Logo Przewdonik Katolicki

Alicja ma 150 lat

Natalia Budzyńska
Ilustracja do "Alicji w Krainie Czarów" / fot. Wikipedia

Z jednej strony to pochwała wyobraźni, która może ratować przed nudą. Z drugiej poważne rozważania, od których może rozboleć głowa. Powieść Lewisa Carrolla fascynuje kolejne pokolenia.

Lewis Carroll nazywał się naprawdę Charles Lutwidge Dodgson, był synem anglikańskiego duchownego i sam otrzymał święcenia diakonatu. Przez całe życie mieszkał w Oksfordzie, gdzie prawie trzydzieści lat wykładał matematykę w Church College. Nie miał żony ani dzieci, ale był zaprzyjaźniony z rodziną wicerektora Uniwersytetu Oksfordzkiego i jego trójką córek. To właśnie ich towarzystwo sprawiło, że napisał jedną z najsłynniejszych książek dla dzieci i przeszedł do historii nie jako matematyk, ale jako pisarz. Bo on poważnie traktował tylko matematykę: jest autorem ponad 200 publikacji z zakresu matematyki, logiki i kryptografii. Miał słabość do fotografii i dziś uważany jest za jednego z prekursorów fotografii artystycznej. Wydawałby nam się trochę dziwny: jego modelkami były przeważnie małe dziewczynki. Tracił nimi zainteresowanie, gdy wkraczały w wiek dojrzewania. Lubił je fotografować i z nimi przebywać, organizował dla nich przyjęcia i bale. Pewnego lipcowego dnia z trzema córkami przyjaciela wypłynął łodzią na wycieczkę i zaczął opowiadać. Tak została wymyślona dziewczynka, która wpada do króliczej nory i przenosi się w przedziwny świat pełen paradoksów i postaci ze snu.

Senne mary
„Wybrałem się dziś w górę rzeki wraz z trzema dziewczynkami Liddellów; piliśmy herbatę na brzegu Godstow i dotarliśmy do domu dopiero wpół do dziewiątej” – napisał w swoim dzienniku Dodgson, który w 1862 r. był niezbyt urodziwym trzydziestolatkiem, cierpiał na migreny i nieprzyjemnie się jąkał. Miał jednak niezwykły dar snucia opowieści i tworzenia nowych słów, które pobudzały wyobraźnię dziewczynek. Poprosiły, by je spisał. Pierwsza wersja Alicji w Krainie Czarów była rękopisem zatytułowanym Przygody Alicji pod ziemią i opatrzonym rysunkami samego Dodgsona. Manuskrypt przeczytało dwóch znajomych bajkopisarzy, którzy namówili Dodgsona na publikację. Nie traktował on twórczości literackiej zbyt poważnie, wydał przygody Alicji pod pseudonimem Lewis Carroll. Pierwsze wydanie Alicji w Krainie Czarów ujrzało światło dzienne 4 lipca 1865 r., autorem słynnych rysunków był John Tenniel, karykaturzysta londyńskiego „Puncha”, z którym Dodgson później się poważnie poróżnił. Ale aż do 1907 r. Tenniel miał wyłączność na ilustrowanie Alicji. Gdy prawa wygasły, wielu ilustratorów i artystów podejmowało się tego zadania, a wśród nich Salvador Dali i twórczyni Muminków, Tove Jansson. Powieść miała mnóstwo odniesień do rzeczywistych postaci, lingwistycznych i filozoficznych gier, przeróbek szkolnych wiktoriańskich wierszyków i absurdalnych przygód z pogranicza snu. Dzisiaj ta książka przypominałaby nam filmy Davida Lyncha, wtedy stała się sensacją, a pierwszy nakład szybko wyprzedano. W 1871 r. powstała druga część przygód Alicji zatytułowana Co Alicja widziała po drugiej stronie lustra. Książka od początku fascynowała i inspirowała różnych twórców. Powstały niezliczone wręcz adaptacje teatralne i filmowe oraz całe mnóstwo rozpraw naukowych. Wiele nazw weszło do potocznego języka, jak choćby tytułowy „wonderland” czy zwrot „rabbit hole”. James Joyce pisząc powieść Finnegans Wake inspirował się Alicją Carrolla. Podobno Maciej Słomczyński tłumaczenie Alicji traktował jako trening przed najtrudniejszym z dzieł Joyce'a. Dał radę Ulissesowi, lecz poległ na Finnegans.

Filozoficzne zagadki
Roger W. Holmes, amerykański logik i matematyk, czytając obie książki o Alicji wyszukiwał logiczne i filozoficzne zagadnienia i zagadki. Nie szczędził przy tym pochwał Carrollowi, bo chyba nie powstała dotąd książka tak pojemna i pełna treści zarówno dla profesorów filozofii, artystów, lingwistów i dzieci. Z jednej strony to pochwała wyobraźni, która może ratować przed nudą codzienności. Z drugiej poważne rozważania, od których może rozboleć głowa, nawet jeśli podane są żartobliwym tonem. Proszę, oto przykładowa rada Księżnej: „Nigdy nie wyobrażaj sobie, że z tobą jest nie inaczej niż tak, jakby się mogło innym wydawać, że nie inaczej było z taką, jak byłaś, albo mogłaś być, jakby nie było inaczej, niż by się inaczej mogło im wydawać, że byłaś”. Takich zabawnych absurdów logicznych jest w Alicji całe mnóstwo, obok problemów dotyczących nazywania, upływu czasu, znaczenia słów, tożsamości, przestrzeni i metafizyki.
Czas biegnie naprzód, a Alicja sprzed 150 lat jest wciąż w tym samym wieku. Realnie istniejąca Alicja Liddell jednak dorosła, miała podobno romans z synem królowej Wiktorii, w końcu wyszła za mąż i urodziła trzech synów. Dwóch z nich poległo w czasie I wojny światowej. No i nigdy nie była długowłosą blondynką, o czym wiemy z wielu fotografii Dodgsona. Kontakty między rodziną Liddellów a pisarzem nagle zostały przerwane, matka Alicji zniszczyła listy, które do dziewczynki pisał dwadzieścia lat starszy Dodgson, a jego dzienniki z tego okresu zaginęły.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki