Wyjść ku życiu

To nie tylko historia cudu, ale opowieść o Bogu, który wchodzi w ludzką stratę, płacze i daje życie tam, gdzie wszystko wydaje się martwe. Nawet jeśli milczy i „spóźnia się” w naszych oczach, nie przestaje działać – prowadząc nas przez ciemność ku nadziei.
Czyta się kilka minut
Bp Damian Muskus OFM
Bp Damian Muskus OFM

Wskrzeszenie Łazarza to nie tylko relacja o cudzie, którego dokonał Jezus, o przełamującej prawa natury Boskiej interwencji, która doprowadziła do wskrzeszenia martwego człowieka. Jest to opowieść o śmierci, która prowadzi do życia, o stratach, które wpisane są w ziemski los nas wszystkich, i o Bogu, który jest tak bliski człowieka, tak głęboko ludzki, że nieobce są Mu łzy, wzruszenie i żal. Jest to też historia o Wszechmogącym, który sam wybiera czas – nawet jeśli człowiekowi się wydaje, że Bóg się spóźnia, ociąga, że nie słyszy wołania o pomoc.

Gdy Jezus przychodzi do Betanii, Łazarz od kilku dni spoczywa w grobie. Jest pogrążony w ciemnościach, zatrzymany w śmierci, unieruchomiony. Nie żyje. Ale nie tylko on nie żyje. Martwe są już relacje łączące go z ukochanymi siostrami, z przyjaciółmi i sąsiadami. On stracił życie, ale bliscy stracili jego. Kiedy odchodzi ktoś umiłowany, wszystko może stracić sens. Kiedy musimy pożegnać i opłakać ludzi, miejsca, dotychczasowe zaangażowania i ważne dla nas wartości, konfrontujemy się z bezlitosną prawdą: wszystko przemija. Zaglądamy do grobu. Po ludzku – koniec.

Ale Bóg nie chce nas stracić. Zrobi wszystko, odda swoje życie, by wyprowadzić nas z jaskini śmierci i przywrócić do życia. Łzy Jezusa, Jego głębokie wzruszenie i żal nie były udawane. Bóg płacze, gdy umieramy, gdy wchodzimy w otchłań grzechu, w ciemność rozpaczy, gdy zasuwa się za nami kamień braku nadziei. Rzeczywiście, może się nam wtedy wydawać, że i On nas opuścił, że zwleka. W naszej niedoli czujemy się osamotnieni, porzuceni przez wszystkich – również samego Stwórcę – i nie rozumiemy, dlaczego tak się dzieje, że Ten, który obiecał nam życie, nie przychodzi, gdy umieramy.

Gdy czujemy, że utknęliśmy w grobie naszych ludzkich strat, że uchodzi z nas życie, Bogu i sobie trzeba dać czas. Trzeba zmieścić w sobie pytania, wątpliwości, lęk i paraliżującą niepewność. Trzeba szkolić się w trudnej sztuce cierpliwości, modlić się i wołać, i wierzyć, że On sam przeprowadza nas przez lęk, niepewność i żal, a z każdej straty i cierpienia, z naszej bezsilności i braku wyprowadza dobro… w swoim tempie, wtedy, gdy to jest najlepsze dla nas, dla naszych bliskich i środowiska, w którym żyjemy. Taka wiara otwiera drogę do zaufania, że On sam nas niesie przez ciemną dolinę, że jest blisko w naszym cierpieniu. Straty, braki, śmierci, choć bolesne i często niezrozumiałe, ostatecznie stają się miejscem, w którym objawia się chwała Boga i Jego moc.

Taka wiara wyostrza nam słuch na Boże słowo. „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!” – usłyszał ten, który był martwy. Jezus woła nas donośnym głosem. Trzeba wstać na Jego wezwanie. Nikt i nic tego za nas nie zrobi. Bóg daje nam słowo, ale to my stawiamy pierwsze kroki, by podnieść się z grobu na Jego wołanie. Bóg daje nam wspólnotę, która wzmacnia nas swoimi łzami i żalem, ale gdy trzeba, odsuwa kamienie rozpaczy z naszych grobów, byśmy mogli odzyskać nadzieję, pomaga rozsupłać pętające nas opaski, zdjąć z twarzy chustę – i wyjść ku życiu.

Gdy tracimy nadzieję i sens życia, gdy wątpimy w obecność Boga w świecie nękanym wojnami, konfliktami i niesprawiedliwością, gdy umieramy ze zgorszenia i doświadczanych krzywd, gdy uchodzi z nas życie, a wokół widzimy śmierć, nie przestawajmy wołać do Pana i wierzyć, że choć otaczają nas ciemności grobu, Bóg ma moc, by je rozproszyć, a Jego chwała objawia się tam, gdzie wszystko wydaje się martwe – by wielu „ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego”.


Słowa Ewangelii według św. Jana

Siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».

A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei».

Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie.

Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?». Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».

Jezus wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?». Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!». Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!». Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?». A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!».

Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?».

Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!». I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».

Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

J 11, 3–7.17.20–27.33b–45

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2026