Decydując się na rodzicielstwo, często miewamy nierealistyczne oczekiwania. Może się nam wydawać, że dziecko nic lub najwyżej niewiele zmieni w naszym życiu albo wręcz przeciwnie – niektórzy zaczynają panikować, że oto nic już nie będzie takie jak dawniej. Jedno jest pewne – rzeczywistość okazuje się często bardzo stresująca.
W swoich wyobrażeniach byliśmy już tymi idealnymi rodzicami, którzy nie popełniają błędów własnych rodziców. Nasze dzieci, urocze jak aniołki, przebiegały z perlistym śmiechem po pięknie wysprzątanym domu, przynosząc perfekcyjnie wykonane obrazki. Choć z tym perlistym śmiechem i ładnymi obrazkami to akurat prawda, może się jednak okazać, że ów obrazek ma swą kontynuację na ścianie... Krótko rzecz ujmując: rodzicielstwo rzeczywiście zmienia życie, ale miewa zarówno momenty bardzo trudne, jak i przepiękne. Prawdziwym wyzwaniem jest umiejętność poradzenia sobie ze stresem związanym z byciem rodzicem.
Małe dzieci – mały problem
W dyskusji na temat obowiązków domowych przeczytałam szczery wpis pewnej mamy. Stwierdziła, że zaganianie dzieci na przykład do sprzątania swego pokoju jest dla niej męczarnią. Dlatego pozwoliła im bałaganić u siebie, a co jakiś czas, gdy bałagan zdawał się przypominać, jakby kiełkowała w nim nowa cywilizacja, kobieta wchodziła do pokoju i szybko go sprzątała. „Dla dobra rodziny”, jak uważała. Gdy ona się bowiem stresuje, boli ją głowa i brzuch i staje się tym samym nieznośna, a zatem to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich.
Nie ukrywam, że to podejście bardzo kuszące. Moje dzieci bałaganią straszliwie w swoich pokojach. Odpuszczenie im i uzyskanie świętego spokoju przemawia mi do wyobraźni. Problem polega na tym, że patrząc perspektywicznie – uczymy dzieci podejścia „jak wystarczająco długo będę zwlekać, ktoś wykona moje obowiązki za mnie”. To może się sprawdzać, póki mieszkają z rodzicami, jednak będzie zabójcze w dorosłym życiu (np. w pracy).
Dlatego zamiast rezygnacji z wychowania dzieci w imię podejścia „zestresowana matka to zła matka, więc unikam stresu wychowywania”, rozsądniej jest nauczyć się sposobów radzenia ze stresem. Zacznijmy od pierwszych chwil rodzicielstwa.
Stres poporodowy
Choć zaledwie 2–3 proc. kobiet doświadcza po porodzie tzw. zespołu stresu pourazowego, dla wielu różne negatywne przeżycia związane z porodem powodują uraz, a nawet wpędzają w depresję. W mniejszym lub większym natężeniu kobiety mogą być nękane myślami, wspomnieniami o przebiegu porodu – w formie koszmarów nocnych lub nawet wspomnień na jawie, wywołujących niedające się opanować poczucie strachu lub bezsilności. Dla niektórych kobiet jest to tak uciążliwe, że unikają rutynowych kontroli medycznych u lekarza, a bojąc się kolejnych ciąż, wikłają się w stosowanie antykoncepcji czy wręcz zaprzestają kontaktów intymnych. Wiele kobiet w tej sytuacji czuje się opuszczonych, co przeszkadza im cieszyć się byciem mamą i rozwijaniem więzi z dzieckiem. Niektóre wskutek zespołu stresu pourazowego zaczynają bać się nadmiernie o zdrowie czy życie swych niemowląt, wpadając w panikę przy każdym kichnięciu czy kolce. Co prawda nie można temu skutecznie zapobiec, jednak jedną z najlepszych pomocy dla mam w tej sytuacji jest obecność empatycznego słuchacza, kogoś wspierającego, ciepłego – zarówno w czasie porodu, jak i po nim (np. dobrej położnej). W przypadku gdy pojawiają się „flashbacki” (rodzaj wspomnienia, w którym nie tyle przypominamy sobie traumatyzujące wydarzenie, ile wpadamy w tak głębokie emocje, że niejako przeżywamy je na nowo) lub lęki zakłócające normalne funkcjonowanie – warto udać się do psychoterapeuty (polecam szczególnie podejście EMDR, bardzo skuteczne w rozwiązywaniu takich problemów).
