Logo Przewdonik Katolicki

Pokochała odrzuconych

Hubert Kubica
Fot.

Prosi, aby jej nie gloryfikować, bo czterdzieści lat spędzonych wśród trędowatych na misjach w Ugandzie to nie jej zasługa, ale Tego, od którego się wszystko zaczyna. Zawsze, kiedy po ludzku brakowało sił, mówiła: Panie Boże, pomóż, bo sama nie umiem. I pomagał. Wanda Błeńska szczupła, filigranowa kobieta 30 października kończy dziewięćdziesiąt pięć...

Prosi, aby jej nie gloryfikować, bo czterdzieści lat spędzonych wśród trędowatych na misjach w Ugandzie to nie jej zasługa, ale Tego, od którego się wszystko zaczyna. Zawsze, kiedy po ludzku brakowało sił, mówiła: „Panie Boże, pomóż, bo sama nie umiem”. I pomagał.

Wanda Błeńska – szczupła, filigranowa kobieta 30 października kończy dziewięćdziesiąt pięć lat. Jest niezwykle skromna, nie lubi rozgłosu.

– Odkąd sięgam pamięcią, zawsze chciałam być lekarką na misjach – wspomina swoje młodzieńcze zamierzenia. O jej życiu można by napisać kilka grubych tomów i jeszcze byłoby mało. Urodziła się 30 października 1911 roku w Poznaniu. W latach 1928-34 odbywa wyższe studia medyczne. W trakcie ich trwania zostaje członkiem Akademickiego Koła Misyjnego. Poznaje wówczas misjonarzy, a poprzez korespondencję i rozmowy z nimi – daleki świat misji.

Już wtedy wie, że bycie lekarzem to nie zawód, tylko służba. W latach trzydziestych pracuje w różnych polskich szpitalach, w czasie wojny działa w konspiracji, zostaje aresztowana. W 1946 roku wyjeżdża do Niemiec, by służyć choremu bratu, a potem do Anglii, gdzie uzyskuje dyplom w dziedzinie medycyny tropikalnej i higieny. Tak kończy się pierwszy etap jej życia.

Powołanie to służba
Marzenie Wandy Błeńskiej spełnia się w 1950 roku. Przybywa do Buluby w Ugandzie, gdzie zostaje lekarzem misyjnym. Tu spędzi czterdzieści najpiękniejszych lat swojego życia. – Siostry franciszkanki prowadziły w Bulubie osiedle dla kobiet i mężczyzn chorych na trąd. Była też izba chorych, do której zgłaszali się chorzy z zewnątrz – wspomina pierwsze lata w Afryce.

„Dokta”, bo tak o niej mówią jej pacjenci, dzień w Ugandzie rozpoczyna obowiązkowo od Mszy św., potem jest badanie pacjentów na izbie przyjęć, przeprowadzanie operacji, spotkania i rozmowy z mieszkańcami osiedla w Bulubie i oddalonej o pięćdziesiąt kilometrów Nyendze. Dystans pokonuje na motocyklu; samochód ma chyba dopiero od lat siedemdziesiątych.

Warunki życia są trudne, dziś powiedzielibyśmy prymitywne: wodę trzeba pobierać z rzeki, w której pływają hipopotamy, przez pierwsze lata nie ma prądu, a potem jest często wyłączany. Wokół kręcą się jadowite węże, z których sporo wchodzi do mieszkania.

