Trzeba szukać światła i podpowiedzi, by wzbierająca kakofonia politycznych haseł, licytacji i insynuacji nie stępiła w nas zdolności do oceny tego, co się wokół dzieje. Antidotum na zagrażający umysłom stan takiego jałowego intelektualnie, emocjonalnego pobudzenia, jest – według mnie – marcowy list społeczny biskupów na temat wspólnego dobra. Czy ktoś z Państwa jeszcze o czymś takim pamięta? Jakbym widział te wielkie, zdumione oczy…
Przypomnę więc, że ponad pół roku temu biskupi przestrzegali, iż rywalizacja polityczna dawno przekroczyła granice demokratycznych polemik, i wezwali polityków i społeczeństwo do narodowej zgody. Zachęcali do refleksji nad językiem polemik i przestrzegali przed stygmatyzowaniem politycznych oponentów. A za Janem Pawłem II przypominali, że w sporze politycznym powinno chodzić o wspólne dobro, a nie wyeliminowanie przeciwnika. I co? Jak to wygląda dziś, miesiąc przed wyborami? Myślę, że będziemy zgodni: jest jeszcze gorzej. Wygląda na to, że głos biskupów nie został usłyszany, w każdym razie nie wpłynął na bieg spraw w widoczny sposób. Wtedy, pół roku temu, miałem (wątłą, ale jednak) nadzieję, że stać nas na opamiętanie. Liczyłem też na to, że degrengolada społecznych relacji musi się zatrzymać choćby dlatego, że osiągnęła już punkt krytyczny. Tymczasem wyszło jak u Leca: „Kiedy znalazłem się na dnie, usłyszałem pukanie od spodu”.
Kto jest najbardziej winien? Nie będę tu przeprowadzał analiz, niepotrzebnie narażając się zwolennikom tej czy innej opcji (zakładam, że rodzina „Przewodnika” nie jest politycznym monolitem). Zauważę tylko, że od tych, którzy dzierżą władzę – niezależnie od tego, jaki sztandar powiewa nad twierdzą – zawsze winno się oczekiwać więcej. Bo, po prostu, od nich więcej zależy: to oni rządzą i nadają ton wszystkiemu, także stylowi politycznej debaty. Tak więc – nie stosując taryfy ulgowej wobec opozycji – szczególnie zasadne wydaje się pytanie o to, jak na klimat debaty publicznej w Polsce wpływają dzierżący tu od 2014 r. władzę oraz sekundujące im media. Otóż, nie wygląda to najlepiej. Ośmielę się zauważyć, że podobnego zdania byli biskupi, skoro we wspomnianym dokumencie zwrócili uwagę na „rozdźwięk między deklaracjami na temat wspólnoty i jedności a praktykowanymi podziałami czy nawet wrogością przeżywaną w codziennym życiu”. A komu zadedykować nie mniej ważką konstatację tego listu o „szkodliwości wykorzystywania Kościoła, bądź wyrwanych z kontekstu fragmentów jego nauczania, do celów bieżących partyjnych rozgrywek”? Niech będzie, że wszystkim.
Tak czy inaczej, nadszedł czas na opamiętanie. Bardzo bym chciał, by przedwyborczy miesiąc stał się takim czasem. Żeby wybrzmiały w nim tezy z kierowanego do wszystkich, a nie tylko do wierzących, listu społecznego o dobru wspólnym. Jeśli tak się nie stanie, to – choć trudno w to dziś uwierzyć – po wyborach może być jeszcze gorzej.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.














