Logo Przewdonik Katolicki

Bez ochronnych rękawiczek

Joanna Molewska i Marta Pawelec
Fot. Ożarowska

Fragment rozmowy z Wandą Błeńską, nazywaną w Afryce Matką Trędowatych, o czułości wobec chorych, społecznie wykluczonych z powodu kulturowych i religijnych przesądów.

Przez czterdzieści – ponad czterdzieści! – lat pracowała Pani Doktor wśród chorych na trąd, spędzała z nimi większość czasu. Z jakimi problemami borykają się ci ludzie?
– Trąd dotyka całego człowieka, zaś leczyć trzeba nie tylko sam trąd, ale przede wszystkim jego skutki. A skutkiem jest porażenie, przykurcze, które wymagają masażu i rehabilitacji. Trąd można skutecznie leczyć, ale późno wykryty pozostawia trwałe okaleczenia. Uczyliśmy więc odpowiednich ćwiczeń, starając się przede wszystkim przekonać pacjenta, że to pomaga i że trzeba się do tego stosować, żeby uniknąć przykurczów. Trąd obejmuje nerwy i to jest bardzo, bardzo bolesne, szczególnie w okresie tzw. reakcji, gdy jest ostre zapalenie nerwów. Oni cierpieli. Bardzo indywidualnie… Jednak największym problemem były nie skutki fizyczne, ale społeczne: izolacja chorych przez rodziny. To było dla nich największym ciężarem. Często rodziny nie potrafiły przełamać bariery strachu.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 37/2019, na stronie dostępna od 25.09.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki