Żydzi, Ukraińcy i nasze deficyty

Ów „śmiertelny deficyt” wyraźnie widać nie tylko w postawie wobec Żydów, ale też w stosunku do wszelkich „innych”.
Czyta się kilka minut
Tomasz Królak, dziennikarz KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz
Tomasz Królak, dziennikarz KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz

O skandalu, jakim było odrzucenie listu Episkopatu na temat relacji chrześcijańsko-żydowskich przez część polskich katolików, napisano już wiele. Mimo to powracam do tematu, bo reakcja na ten dokument to tylko wierzchołek góry lodowej. To fragment wielkiego problemu, jakim jest wybiórcze traktowanie nauczania Kościoła – nie tylko katolickiego spojrzenia na judaizm – przez tych, którzy mienią się jego najbardziej gorliwymi obrońcami. Smutny to paradoks.

Fala hejtu wylana przez niektórych publicystów (i morze internetowych komentatorów) musi zdumiewać w świetle tego, czego od lat oficjalnie naucza Kościół. Soborowa deklaracja Nostra aetate wskazuje na wielkie dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom. Ojcowie soborowi pragną zaś „ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy”. Dokument Episkopatu, wzbogacony o wątki z nauczania niewątpliwie soborowego papieża Jana Pawła II, napisany jest dokładnie w tym duchu. I oto teraz ci, którzy deklarują swoje przywiązanie do wiary, katolicyzmu i Jana Pawła II, oskarżają biskupów o herezję. Najbardziej bodaj „apologetów” Kościoła rozsierdziło stwierdzenie, iż „nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia” (notabene pochodzące z dokumentu watykańskiej Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem).

Czy reakcja na list byłaby tak negatywna i emocjonalna, gdyby nie skrywany (a czasem jawny) antysemityzm przenikający polskie umysły? Biskupi wprost piszą, że antysemityzm jest przejawem „śmiertelnego deficytu miłości”. Reakcja na list dowodzi, że antysemityzm pozostaje poważnym problemem dla Kościoła w Polsce. Mógłbym dorzucić własną obserwację dowodzącą, że problem nie ogranicza się do intelektualnych polemik. Mieszkam w podwarszawskiej miejscowości, do której co roku przyjeżdżają chasydzi, by w mieście słynnego cadyka zasiąść przy szabasowych świecach. Któregoś razu zdarzyło się, że gdy przechodzili z hotelu na miejsce modlitwy, grupki podpitych osiłków zaczęły skandować obrzydliwe, antysemickie wierszyki (skąd je znają?). Naprawdę, niewiele już brakowało, by rośli młodzieńcy przeszli od słów do czynów i tylko pilne wezwanie policji zapobiegło rękoczynom. Tak, jesteśmy także i tacy.

Ale ów „śmiertelny deficyt” wyraźnie widać nie tylko w postawie wobec Żydów, ale też w stosunku do wszelkich „innych”. Weźmy relacje z przebywającymi u nas Ukraińcami. Od jakiegoś czasu gołym okiem widać zmianę nastrojów. Obrazek z ostatnich dni: pod moim oknem doszło do scysji ukraińskiego kierowcy taksówki z dumnym Polakiem, który – choć sam popełnił błąd drogowy – postanowił wyrazić niezadowolenie z faktu, że nie udało mu się wymusić „należnego” mu pierwszeństwa przejazdu. Z potoku wywrzeszczanych obelg do zacytowania nadaje się tylko: „...na Ukrainę!!!”. Tak, jesteśmy także i tacy.

Niechęć do Żydów i Ukraińców czy emigrantów i uchodźców z odleglejszych krajów, sączona przez polityków i publicystów deklarujących swoje przywiązanie do chrześcijaństwa, jest aberracją. Powołują się na Kościół, ale de facto nie przyjmują jego nauczania integralnie. Jeśli zatem głos Kościoła nie pasuje do ich wizji, na przykład w kwestii judaizmu, imigrantów, ale też ekumenizmu, osób rozwiedzionych czy homoseksualistów, nie tylko ten głos z obrzydzeniem odrzucają, ale są też w stanie oskarżyć Kościół (biskupów, a zdarza się, że i papieży) o herezję. Czy katolicyzm owych heroldów prawdziwej wiary i obrońców cywilizacji chrześcijańskiej jest jeszcze katolicyzmem? 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2026