Wobec wzrastających nastrojów antyukraińskich w Polsce czas bić na alarm. Przed nami sporo pracy, a szczególnie wiele zależy od tego, jak tę pracę wykona Kościół katolicki.
Ciężkie pobicie przez grupę młodych Polaków trzech nastolatków z Ukrainy na stołecznym Moście Świętokrzyskim powinniśmy potraktować jako sygnał alarmowy. Nawet jeśli – jak wstępnie podała policja – atak nie miał tła narodowościowego, to przecież uruchamia niepokój jakiejś (mam nadzieję, że dużej) części społeczeństwa, które po prostu widzi, co się dzieje. Nie trzeba być socjologiem, dziennikarzem czy innego typu specjalistą, wsłuchującym się zawodowo w nastroje społeczne, by zaobserwować, że nastawienie Polaków do Ukraińców ulega systematycznemu pogorszeniu. Można to usłyszeć w sklepach, na ulicy, w przychodni zdrowia: o tym, jak to im się świetnie wiedzie, jakimi samochodami jeżdżą, zamiast bronić ojczyzny, jak to zabierają nam pracę i bez kolejek dostają się do dowolnego lekarza.
Nie będę tych argumentów tu odpierał, polemizował z nimi, odnosił się do poszczególnych wątków. Nie chcę powiedzieć, że mieszkająca w Polsce jakakolwiek grupa narodowościowa, zawodowa czy inna miałaby być wyjęta spod krytyki. Ale wiem, że źródłem tego typu mniemań nie jest analiza, lecz w znacznej mierze złe emocje budowane na zazdrości, resentymentach, wynikających z zaszłości historycznych, poczuciu wyższości, a może i pogardy. Być może jest to mieszanka wszystkich tych odczuć. Tak czy inaczej, wychodzi z nas coś mało pięknego i zupełnie innego, aniżeli wówczas, gdy z otwartymi ramionami przyjmowaliśmy u naszych granic uciekinierów z kraju napadniętego przez Rosję.
I tak jak wówczas, gdy ku uznaniu zdumionego naszą szczodrobliwością świata episkopat polski wyrażał uznanie dla polskich katolików za chrześcijańską postawę wobec ukraińskich braci i sióstr, tak teraz nadszedł czas, by biskupi przestrzegli wspólnotę Kościoła przed niechęcią czy nienawiścią. Sprawa jest poważna, tym bardziej że – nie łudźmy się – wątek Ukraińców w Polsce (dodajmy, że chodzi nie tylko o uchodźców wojennych, ale i o tych, którzy przyjechali do nas dużo wcześniej) będzie „grany” podczas nadchodzącej kampanii wyborczej. Niektórzy politycy już testują ten temat w publicznych wystąpieniach, wietrząc w nim spore złoża politycznego paliwa. Nie byłoby dobrze, gdyby dostarczyli im go katolicy, zwiedzeni zaklęciami o patriotyzmie, tożsamości i godności.
Mam świadomość, że jeden czy drugi list biskupów nie wystarczy, bo takie odezwy nie mają mocy natychmiastowego oświecania sumień. Poza tym list episkopatu odnoszący się do antyukraińskich nastrojów w ogóle nie powinien być potrzebny: odruch przestrogi powinien podyktować każdemu troskliwemu proboszczowi po prostu jego zmysł duszpasterski.
Tak czy inaczej, w polskich parafiach powinien wybrzmiewać dziś spokojny, acz stanowczy głos proboszczów przypominający o tym, do czego jesteśmy zobowiązani jako ludzie ochrzczeni i jak poważnym odstępstwem od wiary byłoby wyznawanie jej w kościele i w domowej modlitwie, przy jednoczesnym okazywaniu pogardy czy nienawiści bliźniemu z innego kraju, innej religii, odmiennej kultury. (O tym, jak poważny jest to u nas problem, świadczą choćby komentarze na przewodnikowym Facebooku pod artykułem omawiającym wywiad Bogdana Rymanowskiego z kard. Grzegorzem Rysiem nt. listu episkopatu o antysemityzmie).
Tak, list apelujący do sumień Polaków w dobie znaczących przemian, jakie dokonują się w ojczyźnie, byłby istotną inspiracją dla wspólnoty ochrzczonych. Trzeba dmuchać na zimne.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













