Powrót na Księżyc. Po 50 latach zaczyna się nowy wyścig

Po raz pierwszy od czasów programu Apollo ludzie wrócili w okolice Księżyca. Misja Artemis II to nie tylko technologiczny przełom, ale też początek nowej rywalizacji mocarstw i plan budowy stałej bazy poza Ziemią. Z Tomaszem Rożkiem rozmawia Małgorzata Bilska.
Czyta się kilka minut
Ilustracja: Zosia Komorowska
Ilustracja: Zosia Komorowska

11 kwietnia wyprawa czteroosobowej załogi statku kosmicznego Orion na orbitę Księżyca – w ramach misji Artemis II – zakończyła się udanym lądowaniem kapsuły w wodach Pacyfiku, blisko Kalifornii. Podróż trwała 10 dni i była pierwszym lotem załogowym w ten rejon od czasu programu Apollo, którego szczytem był pionierski w dziejach spacer po Księżycu. Jakie znaczenie ma ta misja?

– Ma ich kilka, trzeba na nie patrzeć równocześnie. Program kosmiczny Apollo miał na celu lądowanie na Księżycu i powrót na Ziemię, był przygotowywany w USA od 1961 roku, a realizowany w latach 1967–1972. Główny cel osiągnęła misja Apollo 11 w 1969 roku. Porównywanie go z Artemis na razie nie ma sensu, bo ta jest… w połowie drogi. Powtórne lądowanie planowane jest na rok 2028. Ma być większy lądownik, większa kapsuła – to już inny poziom wiedzy naukowej i technologii. Docelowo chodzi o to, żeby zostać na Księżycu. Po wylądowaniu rozpoczną się próby zbudowania infrastruktury, która pozwoli stworzyć bazę możliwą do zamieszkania. Czy na stałe, czy czasowo – jak w stacji na kole podbiegunowym – zobaczymy. Programy Apollo i Artemis są różne.

Artemis I to misja bezzałogowa, było o niej ciszej. Z jakich perspektyw warto oceniać tę?

– Pierwsza jest polityczna. Amerykanie pokazują, że wciąż są kosmiczną potęgą. Dzisiaj ich prymat w kosmosie nie jest tak oczywisty jak kiedyś. Tyle że na Księżycu mogą wkrótce wylądować nie Rosjanie, lecz Chińczycy. Amerykanie przez 54 lata popełnili dużo błędów. Jeżeli uda się je naprawić, będą lądować pierwsi. Jeśli nie – wyprzedzą ich Chiny. Wątek geopolityczny na pewno jest bardzo istotny. Mają za plecami rywala.

Druga kwestia to pokaz możliwości, jaki stał się inspiracją dla milionów młodych ludzi na całym świecie. Byłem bardzo zaskoczony wielkim zainteresowaniem ze strony młodzieży. Myślałem, że w czasach, gdy za pomocą prostej aplikacji w telefonie komórkowym, nawet bez specjalistycznego sprzętu, można sobie łatwo wygenerować niezwykle realistyczny obraz kosmosu, zdjęcia zrobione w czasie misji nie wzbudzą dużego zainteresowania. Było odwrotnie! Młodzi ludzie uważnie śledzili relacje ze statku, zachwycając się przesyłanymi zdjęciami, m.in. ciemnej strony Księżyca, której z Ziemi nie widać, bo zawsze jest z tyłu. Takie wydarzenia otwierają im w głowach „klapki”, wyzwalają kosmiczną wyobraźnię.

Ważny jest też oczywiście motyw technologiczny Artemis. W czasie misji po raz pierwszy wykorzystano sporo nowych technologii. Loty załogowe przez cały czas były, lecz w inne rejony. Teraz jednak pojawił się zupełnie nowy system komunikacji laserowej (za chwilę pewnie się okaże – jak to jest z nowinkami – że wszyscy będziemy z niej korzystać na Ziemi na co dzień). Wprowadzono też nowy system zarządzania energią elektryczną. Każda z tych rzeczy pracuje na sukces całej misji, ma też odrębne i duże znaczenie dla rozwoju przemysłu i usprawniania życia tu na Ziemi.

Kiedy załoga za dwa lata wyląduje, dojdzie do tego czwarta kwestia – badania Księżyca. Mamy jego zdjęcia, robione przez dekady przez sondy, ale czymś zupełnie innym jest badanie przeprowadzone bezpośrednio. Także dla nośności i wiarygodności tzw. storytellingu, czyli snucia opowieści o „podboju” kosmosu przez człowieka.

Wraz z lądowaniem pewna granica została przekroczona – czas na ambitne cele! Program Apollo miał miejsce w epoce zimnej wojny o dominację między ZSRR i Stanami Zjednoczonymi. Dziś wszyscy jesteśmy świadomi niszczenia naszej planety. I nawet Kościół poparł eksplorację kosmosu. Czemu Stolicy Apostolskiej na tym zależy?

– Jestem fizykiem, a nie teologiem, intuicja jednak mi podpowiada (a prawdziwi naukowcy ją cenią!), że Kościół chce pokazać piękno stworzenia nie tylko jednej planety, ale całego wszechświata. Ziemia i my, jej mieszkańcy, jesteśmy tylko elementem bez porównania większej całości! Tak samo jak eksplorowanie głębin ziemskich oceanów, zaglądanie do wnętrza komórki czy mikroskopijnych żywych organizmów, badanie atomu, eksploracja Marsa i odkrywanie możliwości mieszkania na Księżycu ukazuje nam wszechmoc Boga, Stwórcy kosmosu.

Poznawanie kosmosu jest poznawaniem Boga?

– Dla mnie – tak.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 16/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Cel: stacja na Księżycu