Sztuka bawienia się

Nastał karnawał, zwykle spostrzegany jako okres szczególnej radości i zabawy. I tak powinno być. Nawet w trudnych czasach umiejętność cieszenia się i dobrej zabawy jest ważna dla naszego zdrowia psychicznego. Piszę - umiejętność i nie jest to pomyłką. Wiele osób uważa, że w ich życiu nie dzieje się nic radosnego: "ciężkie czasy, nie ma się z czego cieszyć". Tylko dzieci potrafią...
Czyta się kilka minut

Nastał karnawał, zwykle spostrzegany jako okres szczególnej radości i zabawy. I tak powinno być. Nawet w trudnych czasach umiejętność cieszenia się i dobrej zabawy jest ważna dla naszego zdrowia psychicznego. Piszę - umiejętność i nie jest to pomyłką. Wiele osób uważa, że w ich życiu nie dzieje się nic radosnego: "ciężkie czasy, nie ma się z czego cieszyć". Tylko dzieci potrafią wybuchać radosnym śmiechem, np. na widok robiącego miny taty. W wielu językach istnieje powiedzenie "cieszyć się jak dziecko" - co oznacza niczym niepohamowaną radość i jest to umiejętność, którą tracimy z wiekiem.

Jedną przyczyną jest fakt, że okazywanie silnych emocji - zarówno negatywnych, jak i pozytywnych,

jest w naszej kulturze źle spostrzegane. Gdyby dorosły na wzór dziecka zaczął śmiać się na całe gardło, podskakując z radości czy tarzając się ze śmiechu - zostałby oceniony jako niezrównoważony. Po dorosłych spodziewamy się większej kontroli emocjonalnej. Dobrze, że uczymy się kontroli emocji. Niczym nieskrępowane wcielenie w życie odczuwanej wobec kogoś złości może skończyć się tragicznie, jednak społeczne tabu nałożone na wyrażanie silnej radości ma negatywne skutki. Teoretycznie na wszystko jest miejsce i czas. Możemy cieszyć się całym sobą, "tańcząc z radości" w gronie przyjaciół czy rodziny. Jednak istnieje sporo osób, które tak mocno się nieustannie kontrolują, że nie potrafią rozluźnić się nawet z przyjaciółmi.

Inną przyczyną jest pojawiające się z wiekiem poczucie odpowiedzialności i tendencja do rozmyślania o przyszłości. Rzecz sama w sobie jest bardzo pozytywna, bo pozwala na przewidywanie konsekwencji swych działań i planowanie, może jednak ulec wynaturzeniu. Dotyczy to osób, które tak są skoncentrowane na tym, co może w przyszłości pójść źle, że nie potrafią się cieszyć tym, co mają w chwili obecnej. Wiele razy zdarzyło mi się słyszeć wypowiedzi typu: "Mąż ma pracę, mamy mieszkanie, dzieci zdrowe, ale jak długo to potrwa, przecież firma może paść, dzieci zachorują, mieszkanie może się spalić, mamy stary piecyk, ciągle grozi wybuchem, tak się nie da żyć". Zdrowiej jest cieszyć się tym, co jest, a nie martwić się rzeczami, na które nie mamy wpływu.

Radość i zabawa jest potrzebna w naszym życiu. Jak wiele innych umiejętności - jest sztuką wymagającą ćwiczenia. Dobra zabawa spełnia kilka funkcji - pozwala na odreagowanie codziennych stresów, napełnia chęcią do życia (czy "pozytywną energią", jak to określają niektórzy psycholodzy), a także pozwala na chwilową beztroskę. Warto to wziąć pod uwagę, planując zabawę karnawałową.

Z przyjaciółmi

Dobrze jest bawić się w gronie przyjaciół. Jeśli masz do wyboru wystawny bal z nie lubianymi ludźmi, a niewielką potańcówkę z przyjaciółmi - lepiej wybrać przyjaciół. Lepiej też unikać towarzystwa osób z tendencją do plotkowania, chyba że chcesz usłyszeć, iż pijana tańczyłaś kankana na stole, gdy w rzeczywistości zupełnie trzeźwa pokazałaś znajomym tradycyjny taniec irlandzki (na podłodze). Odpowiednie towarzystwo sprawi, że będziemy mogli bardziej się otworzyć i bawić bez skrępowania obawą "co ludzie pomyślą".

Bez zmartwień

Jeśli planujesz zabawę - daj sobie pozwolenie na pełnię radości. Wszystkie zmartwienia codzienne są w takiej chwili nieważne. Nie martw się o przyszłość, nie myśl o niej. Ta chwila ci się należy i jest po to, by się cieszyć. Nie pozwól, by coś ciążyło wciąż na twoich myślach. Dotyczy to np. matek, które cały czas się martwią, że opiekunka lub babcia nie poradzi sobie z maluchem, lub panów, którzy cały wieczór zastanawiają się, czy ktoś im ukradnie samochód z parkingu. Znajomi z Holandii opowiadali mi o zabawie rodzinnej gdzie dzieci pod opieką przedszkolanek bawią się w swoim gronie, a rodzice tańczą na swojej sali, mogąc w każdej chwili skontrolować pociechę. Przy odrobinie inwencji wszystko można odpowiednio zorganizować.

Bez przesady

"Zabawa była do niczego, zapłaciłem 300 zł za wstęp, ale i tak nie udało mi się tego przejeść, bo mnie zemdliło." Nie da się bawić na siłę. Zabawa ma nam pomóc w odzyskaniu energii, rozjaśnić myśli. Nie musisz na siłę siedzieć do rana, jeśli już o północy masz dość. Nie musisz zjeść odpowiednika kwoty zapłaconej za wstęp. Podobnie z alkoholem. Niektórym osobom wydaje się, że nie potrafią zrelaksować się i bawić bez alkoholu. To oczywiście nieprawda. Wystarczy odpowiednie towarzystwo, w którym czujemy się dobrze i bezpiecznie oraz odpowiednia organizacja zabawy, by czuć się "na luzie", bez pijaństwa.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2003