Radość trędowatych
Trąd to choroba zakaźna. Na skórze chorych pojawiają się nacieki, plamy, guzy. Otwierają się rany, zniekształcają kończyny, wychodzą włosy. Trąd atakuje też tkankę chrzęstną i błony śluzowe. Człowiek przez swój wygląd staje się wyrzutkiem społeczeństwa, często trafiając na jego margines. – Każdy, kto przychodził do Buluby, ogromnie się dziwił, dlaczego nasi pacjenci są tacy radośni, dlaczego na tych chorych nogach chcą tańczyć. Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Trzeba ich zrozumieć i pokochać – podkreśla Błeńska. W latach sześćdziesiątych w Bulubie powstaje szpital na blisko sto łóżek, przyjeżdżają też kolejni lekarze z Polski. – Byli tacy, którzy odchodzili po roku. Do tej pracy potrzeba empatii i powołania – dodaje. Jej zdaniem poświęcenie dla innych jest wpisane w zawód lekarza. Każdy, będąc na co dzień ze swoimi pacjentami, przede wszystkim im służy. Aby robić to jak najlepiej, powinien dużo czytać i poszerzać swoją wiedzę.

Misja się nie kończy
Na początku lat dziewięćdziesiątych Wanda Błeńska wraca do kraju. Jej misja się jednak nie kończy. Cały czas żywo interesuje się tym, co dzieje się na misjach i propaguje ich idee. Spotyka się ze studentami, uczniami szkół podstawowych, uczestniczy w sympozjach i kongresach misyjnych.

W 1996 roku w wyniku ogólnoszkolnego referendum zostaje wybrana na patronkę Piątkowskiej Szkoły Uspołecznionej na os. Jagiełły w Poznaniu. Głosują dzieci i rodzice. „Dokta” nie jest zachwycona wyborem, nie życzy sobie tego wyróżnienia. Żartuje nawet, że najpierw to chyba powinna umrzeć. – Pani Wanda nie jest patronem pomnikowym. Jest obecna w życiu szkoły, często zapraszamy ją do nas z okazji urodzin, spotkań opłatkowych czy rajdów. Służy szkole pomocą i wsparciem – mówi dyrektor szkoły Danuta Świątek. Za radą patronki dzieci noszą tarcze, na których widnieją dwie postaci: czarna i biała, symbolizujące przyjaźń ludzi o różnym kolorze skóry.

Jest również patronką Szkoły Podstawowej w Niepruszewie.

Skąd ma tyle odwagi?
Szkoła organizuje też spotkania otwarte z uczniami, którzy zadają patronce najróżniejsze pytania. „Dokta” jest dla nich prawdziwym autorytetem. „Skąd miała tyle odwagi, aby leczyć ludzi chorych na trąd?”, „Czy nie bała się tej choroby?”, „Jak wyglądało życie w Afryce?”, „Czy przeżyła jakieś ciekawe zdarzenie?” – to niektóre z nich.

Odpowiedzi pani Wandy nigdy dzieci nie zawiodły.

Dominika: – Odpowiada poważnie, ciekawie i zawsze potrafi przytoczyć jakąś interesującą anegdotę dotyczącą Czarnego Lądu. To, co zrobiła i robi, jest bezinteresowne i szlachetne.

Malwina: – Pamiętam jej słowa, w których prosi nas, abyśmy szanowały to, że możemy chodzić do szkoły. Nie wszystkie dzieci w Afryce mają tę możliwość. Podziwiam ją też za to, że codziennie chodzi do kościoła.

Partycja: – Wanda Błeńska jest wzorem, jak w dzisiejszych czasach postępować wobec drugiego człowieka.

Jacek: – Zawsze zastanawiało mnie, skąd brała siłę psychiczną do swojej pracy. Jestem przekonany, że ta siła pochodzi od Boga.

Dzieci i nauczyciele przyznają zgodnie: Wanda Błeńska na niesamowite poczucie humoru. – Odpowiada z niesamowitym refleksem. Dla niej żadne pytanie nie jest banalne. Widać, że te spotkania dają jej dużo radości – podkreśla polonistka Małgorzata Nawrocka.

Kiedyś jeden z uczniów zapytał się, czy trudno dotykać trędowatych? Ona odpowiedziała, że dopiero dotykając ich, można zrozumieć głębię Bożej miłości i istotę pracy na misjach. Bo dzięki temu oni czują się jak normalni ludzie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki