Logo Przewdonik Katolicki

Wynaturzona reprodukcja

ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TCHR
Fot.

Dwa dni po uroczystości Bożego Narodzenia "Gazeta Wyborcza" zamieściła interesujący artykuł profesora Łukasza Turskiego, fizyka, na temat roli nauki. Główna teza artykułu głosiła, że nauka jest w stanie zbawić ludzkość, natomiast największym zagrożeniem człowieka jest niewiedza. Problem rodzi się wówczas, gdy próbujemy zdefiniować pojęcie nauki. Od czasów pozytywistycznych...

Dwa dni po uroczystości Bożego Narodzenia "Gazeta Wyborcza" zamieściła interesujący artykuł profesora Łukasza Turskiego, fizyka, na temat roli nauki. Główna teza artykułu głosiła, że nauka jest w stanie zbawić ludzkość, natomiast największym zagrożeniem człowieka jest niewiedza.
Problem rodzi się wówczas, gdy próbujemy zdefiniować pojęcie nauki. Od czasów pozytywistycznych jest ona utożsamiana głównie z naukami empirycznymi. Widać to zresztą czytelnie choćby w dotacjach finansowych - ile pieniędzy otrzymują na przykład biotechnologowie, ile - humaniści, przedstawiciele nauk społecznych. Nauka empiryczna bywa z kolei zrównana z technologią, a wówczas to, co możliwe, staje się dopuszczalne. Ilustracją tej tezy stały się rewelacje przyniesione tego samego dnia przez główne wydania mediów - sekta raelianów rzekomo sklonowała skutecznie pierwszego człowieka, który miał przyjść na świat - dzień po Bożym Narodzeniu. Te daty nie są z całą pewnością przypadkowe. Dzień po Bożym Narodzeniu mamy celebrować dzień narodzenia klonu! Nowa era, nowy czas, nowa historia...
Nie wierzę w prawdziwość dokonań firmy Clonaid i sekty raelianów. Ale wiem, że teza przez nich lansowana pokazuje całą grozę, ale i absurd mitologii klonowania człowieka. Po pierwsze, pokazuje, że mitem jest mówienie o klonowaniu właśnie człowieka, właśnie osoby ludzkiej. Przyjmijmy, że istotnie klonowano materiał genetyczny jakiejś trzydziestoletniej Amerykanki. I że urodziło się z tego dziecko. Co właściwie zostało klonowane? Otóż właśnie materiał genetyczny tworzący człowieka, ale... Ale czy otrzymujemy identyczną istotę ludzką? Czy klonowano wraz z ciałem owe trzydzieści lat życia - nadziei, porażek, trzydzieści lat kontaktów ludzkich, nowych doświadczeń, rozczarowań... Czy sklonowano ową, tak istotną dla Amerykanów, traumę 11 września 2001 roku?
Oczywiście, że nie. Trudno uznać efekt klonowania za identyczną kopię pierwowzoru. Tak, jak nie sposób uznać dokonanie genetyków i biotechnologów za "nowe stworzenie", jak niekiedy to bywa nazywane. To tylko wyrafinowana reprodukcja, nieskończenie daleka od cudu kreacji. Tak jak wiara sekciarska daleka jest od wiary w Boga...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki