Logo Przewdonik Katolicki

Urwana opowieść

ks. Mirosław Maliński

W Ewangelii trzykrotnie powtórzona tą samą treść. Owszem, Chrystus czasami dublował opowieści w wersji dla mężczyzn i w wersji dla kobiet. Mężczyzna znalazł drogocenną perłę, poszedł, kupił pole, na którym ją znalazł.

Wiadomo, że kobiety nie mogły kupować nieruchomości, dlatego dla nich jest opowieść o zakwasie i mące. Mężczyźni nie zajmowali się kulinariami. Wszystko jasne – kobiety nie były pasterkami, zatem potrzebna jest jeszcze wersja o drachmie dla kobiet. Ale trzecie powtórzenie? Po co? W języku hebrajskim stopniowanie  przymiotników odbywało się przez ich powtarzanie. Piękna, piękna kobieta, znaczyło tyle, co piękniejsza. Zaś piękna, piękna, piękna, znaczyło tyle, co najpiękniejsza. Stąd trzykroć święty znaczy najświętszy.

Zatem trzykrotne powtórzona ta sama przypowieść wskazuje na najwyższą wagę poruszanego tematu. A zatem o czym tu mowa? Oczywiście o nieskończonym miłosierdziu Bożym! Tyle tylko, że opowieść ta jest wielowątkowa i skrzy się treścią jak ludowy kubraczek cekinami. Nie zawsze zauważamy, że cała historia jest urwana i kończy się w zasadzie dramatycznie. Młodszy syn, wycałowany przez ojca, bawi się w domu, ale starszy stoi na zewnątrz. Jeśli tak wygląda porządek domu ojca, to on w to nie wchodzi. Ojciec tłumaczy, wyjaśnia, prostuje, ale czy przekona? Nie wiadomo. I to jeden z ważniejszych wątków tej opowieści. Zgorszenie miłosierdziem Bożym.
Kiedyś na rekolekcjach po nauce pojawiła się w zakrystii elegancka, zadbana, niemłoda pani.  Paluszkiem z fachowym manicure przywołała mnie do siebie.

– Czy widzi ksiądz tę kobietę w płaszczyku w kratkę w czwartym rzędzie?
– Widzę jako żywo – odpowiedziałem grzecznie.
– Ksiądz wie, kto to jest?
– Pojęcia nie mam – odpowiedziałem szczerze.
– To ladacznica (użyła bardziej potocznego określenia). – Wybałuszyłem oczy. – Jeśli ksiądz natychmiast nie wyprosi tej pani z kościoła, moja noga więcej tu nie postanie!
– Proszę pani – odpowiedziałem grzecznie – jestem księdzem i muszę mówić prawdę. Otóż tę panią w płaszczyku w kratkę Bóg bardzo kocha.
– No teraz ksiądz przesadził! – wyszła, trzaskając drzwiami. Więcej jej nie widziałem. Tu opowieść się urywa.
 
Chwila refleksji
Kiedy ostatnio i w jakiej sytuacji byłem zgorszony bezmiarem Bożego miłosierdzia?
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki