Acedia - grzech zapomniany

Kiedyś acedia stała na końcu tajemniczego dziś dla wielu osób ciągu wyrazów: superbia, avaritia, luxuria, invidia, gula, ira, acedia. Wyrazy te nazywano łącznie, od ich pierwszych liter, równie tajemnym wyrazem saligia. Jako że słowa tego nie ma w większości współczesnych słowników wyrazów obcych, powiedzmy od razu, że oznacza ono siedem grzechów głównych.

Wyraz ten był zrazu...
Czyta się kilka minut

Kiedyś acedia stała na końcu tajemniczego dziś dla wielu osób ciągu wyrazów: superbia, avaritia, luxuria, invidia, gula, ira, acedia. Wyrazy te nazywano łącznie, od ich pierwszych liter, równie tajemnym wyrazem saligia. Jako że słowa tego nie ma w większości współczesnych słowników wyrazów obcych, powiedzmy od razu, że oznacza ono siedem grzechów głównych.

Wyraz ten był zrazu pomocą mnemotechniczną, tzn. służył do łatwego zapamiętania tego najważniejszego po Dekalogu chrześcijańskiego wykazu przewin i słabości człowieka, jakimi są: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew i lenistwo. Z czasem saligia stała się określeniem i kwintesencją zła, a nawet samego diabła. Rogami diabła była pycha (superbia), a jego ogonem lenistwo, czyli właśnie acedia. Obecnie wydaje się, że lenistwo jest jednym z największych problemów egzystencjalnych współczesnego człowieka.

Kiedyś acedia nie musiała stanowić bardzo ważnego problemu; gdyby było inaczej, nie znalazłaby się na końcu listy siedmiu grzechów głównych. Co ciekawe, pierwotnie acedii w ogóle tam nie było, a nawet długo spierano się o to, czy lenistwo jest grzechem. W pierwszej wersji siedmiu grzechów głównych, zestawionych w VI w. przez św. Grzegorza Wielkiego, na miejscu dzisiejszego lenistwa była trista – smutek! Przeciwieństwem siedmiu grzechów głównych jest siedem cnót: roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie, męstwo, wiara, nadzieja i miłość. Zauważmy, że w tym szeregu miłość stoi naprzeciw lenistwa. Czyżby lenistwo i smutek były brakiem miłości?

Etymologicznie wyraz acedia (gr. akēdia), wywodzi się od słowa kēdia – troska i oznacza jej zaprzeczenie, brak troski o własny byt i istnienie, obojętność na własny los. W teologii rozważa się ją jako wypalenie religijne. Jak widać, nie pokrywa się to z popularnym znaczeniem polskiego tłumaczenia acedii jako lenistwa. Z powodu tego nieszczęśliwego tłumaczenia, wielu nie zdaje sobie sprawy z prawdziwego zagrożenia, jakim dla naszej wiary jest acedia. Dochodzi nawet do utożsamiania lenistwa z wypoczynkiem.

Cóż z tego dziś zostało? Grzech acedii, zaanektowany przez współczesną psychologię jako stres czy rodzaj depresji, staje się niezłym źródłem dochodów dla specjalistów od leczenia „choroby naszych czasów”. Podobnie np. zapomniane w świecie cudzołóstwo – którym raczej nie zajmą się żadne liberalne czy postępowe media; przerobione na przestępstwo określane jako molestowanie, jest „cennym” czynem karalnym, chętnie wykorzystywanym np. w zwalczaniu przeciwników politycznych. Czy uda się skomercjalizować wszystkie grzechy, podobnie jak do celów handlowych zaanektowano święta chrześcijańskie, czyniąc z nich biznes, głównie w krajach, gdzie publicznie nie wolno nawet się przeżegnać, by nie obrazić czyichś uczuć religijnych (chyba tylko wojujących ateistów)? Nie dajmy się pozbawić pamięci o tym, że lenistwo i smutek, dwaj rodzeni bracia tego, co Ojcowie Pustyni nazywali „taedium” – przesytem, są grzechami wynikającymi z braku celów wyższych. Nie łudźmy się, że wystarczy tylko wizyta u psychologa. Nie zapominajmy, że wiele współczesnych chorób wynika z zapomnianych grzechów, a grzechy leczy się w konfesjonale. Nie zapominajmy też, że podłożem smutku i wielu innych grzechów jest nuda, prawdziwy demon naszych zabieganych czasów.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 10/2007