Stawiał pytania egzystencjalne, niekiedy metafizyczne czy religijne. Ale nie deklarował się jako katolik. Może dlatego jego filmy były tak poruszające i zdolne do wywołania refleksji nie tylko w ludziach deklarujących się jednoznacznie jako osoby religijne? Przed 30 laty zmarł Krzysztof Kieślowski. Bardzo go dziś brakuje.
Twórczość Kieślowskiego – jak każda wielka sztuka – oparta bardziej na pytaniach aniżeli jednoznacznych odpowiedziach, zyskała sobie uznanie w całym świecie. Wśród wierzących i niewierzących, u ateistów i tych, którzy wraz z nim próbowali tropić ślady Tajemnicy. Cykl Dekalog stał się dla wielu widzów na Zachodzie, choć zapewne i nie tylko tam, pierwszym w życiu impulsem do zapoznania się z treścią dziesięciorga przykazań. Jego filmy znalazły się na liście przygotowanej z okazji 100-lecia kina przez Papieską Radę do spraw Społecznych.
Porównywany był z Bergmanem i Tarkowskim, wielkimi ludźmi kina, którzy jak on, u końca XX w. stawiali wielkie pytania, którzy, jak napisano teraz na Zachodzie, „mówili o Bogu w sposób problemowy”. Międzynarodowe uznanie dla dzieł Kieślowskiego, nazywanego też reżyserem ludzkich dusz, pozwoliło przekonać się o odczuwanym przez współczesnych ludzi głodzie owych wielkich pytań.
Choć jego filmy dotyczą spraw jak najbardziej zwykłych i codziennych, takich, które przytrafiają się każdemu z nas. Bohaterowie Dekalogu, Podwójnego życia Weroniki czy trylogii: Niebieski, Biały, Czerwony to ludzie dokonujący w okolicznościach dnia codziennego wyborów wielkich, ostatecznych nierzadko z poczuciem, iż brzemię życia jest ponad ich siły.
Krzysztof Kieślowski zmarł w wieku 54 lat. Boleśnie przedwcześnie. Nie nakręcił filmów na które – mimo deklaracji o zaprzestaniu reżyserowania – w skrytości serca liczyło wielu z nas. Aż trudno sobie wyobrazić, jak wielkim dziełem mogła być kolejna, zapowiadana przez jego współpracowników trylogia: Piekło, Czyściec, Raj. Co prawda doczekały się realizacji, ale nie były filmami reżyserowanymi przez samego Kieślowskiego.
Bardzo go dziś brakuje – zarówno jego nowych filmów, ale i jego obecności, głosu, refleksji, wahań, niepewności i pytań. Brakuje, bo pytania o relacje wiary i rozumu stają się dziś szczególnie istotne – tak wobec skrzywień religijności, jak i – z drugiej strony – hegemonistycznych aspiracji nauki. Brakuje, bo bombardowani masą treści (czy bez-treści) zatracamy zdolność dostrzegania tego, co najważniejsze. Trudno nam z tego gąszczu wydobyć to, co naprawdę karmi, dzięki czemu czujemy, widzimy i wiemy lepiej. Lepiej to znaczy niekoniecznie więcej, to znaczy przede wszystkim – głębiej. W tym kierunku drążył Kieślowski, bo szukał odpowiedzi na pytania najważniejsze, co nie znaczy, że na nie odpowiadał. Ale nawet jego „nie wiem” (zarówno te wyczuwane w dziełach, jak i artykułowane w wywiadach) miało moc i ciężar gatunkowy, bo było „nie wiem” popartym pytaniami mądrego człowieka. Kogoś, kto miał wybitny talent do przekuwania pytań o człowieczy los w ważne dzieła filmowe, co swoją drogą stanowi nobilitację dla X Muzy, traktowanej zwykle jako gorsza siostra sztuk bardziej wyrafinowanych, z literaturą na czele.
Budzi nadzieję fakt, że choć filmowy Dekalog powstał prawie 40 lat temu, nie przestaje inspirować: kilka lat temu Teatr Narodowy zaprezentował jego sceniczną adaptację, a w różnych miejscach Polski organizowane są prezentacje tego dzieła połączone z dyskusjami po każdym odcinku. Choć Kieślowskiego bardzo dziś brakuje, to jednak jakoś jest. I niech będzie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.














