Logo Przewdonik Katolicki

Odkrywać czyste Słowo

Jadwiga Knie-Górna
Fot.

Rozmowa z Przemysławem Basińskim,pomysłodawcą i realizatorem projektu Verba Sacra Metropolita poznański ksiądz arcybiskup Stanisław Gądecki nałożył Panu srebrny Pierścień Mędrców Betlejemskich, który jest Nagrodą Duszpasterstwa Środowisk Twórczych Archidiecezji Poznańskiej przyznawaną od tego roku tym artystom, których dzieła niosą przesłanie chrześcijańskie. Kiedy i w...

Rozmowa z Przemysławem Basińskim,
pomysłodawcą i realizatorem projektu Verba Sacra


Metropolita poznański ksiądz arcybiskup Stanisław Gądecki nałożył Panu srebrny Pierścień Mędrców Betlejemskich, który jest Nagrodą Duszpasterstwa Środowisk Twórczych Archidiecezji Poznańskiej przyznawaną od tego roku tym artystom, których dzieła niosą przesłanie chrześcijańskie. Kiedy i w jakich okolicznościach dowiedział się Pan o przyznaniu tej nagrody?

- Przed ostatnią ubiegłoroczną prezentacją Verba Sacra otrzymałem od księdza Antoniego Klupczyńskiego - duszpasterza środowisk twórczych, list w którym poinformował mnie o decyzji kapituły. List otworzyłem jednak dopiero w domu. Nie ukrywam, że nagroda była dla mnie zaskoczeniem. Pracując do tej pory nad realizacją poszczególnych prezentacji, nie myślałem o bilansie. Tymczasem nagroda ta uświadomiła mi, że to już trzeci rok istnienia projektu Verba Sacra, który staje się coraz bardziej dostrzegalnym elementem pejzażu kulturalnego, artystycznego i religijnego Poznania i całej Polski. Obserwując duży oddźwięk tej nagrody, wiem, że udało mi się zrobić bardzo dużo. Na ogół patrzymy na osiągnięcia z punktu widzenia sukcesu, a rzadziej uświadamiamy sobie, że nagroda jest także zobowiązaniem. Fenomen Verba Sacra polega na tym, że nie jest tylko ludzkim dziełem. Gdyby tak było, to pewnie szybko podzieliłby los wszystkich tych inicjatyw, które z różnych ważnych okazji szybko powstają, ale się też równie szybko kończą. Natomiast Verba Sacra trwają. Verba Sacra semper viva /Słowa święte zawsze żywe/ - jak napisał profesor Sylwester Dworacki. Wszyscy stajemy w obecności Słowa przed Panem Bogiem i uświadamiamy sobie, czym tak naprawdę jest Słowo lub jego brak w naszym życiu. Paradoksalnie rzecz biorąc, oddalając się od teatru i rezygnując z siebie jako reżysera - w Verba Sacra znalazłem spełnienie zawodowe, o czym nie tylko sam jestem przekonany, ale potwierdzili to tacy ludzie jak mój były rektor Andrzej Łapicki czy dziekan działu reżyserii prof. Jan Kulczyński oraz aktorzy.

Wiele znanych osób, którym przedstawił Pan swój pomysł, uważało, że nigdy nie zostanie on zrealizowany, ponieważ jest zbyt szalony. A Święte Słowa wciąż brzmią w murach katedr polskich. W czym tkwi siła tego projektu?

- W tym, że jest oparty na Piśmie Świętym. Niedawno prowadziłem warsztat dla katechetów na temat Verba Sacra a praktyka katechetyczna podczas którego analizowaliśmy razem jeden z tekstów biblijnych. Pokazałem im również na wideo fragmenty niektórych prezentacji. I cóż się okazało - katecheci jakby na nowo sobie uprzytomnili, jaka w tekstach biblijnych tkwi siła, jaki to jest wielki duch, którego nam dziś wszędzie brakuje. Jesteśmy zewsząd otoczeni reklamami, informacjami, ale cierpimy z powodu braku ducha, a on mieści się w Piśmie Świętym. Nie żyjemy na co dzień z tymi tekstami, tylko najczęściej poprzestajemy na tym, co otrzymujemy podczas niedzielnej liturgii. Bardzo często słyszałem po prezentacji Verba Sacra, od księży profesorów czy też ludzi głęboko wierzących, że słuchając czytanego przez aktora tekstu, zaczynali dopiero rozumieć jego przesłanie. Ludzie, którzy w normalnych warunkach wytrzymują krótkie komunikaty lub newsy, podczas Verba Sacra mogą godzinę, dwie i dłużej słuchać tekstów, które są wciąż aktualne i żywe.

Po Modlitwach Katedr Polskich przyszła kolej na Wielką Klasykę i Festiwal Sztuki Słowa. Czy stały się one odpowiedzią na niezwykły aplauz publiczności spragnionej głębszych tekstów?

- Przyczyn było kilka, pierwszą było to, że środowisko naukowe uświadomiło sobie siłę słowa żywego, siłę sztuki słowa, z której kiedyś słynęły uniwersytety. Wielka Klasyka i Festiwal Sztuki Słowa stały się odpowiedzią na propozycję rozszerzenia projektu Verba Sacra złożoną przez ówczesnego rektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza profesora Stefana Jurgę. Chcieliśmy pokazać jak promieniuje Pismo Święte na kulturę. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, a historycy literatury dość wstrzemięźliwie o tym piszą. Niektórzy uważają, że Biblia to jest taka czarna książeczka, którą trzyma się na bocznej półce i czasami podchodzi do niej ubrany na czarno jakiś pan, bierze ją do ręki, przewertuje i odstawia z powrotem. A to jest nieprawda. Teksty wielkiej literatury, co okazuje się właśnie przy takim głośnym czytaniu, są echem i próbą odpowiedzi na to, co usłyszeliśmy w Piśmie Świętym. Ostatnia nasza prezentacja Wielkiej Klasyki - Przemiana Franza Kafki, którą komentował ksiądz profesor Tomasz Węcławski - jest takim dobitnym przykładem. Wiele osób bowiem uważa, że tekst ten jest zapisem surrealistycznej, nieprawdopodobnej sytuacji, jaką autor sobie wymyślił. Jednak tak naprawdę mieści w sobie pytanie o sens ludzkiej egzystencji, o jej odniesienie do czegoś większego, do nieśmiertelności, do wieczności, do Boga.

