Co nam mówi płonący krzyż

Nazywaliśmy go prorokiem, fetowaliśmy, zapewniając o tym, jak wiele znaczy dla każdego z nas. Dziś przypominają się słowa Mistrza: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”.
Czyta się kilka minut
Tomasz Królak, wiceprezes KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz
Tomasz Królak, wiceprezes KAI | fot. Magdalena Bartkiewicz

Spłonął „papieski” krzyż. Dla wielu z nas był symbolem wyzwalającej – duchowo i społecznie – pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny. Myślę, że wielu z nas odczuwa smutek, ale i złość. Trudno pogodzić się tym, że tak lekkomyślnie (zdaniem policji był to nieszczęśliwy wypadek) dopuściliśmy do takiej straty. Ów krzyż wpisał się przecież w obrazy tamtego dnia, 2 czerwca 1979 roku. Na pewno jednego z najważniejszych dni powojennej historii Polski, Europy i świata. Pamiętam zresztą, że, słuchając papieskiej homilii na ówczesnym Placu Zwycięstwa, miałem silne przekonanie co do tego, że oto uczestniczę w wydarzeniu, którego reperkusje będą na pewno olbrzymie, choć nie potrafiłem sobie wyobrazić jakie dokładnie.

Patrząc na krzyż, który spłonął najprawdopodobniej wskutek zwyczajnej niefrasobliwości tych, którzy – zapalając znicze pod nim – chcieli upamiętnić Jana Pawła II w rocznicę jego śmierci, myślałem o tym, czy równie lekkomyślnie nie poczynamy sobie z jego nauczaniem. Tak, nieco karkołomny to przeskok, ale może jednak uprawniony? „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” – mówił Jezus. Czuję, że tak – zachowując wszelkie proporcje – wygląda sprawa z naszym podejściem do polskiego papieża. Jak doskonale pamiętamy, nazywaliśmy go prorokiem, fetowaliśmy, zapewniając, jak wiele znaczy dla każdego z nas. Dziś przypominają się słowa Mistrza: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. Czy i to nie jest także o nas? Myślę z trwogą w kontekście tego, co zrobiliśmy – lub czego zaniechaliśmy – w odniesieniu do papieskiego testamentu.

Fakt, że krzyż spłonął akurat w 21. rocznicę śmierci Jana Pawła II, powinien skłaniać do rachunku sumienia. Może ten niezwykły, choć niemy świadek mszy na stołecznym placu spłonął „po to”, by zapytać nas, czy nie nazbyt lekkomyślnie ulegliśmy duchowemu zniechęceniu i lenistwu, zapominając o tym wszystkim, co do nas mówił, na co uczulał, przed czym przestrzegał, do czego zachęcał papież? Może, równie lekkomyślnie, daliśmy wiarę autorom krytycznych tez, insynuacji, dyskredytacji a także – zdarzało się – bezpodstawnych oskarżeń i odrzuciliśmy papieski depozyt? A przecież kiedy odszedł, Polacy – nie tylko przecież głęboko wierzący – przeszli duchowy wstrząs. Wydawało się, że  przyniesie on konkretne owoce. Na tyle trwałe, że zdolni będziemy nie tylko przyjąć i zakorzenić w sobie przesłanie Ewangelii, której piękno tak sugestywnie nam wpajał, ale też je przekazać i pomóc pielęgnować kolejnym generacjom. Cóż, moglibyśmy zapytać, co nam z tego wyszło. Co zrobiliśmy z jego zachętą: „Nie lękajcie się!”, która miała odnowić nasze chrześcijaństwo w wymiarze indywidualnym i społecznym? Czy i na ile wzmocniło naszą – świeckich – odpowiedzialność za Kościół? Czy i na ile ewangelicznie odmieniło sposób bycia księdzem i biskupem? Czy nawróciło Kościół w Polsce: w spojrzeniu na misję duchownych i świeckich; na niezbędny dialog – w Kościele i Kościoła ze światem; na rolę kobiet; na obecność Kościoła w szeroko rozumianej kulturze; na podejście do imigrantów i uchodźców; na gotowość do dawania chrześcijańskiego świadectwa w życiu publicznym; na roztropną troskę katolików (w tym polityków) w życiu politycznym, itd. itp. Co  zaś się tyczy młodego pokolenia, powinniśmy zapytać siebie samych o to, dlaczego dyskurs wokół polskiego papieża ma dla większości z nich charakter ironiczno-memiczny? Nawet jeśli krzyż spłonął przez przypadek, powinniśmy być na tyle dojrzali, by dostrzec w tym okazję do postawienia sobie ważnych, choć trudnych, pytań.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2026