Oszustwa w sieci: jak się przed nimi chronić?

Oszuści istnieli od zawsze. Jednak dziś rozwój technologii pozwala im coraz lepiej podszywać się pod różne osoby – obrazy, rozmowy i wideo stworzone z wykorzystaniem sztucznej inteligencji wyglądają bardzo realistycznie.
Czyta się kilka minut
fot. Malte Mueller/getty images
fot. Malte Mueller/getty images

Choć wielu seniorów doskonale radzi sobie w internecie, dla części z nich dużo rzeczy – zwłaszcza w dobie sztucznej inteligencji – wydaje się trudnych do ogarnięcia. Przez to stają się podatni na oszustwa. Ale nie są na przegranej pozycji. Potrzebują jasnego i precyzyjnego wyjaśnienia zagrożeń.

Oszustwo „na prezydenta”

Pan Adam jest już na emeryturze i niedawno odkrył internet. Dużo czasu spędza, czytając artykuły, ale i przegladając media społecznościowe. Trochę nie radzi sobie z bankowością elektroniczną, zresztą woli pójść na pocztę i tam zapłacić rachunki. I to go paradoksalnie uratowało przed oszustami. Kilka tygodni temu zadzwonił gorączkowo do wnuczki z prośbą, by wpłaciła 2 tys. zł na „obligacje” prezydenta Nawrockiego, bo termin tylko do jutra. Wnuczce od razu włączyły się światełka ostrzegawcze. Błyskawicznie wpisała w wyszukiwarkę słowa kluczowe, czyli „scam, oszustwo, obligacje i Nawrocki” i oczywiście okazało się, że dziadek miał do czynienia z wygenerowanym przez sztuczną inteligencję tzw. deepfakiem – „głębokim oszustwem”, gdzie ktoś podszywa się w wiarygodny sposób pod drugą osobę. Jednak gdy próbowała to dziadkowi wytłumaczyć, obraził się na nią, bo przecież widział, jak prezydent sam zapewniał, że to świetna okazja…

Wiek a rozumienie technologii

Dlaczego osobom starszym jest trudniej nadążyć za zmianami technologicznymi? Czasami mówi się, że to różnica doświadczeń. Ktoś, kto dorastał w świecie bez internetu, jest cyfrowym migrantem, podczas gdy młodsze pokolenia są cyfrowymi tubylcami, czującymi się tam jak ryba w wodzie.

Jednak to coś więcej. Im starsi jesteśmy, tym bardziej spada nasza elastyczność poznawcza, czyli zdolność do szybkiego przełączania się między zadaniami, regułami i perspektywami. Ma to znaczenie praktyczne: im trudniej sprawnie porównywać informacje i powstrzymywać się przed impulsywną reakcją, tym łatwiej uwierzyć w materiał, który wygląda prawdziwie i emocjonalnie przekonująco.

Nie oznacza to jednak, że wiek sam w sobie uniemożliwia rozumienie technologii. Badania nad adaptacją w późnej dorosłości podkreślają, że seniorzy potrafią dobrze dostosowywać się do zmian, jeśli mają odpowiednie warunki: jasne instrukcje, wsparcie społeczne, czas na naukę i poczucie sensu działania.

Mechanizm oszustwa: uruchomić zaufanie

Dlaczego oszustwa wykorzystujące sztuczną inteligencję są trudne do zrozumienia? Największy problem polega na tym, że obrazy, rozmowy i wideo stworzone z wykorzystaniem sztucznej inteligencji wyglądają dziś bardzo realistycznie. Zachowują się i brzmią jak prawdziwy człowiek. Może się wydawać, że przecież to nie może być „maszyna”. Szczególnie w przypadku, gdy rozmawiamy z kimś, wydawałoby się znajomym, przez telefon czy przez połączenie wideo. Może wydawać się niemożliwe, by tak się podszyć pod drugą osobę, żeby prowadzić spójną rozmowę!

Dla wielu seniorów, którzy nie śledzą na co dzień rozwoju narzędzi generatywnych, samo pojęcie deepfake jest abstrakcyjne, a przez to trudniejsze do natychmiastowego rozpoznania. Oszuści wykorzystują ten brak oswojenia, a także presję czasu i emocji, na przykład podszywając się pod wnuka, pracownika banku, policjanta.

W badaniach i raportach o dezinformacji powtarza się też ważny mechanizm: osoby starsze mogą częściej opierać się na heurystykach, czyli szybkiej ocenie „wydaje mi się, że to prawda”, zamiast na szczegółowym sprawdzaniu źródła. Problem polega na tym, że deepfake jest projektowany właśnie tak, by ominąć podejrzliwość i uruchomić automatyczne zaufanie, szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi strach o bliskich, chęć natychmiastowej pomocy lub generalnie presja czasu, by szybko podjąć decyzję.

Jak zatem zrozumieć, co się dzieje?

