilę Urzędowską, a Boryny – Mirosława Bakę. W filmie zagrały także Ewa Kasprzyk, Dorota Stalińska, Julia Wieniawa, Małgorzata Kożuchowska i Sonia Bohosiewicz. Na początku nowego roku rozpocznie się proces przenoszenia klatek na płótno za pomocą farb olejnych. Muzykę stworzy Łukasz L.U.C. Rostowski, który ma zamiar powołać kolektyw muzyków folkowych, którzy używając tradycyjnych instrumentów, będą malować muzyczne pejzaże. Premiera planowana jest na rok 2022. Tymczasem proponuję sięgnąć po literacki pierwowzór, żeby przeczytać go bez obciążenia szkolnym przymusem, który z pewnością zmienia odbiór. Do klasyki powinniśmy wracać po latach.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki