Noe budował swoją arkę kilkadziesiąt lat. Mozolnie, dzień po dniu wznosił konstrukcję, która miała go ocalić przed potopem. Gdy kataklizm nadszedł, mógł schronić się przed nim w bezpiecznym miejscu. Potop go nie zaskoczył. Był nań przygotowany. Inną postawę wobec życia przyjęli ziomkowie Noego. Ci, jak opisuje ewangelista Mateusz, „jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali”. Jednym słowem, żyli dniem bieżącym, nie przejmując się zbytnio przyszłością i czerpiąc z przyjemności życia pełnymi garściami. Gdy nadszedł potop, byli całkowicie bezbronni wobec niszczącego żywiołu, który oznaczał koniec ich świata. Żywioł pochłonął ich istnienie.
O tych dwóch postawach wobec życia mówi Jezus, gdy wzywa nas do czuwania i do gotowości na Jego przyjście. Przypomina nam o tym rozpoczynający się właśnie w Kościele czas Adwentu. To czas, kiedy odżywa w nas napięcie między oczekiwaniem na przyjście Pana a przywiązaniem do codzienności, między tęsknotą do wiecznego szczęścia a poszukiwaniem miłości i sensu w życiu doczesnym. Zwykle to napięcie zagłusza nasza powszedniość, przeżywana dzień po dniu, znużenie powtarzalnością corocznych Adwentów, ale także oswojenie czy nawet zbanalizowanie perspektywy końca świata, który nadejdzie „o godzinie, której się nie domyślacie”. Aby sobie z tym poradzić, przywiązujemy się do doczesności, szukamy sensu i spełnienia w ludzkich relacjach, dążeniach, osiągnięciach i wartościach, zapominając, że zostaliśmy stworzeni do większych rzeczy, a pełnia sensu, pełnia naszego szczęścia jest w Bogu. To nie znaczy, że powinniśmy lekceważyć doczesność. Ona ma nas otwierać na pełnię, ma nam pomagać w przyjęciu Bożej obecności, już dziś doświadczanej, ale ostatecznie pojętej dopiero w wieczności.
Paradoksalnie trudniej nam dojść do zrozumienia perspektywy końca świata w czasach takich jak te, w których żyjemy: nasączonych niepokojem, odbierających poczucie bezpieczeństwa, budzących lęk przed przyszłością i bombardujących złymi wiadomościami o wojnach, katastrofach i chorobach. Z jednej strony takie nastroje mobilizują człowieka do szukania sensu w perspektywie dłuższej niż doczesność, ale z drugiej – zaciemniają Ewangelię, która mówi o miłości, nie o strachu, i o końcu, który nie jest ostatecznym kresem wszystkiego, ale początkiem życia w wieczności. W takiej atmosferze wielu nadstawia uszu na głos fałszywych proroków, wieszczących rychłą apokalipsę, straszących grozą poprzedzających ją wydarzeń. Słuchając zaś tych fałszywych proroków, zapominamy o tym, że Bóg nie chce naszej śmierci. Gotowość na spotkanie z Nim nie musi się wiązać z trwogą i poczuciem zagrożenia, bo jest to spotkanie z Miłością.
Warto w tym Adwencie wrócić na chwilę myślą do czasów Noego i zastanowić się nad tym, jakie arki budujemy, by ocalić życie. Czy taką arką jest nasza codzienność, budowana dzień po dniu w ufności Bożemu miłosierdziu i z nadzieją na życie, które się nie kończy? Czy jest naszą arką Kościół, wspólnota cierpliwych budowniczych pokoju i miłości, żyjąca nie według prawideł świata, ale w świetle Ewangelii, oczyszczana z grzechu i słabości, umacniana Bożą obecnością? A może popadamy w iluzje i budujemy arki, które są prowizorycznym schronieniem przed światem i jego wyzwaniami, albo bunkry, do których uciekamy, tworząc w nich sobie alternatywny świat doczesnych wrażeń, prowadzących jednak nie do Bożej pełni, ale do duchowej pustki? Refleksja nad końcem świata i ponownym przyjściem Chrystusa jest przejawem chrześcijańskiej dojrzałości, aktem wiary odważnej, ufnej i zanurzonej w miłości, a nie w lęku.
Słowa Ewangelii według św. Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».
Mt 24, 37–44
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!