Oszuści istnieli od zawsze. Pojawiały się zaproszenia na „darmową wycieczkę dla seniorów”, podczas której główną część stanowił pokaz na przykład „niesamowitych garnków” za grube pieniądze.

Oszustwem mógł być rozpaczliwy list przyniesiony przez nieznaną osobę – „przyjaciela” kogoś z rodziny z prośbą o natychmiastową pomoc pieniężną. Potem na przykład SMS, który wyglądał na pochodzący od konkretnej, znanej i zaufanej osoby.

Generalnie każdy z nas nabył z czasem takiego doświadczenia życiowego, że wie, że takie rzeczy się zdarzają. Ktoś ze znajomych został oszukany, czy nawet sami kiedyś padliśmy ofiarą oszusta. Takich rzeczy się nie zapomina.

Kluczem do sukcesu jest zrozumienie, że rozwój technologii pozwala dziś oszustom coraz lepiej podszywać się pod różne osoby – czy ogólnie znane, czy z rodziny.

Szansą na lepsze zrozumienie tego zjawiska jest wspólne, międzypokoleniowe oglądanie, np. dziadkowie z wnukami, licznych już przecież filmów pokazujących, jak to działa. Nie chodzi przy tym o jakieś długie filmy edukacyjne, lecz choćby krótkie rolki, na których widać, jak jedna osoba mówi, robi miny, gestykuluje itp. i w tym samym czasie komputerowo wygenerowana postać robi to samo.

A może jakiś sprytny wnuczek sam ma dostęp do takiego programu lub filtrów i może pokazać babci i dziadkowi na żywo, jak to jest robione? To byłaby najlepsza lekcja pokazowa.

Sposoby ochrony przed oszustami

To jest prostsze, niż się spodziewamy. Czasami oszustwo polega na tym, że ktoś podający się za powszechnie znaną osobistość (aktora, polityka itp.), wyglądający i zachowujący się jak on, zwraca się do nas z prośbą o wsparcie finansowe.

Znam przykład starszej pani, która była przekonana, że to znany aktor zaczął z nią flirtować, więc gdy poprosił o pieniądze „na pilną operację”, wpłaciła mu sporą kwotę. Pierwszy test rzeczywistości zatem to zadanie sobie pytania: na ile prawdopodobne jest, by sławna osoba zainteresowała się właśnie mną? Bądźmy realistyczni – to prawdopodobieństwo jest praktycznie zerowe.

Na pewno momentem, w którym musi nam się zapalić w głowie światełko alarmowe, jest chwila, gdy ktoś prosi nas o pieniądze. Czy dlatego, że sam „nagle potrzebuje”, czy dlatego, że kontaktuje się z nami, by „ostrzec przed oszustami”.

Kilka miesięcy temu przez internet przetoczyła się sprawa siostry Doroty z Kutna, mającej pieczę nad finansami, która została oszukana przez grupę ludzi podających się za policjantów i „ostrzegających” przed oszustami. Sieć była zarzucona misternie. Siostrę długo rozpracowywano i postawiono w stan poczucia   zagrożenia, gdy pokornie i z wdzięcznością wykonywała polecenia oszustów, przekonana, że tak naprawdę ratuje finanse zakonu. Jak sama potem opowiadała, jednym z elementów były rozmowy wideo z kimś, kto wyglądał i zachowywał się jak znany komisarz policji.

Dlatego gdy tylko pojawia się kwestia pieniędzy, należy natychmiast powiedzieć sobie STOP. Nawet jeśli wygląda na to, że grunt pali się pod nogami i od błyskawicznej decyzji zależy wszystko.

Właśnie ten nacisk czasowy powinien nam dać do myślenia. Wówczas należy skonsultować sprawę z zaufaną osobą, najlepiej w kontakcie bezpośrednim – czyli twarzą w twarz (niekoniecznie przez telefon czy połączenie wideo). Na pewno nie dzwoniąc na podany przez rozmówcę numer, tylko niezależnym kanałem. Jeśli nadal masz wątpliwości – porozmawiaj z kolejną osobą.

Oczywiście może się zdarzyć, że ktoś z rodziny jest naprawdę w nagłej potrzebie. Właśnie dlatego warto z każdym z rodziny i przyjaciół ustalić hasło czy słowo klucz, po którym będzie można poznać, że to naprawdę on. Uwaga – nie ustalajcie haseł oczywistych, jak np. czyjś rok urodzenia, drugie imię, nazwisko panieńskie czy imię zwierzątka domowego.

Co może być pocieszające – zmienia się technologia, ale nie natura ludzka. Oszuści i manipulatorzy będą stosować te same sztuczki, jakie stosują od wieków. Mogą wyglądać inaczej, ale zasady są takie same. Właśnie dlatego warto przeczytać np. klasyczną książkę rozszyfrowującą różne rodzaje manipulacji i tłumaczącą je w bardzo jasny i zrozumiały sposób – Wywieranie wpływu na ludzi Roberta Cialdiniego.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Oszustwa w sieci: sygnały ostrzegawcze