Rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie staje się coraz bardziej dramatyczny i nieprzewidywalny. Jeśli ktoś twierdzi, że wie, czym się to skończy, to nie wie, co mówi. Cała sytuacja, oprócz oczywistego wymiaru politycznego, ma także, co równie jasne, aspekt moralny. I budzi bardzo wiele pytań o niesłychanie ważnym ciężarze gatunkowym, bo dotyczącym, by tak rzec, katastrofalnej kondycji polityki międzynarodowej oraz tego, czy są widoki na poprawę. A to kwestie ważniejsze od dywagacji o tym, kiedy i czym skończy się ta wojna, albo też jaki będzie miała wpływ na ceny ropy na światowych rynkach.
Takich ważnych pytań jest według mnie wiele. W ostatnich dniach staram się je sobie poukładać, a teraz może uda się je wyartykułować. Zastanawiam się choćby nad tym, czy wobec wzmagającego się chaosu, w jakim zdaje się pogrążać świat, takie pojęcia jak „prawo międzynarodowe” w realnych relacjach między państwami cokolwiek jeszcze znaczą? Czy zasady, na jakich owo prawo jest ufundowane, jak nienaruszalność granic i poszanowanie praw człowieka, nie zostaną aby wkrótce uznane za już nieaktualne? Czy można jeszcze mówić o obowiązywaniu zasad w sytuacji, gdy jedni od czterech lat masakrując ludność cywilną sąsiedniego państwa, bez mrugnięcia powieką szermują hasłem „prawa międzynarodowego”, a inni, po drugiej stronie globu, mówią, że nie potrzebują prawa międzynarodowego, bo wystarcza im „własna moralność”? Kardynał Pietro Parolin powiedział niedawno, że „siła prawa” została zastąpiona przez „prawo siły”. No właśnie.
Zastanawiam się też, czy z punktu widzenia nauczania Kościoła za uzasadnione moralnie może być uznane „uderzenie wyprzedzające” oraz jak to pojęcie w ogóle rozumieć (w tle oczywiście wciąż tkwi niełatwe pytanie o ideę „wojny sprawiedliwej”).
Pytanie kolejne dotyczy współczesnej roli ONZ, a konkretnie tego, w jakim stopniu realnie dba ona o spełnienie jednego ze swoich podstawowych zadań, jakim jest utrzymanie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Przypomnę, że wątpliwości co do tego miał już Jan Paweł II. Sprzeciwiał się np. zatwierdzonym przez ONZ operacjom kierowanym przez Stany Zjednoczone: wojnie w Zatoce Perskiej w 1991, jak i zbrojnej interwencji w Iraku, rozpoczętej w roku 2003. Uznając ONZ za fundament ładu międzynarodowego, postulował, że pokój zależy od respektowania praw człowieka, a nie tylko siły militarnej i tłumaczył, że wojna przynosi długofalowe, wszechstronnie negatywne skutki, nakręca spiralę przemocy i destabilizuje region. Zastanawiam się więc, czy ONZ wpływa dziś pozytywnie na bezpieczeństwo świata? Pytanie złożone, ale dziś naprawdę pilne, bo jeśli doświadczanemu kryzysowi prawa międzynarodowego (lub może raczej jego stosowaniu) towarzyszy sprawczy bezwład ONZ, to sytuacja jest naprawdę zagmatwana.
Do kolejnego pytania także zainspirował mnie Jan Paweł II. Już w 1990 roku, potępiając wojnę w Zatoce Perskiej, mówił, że wojna to przygoda bez powrotu. Otóż, jak wiemy, od tamtego czasu wybuchło, niestety, szereg nowych wojen. Tym bardziej warto przejąć się tą papieską przestrogą, próbując odczytać ją z dzisiejszej perspektywy. W myśl bowiem papieskiego rozumowania wprowadziły one na drogę bez powrotu różne regiony globu, a może i cały świat. Nurtuje mnie więc pytanie: w jakim miejscu znajdujemy się obecnie, dokąd nas to zaprowadziło, jak głęboko na tym bezpowrotnym kursie zabrnęliśmy oraz czy i jak możliwe jest odejście od toru, który wiedzie do absolutnie ślepego już zaułka? A może już w nim się znajdujemy, tylko brak nam odwagi lub dystansu, by to zobaczyć i nazwać po imieniu?
I pytanie ostatnie: kto odpowie na te powyższe?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