Stresy młodych rodziców
Gdy nasze dziecko jest niemowlęciem, szczególnym rodzajem stresu jest niewyspanie. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać mało poważnym problemem, chroniczne niewyspanie potrafi przerodzić się w depresję. Niektóre małżeństwa wypracowują sen na zmiany. Nakarmiwszy niemowlę, mama udaje się spać około dwudziestej trzydzieści. W tym czasie dzieckiem zajmuje się tata. „Zmiana ojcowska” trwa mniej więcej do północy, wtedy tata karmi dziecko mlekiem modyfikowanym lub odciągniętym wieczorem przez mamę i idzie spać. Maluch zwykle śpi do drugiej lub trzeciej, kiedy to opiekę nad nim przejmuje mama (karmienie, ewentualna zmiana pieluch). W ten sposób oboje rodziców mogą uzyskać blisko sześć godzin nieprzerwanego snu. Druga opcja: niepracująca mama śpi w osobnym pokoju z maluchem. Potrzebne jest szerokie łóżko oraz łóżeczko dostawiane (otwarte od strony łóżka). Gdy maluch budzi się w nocy, mama bez rozbudzającego wstawania bierze dziecko i karmi je na leżąco w łóżku, odkładając po karmieniu. Oczywiście to opcja dla pań karmiących piersią, a z wielu względów warto się na to zdecydować. Przeprowadzono na ten temat badania i okazało się, że karmienie piersią daje nam średnio 40–45 minut więcej snu niż sytuacja, gdy mama w nocy musi wstawać, by przygotować dziecku sztuczną mieszankę.
Stresy rodziców dzieci starszych – problem nastawienia
Zdaję sobie sprawę, że dopiero teraz zaczyna się okres naprawdę stresujący. Gdy maluch był niemowlęciem, potrzebował tylko miłości i opieki, teraz zaczyna potrzebować jeszcze wychowania. Potrzebuje na przykład wyrobienia w sobie pozytywnych nawyków, które będą procentować w dalszym życiu. Zaczyna się okres, w którym chcąc wychować dzieci, musimy zacząć stawiać im wymagania – oczywiście dopasowane do wieku i możliwości dziecka.
Część rodziców wybiera opisaną na wstępie opcję unikania stresów przez unikanie stawiania wymagań. Dzieje się tak na przykład dlatego, że traktują dziecko jako element samorealizacji. Posiadanie dziecka, bycie rodzicem jest spostrzegane jako dopełnienie własnych ambicji, zaspokojenie swoich potrzeb. Wiele kobiet dzieli się doświadczeniem, że dopiero urodzenie dziecka dało im głębokie i satysfakcjonujące poczucie bycia w pełni kobietą. Nie ma w tym nic złego, o ile nie staje się celem samym w sobie. To kwestia odpowiedniej perspektywy.
Miałam kiedyś okazję poznać ks. Dariusza Oko, który – jak się okazało – czytuje moje artykuły publicystyczne i dziękował mi za nie. Zadał przy okazji pytanie: „A ile ma pani dzieci?”. Gdy odpowiedziałam: „czwórkę”, wstał z miejsca, ukłonił się i powiedział: „Pisanie furda, TO budzi mój największy szacunek. Buduje pani cztery katedry na chwałę Boga”. Nie powiem, dało mi to do myślenia. Zmienia to sposób patrzenia na swe dzieci, przestajemy je spostrzegać jako swoje, a zaczynamy widzieć w nich żywe katedry budowane na Bożą chwałę. Zmiana perspektywy pozwala lepiej radzić sobie z rodzicielskim stresem. Różne zachowania dzieci, których najchętniej byśmy unikali, zaczynamy postrzegać jako element twórczego procesu. Przecież nikt nie twierdzi, że budowanie katedry jest łatwe! Jednak rezultat może być oszałamiająco piękny.
Sposoby radzenia sobie ze stresem
A zatem zamiast unikania np. stawiania dzieciom wymagań, wypracowujmy takie metody walki z negatywnymi skutkami stresu, które pomogą nam w byciu dobrym rodzicem. Ćwiczenia fizyczne (taki rodzaj ćwiczeń, który nam sprawia przyjemność), rozmowa z zaufaną osobą, spacery lub zajęcia na świeżym powietrzu, unikanie niepotrzebnego stresu czasowego (wyrobienie w sobie nawyku niezałatwiania wszystkiego „na ostatnią chwilę”), drobne przyjemności, przytulanie się – to proste, dostępne na co dzień sposoby na stres.
Generalnie sposoby te można podzielić na trzy kategorie: dbanie o swoje ciało (ćwiczenia, sen, dotlenienie), dbanie o relacje (rozmowy, spotkania z przyjaciółmi) oraz dbanie o swe emocje i ducha (modlitwa, lektura, odniesienie drobnego sukcesu, nauczenie się czegoś nowego).
Pozwólmy też sobie w pełni cieszyć się tymi momentami, gdy nasze dzieci są miłe i grzeczne, pamiętając, że Bóg nas dziećmi nie karze, a obdarowuje i daje nam środki pomocne w tym, byśmy potrafili je dobrze wychować. Radość tulenia swoich dzieci i słyszenia wyznania: „Kocham cię” jest jednym z takich dodających otuchy i energii środków.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