A Festiwal Sztuki Słowa?

- Jest on jakby konsekwencją masowego odbioru Verba Sacra. Środowisko aktorskie paradoksalnie nigdy do końca nie interesowało się tym, co jest podstawą jego zawodu, bo słusznie uważało, że o oczywistych sprawach się nie mówi. Jednak dziś jesteśmy w takiej sytuacji, że prawdziwa sztuka słowa zanika. Z jednej strony mamy pokolenia aktorów, które bardzo sprawnie się nią posługują, z drugiej tych, którzy uznają ją za niepotrzebną. Wynika to z repertuaru, jaki proponuje się aktorom w teatrach. Ekspresja nie idzie przez słowo, tylko przez emocje. W teatrze nie ma już literatury, która interesuje się duchowym wymiarem człowieka. Pewne teksty na nasze polskie sceny nie mają wstępu.

Czy na początku nie miał Pan kłopotu z przekonaniem wielkich artystów scen polskich do wzięcia udziału w zupełnie pionierskim przedsięwzięciu, którego sukces był bardzo trudny do przewidzenia?

- Oczywiście, że miałem - na tym polega urok każdego wielkiego przedsięwzięcia, że trudności są od początku, a nawet jeszcze wcześniej. Pierwsza osoba, którą musiałem przekonać, byłem ja sam. Rzecz wydawała się zbyt prosta i mało atrakcyjna, co powiedzieli mi teatrolodzy. Gdy wyrażali swoje wątpliwości i apelowali, abym pomyślał choćby o jakiejś skromnej inscenizacji, wówczas do mnie dotarło, że to musi być prezentacja czystego słowa. Na początku uważałem, że cały cykl powinien zainaugurować Olgierd Łukaszewicz, ponieważ w bardzo ciekawy sposób przedstawił psalmy w tłumaczeniu Romana Brandstaettera. Adaptacja ta stała się bardzo znana i popularna w naszym kraju. Jednak Łukaszewicz chciał, aby publiczność nie przekraczała 300 osób, ja z kolei nie brałem pod uwagę mniejszej liczby niż tysiąc. Chodziło mi o to, by Verba Sacra były realizowane w masowym wymiarze.

Dzięki temu mogliśmy podziwiać podczas inauguracji Modlitw Katedr Polskich Gustawa Holoubka?

- Tak, Gustaw Holoubek moją propozycję przyjął od razu, bez zastanowienia. Ku naszemu zdumieniu i zaskoczeniu przybyło wówczas do katedry poznańskiej blisko dwa tysiące osób i tak to się zaczęło. Muszę przyznać, że z aktorami nigdy nie było trudnych rozmów, doskonale wiedzieli, o co mi chodzi. Nie wiedzieli natomiast tego, czego myśmy doświadczyli podczas pierwszej prezentacji, że to jest zupełnie innego rodzaju spotkanie. W dzisiejszych czasach nie ma praktyki mówienia słowa na żywo, do wielkiej publiczności, a to jest pewna umiejętność, to jest pewien dar i nie wszyscy aktorzy go posiadają. Nie chodzi o siłę głosu, ale o przekonujące przekazanie tekstu najwyższej próby, tekstu religijnego.

W planach były także Modlitwy Katedr Europejskich. Był przygotowany projekt oraz jego tłumaczenie na sześć języków. Odbyła się tylko jedna prezentacja Świętych Słów na Litwie. Czego zabrakło następnym: szczęścia, sponsorów czy też zainteresowania?

- Nie było czasu na to, aby znaleźć takich współpracowników, którzy przekonają się do naszego projektu i podjęliby się trudu organizacji tego przedsięwzięcia w swoim kraju. W dalszym ciągu chcemy, aby nasz projekt był prezentowany za naszą wschodnią granicą, a także południową i zachodnią. Dlatego pracujemy nad tym dalej.

Czym na co dzień zajmuje się laureat nagrody Pierścienia Mędrców Betlejemskich?

- Pedagogiką. W Studium Piosenkarskim prowadzę uczę interpretacji piosenki. Jest to jedna z moich pasji, która narodziła się dzięki temu, że w swoim życiu spotkałem profesora Aleksandra Bardiniego.
Od niedawna na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza zacząłem prowadzić zajęcia ze sztuki słowa i form artystycznych. Podobne spotkania realizuję w Instytucie Carmelitanum. Widzę, że jest na to bardzo duże zapotrzebowanie.

Na zakończenie naszej rozmowy proszę zdradzić, czym miłośnicy Verba Sacra zostaną zaskoczeni w tym roku?

- Na razie mogę powiedzieć, że sam jestem zaskoczony. Otrzymałem właśnie od Andrzeja Seweryna propozycję wystąpienia w Verba Sacra jeszcze w styczniu tego roku!
Nie będę zdradzał wszystkich planów, ale zapewniam, że są bardzo interesujące. Powiem tylko, że bardzo chciałbym, aby w projekcie wzięli udział także zagraniczni aktorzy.

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki