Choroba a uczestnictwo we Mszy św.

Problem, który przedstawiam, dotyczy z pewnością wielu osób. Otóż, wraz ze znajomymi mamy wątpliwości, jak potraktować swoją nieobecność na Mszy św. niedzielnej z powodu niedomagania chorobowego. Niektórzy przyjmują postawę, że lepiej i tak wyznać to jako grzech. Inni uważają, że chyba to nie był grzech, ale i tak wolą powiedzieć o tym w konfesjonale, aby mieć spokój sumienia. Robią to tak trochę na wszelki wypadek. Jak mamy do tego podchodzić? Czy rzeczywiście nieobecność z powodu choroby powinna być wyznawana na spowiedzi jako złamanie przykazania?Irena
Czyta się kilka minut

Problem, który przedstawiam, dotyczy z pewnością wielu osób. Otóż, wraz ze znajomymi mamy wątpliwości, jak potraktować swoją nieobecność na Mszy św. niedzielnej z powodu niedomagania chorobowego. Niektórzy przyjmują postawę, że lepiej i tak wyznać to jako grzech. Inni uważają, że chyba to nie był grzech, ale i tak wolą powiedzieć o tym w konfesjonale, aby mieć spokój sumienia. Robią to tak trochę „na wszelki wypadek”. Jak mamy do tego podchodzić? Czy rzeczywiście nieobecność z powodu choroby powinna być wyznawana na spowiedzi jako złamanie przykazania?

Irena
 
Pani Ireno
Problem, o którym Pani mówi, dotyczy bardzo delikatnej materii, bo chodzi o sakrament spowiedzi świętej. Postaram się odpowiedzieć ogólnie. W sprawach rozstrzygnięć szczegółowych każdy z penitentów powinien o swojej wątpliwości poradzić się osobiście spowiednika. O grzechu przeciwko trzeciemu przykazaniu Bożemu „Pamiętaj abyś dzień święty święcił” i kościelnemu „W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy św. i powstrzymać się od prac niekoniecznych” mówimy, gdy świadomie lekceważymy obecność na Eucharystii. Na pewno nie można więc uważać, że osoba chora postąpiła wbrew temu obowiązkowi. Bóg wie, że nie mogła być obecna. I dlatego Katechizm Kościoła Katolickiego jasno podaje, że choroba jest jednym z powodów usprawiedliwiających (por. KKK 2181). A zatem nie ma mowy o popełnieniu grzechu. A skoro tak, to wyznawanie tego na spowiedzi właśnie jako grzechu jest bezzasadne.
Innym problemem, który Pani poruszyła niejako mimo woli, jest sprawa nastawienia penitenta określonego słowami „na wszelki wypadek”. Uważam, że takie podejście do spowiadania się jest błędne. Tak jak bowiem z jednej strony nie wolno nam na spowiedzi niczego zatajać, tak z drugiej nie można traktować konfesjonału jako miejsca oczyszczania dla „świętego spokoju”. Owszem, wątpliwości należy wyjaśnić, ale po ich wyjaśnieniu już tej swoistej metody „ubezpieczania się” nie należy stosować. Bo skoro nie popełniłem grzechu, to po co mam o tym mówić. Wyznania „na wszelki wypadek” nie stanowią zwykle żadnej materii do rozgrzeszenia.
 
 
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2013