Logo Przewdonik Katolicki

Serce w salaterce

Renata Krzyszkowska
Fot. Marilyn barbone/Fotolia

Zdaniem dietetyków nieprawidłowa dieta ma ogromny wpływ na rozwój chorób serca. To, co jemy, najczęściej zależy tylko od nas. Można więc powiedzieć, że sami sobie kopiemy grób łyżką i widelcem.

Ktoś kiedyś obliczył, że serce w ciągu ludzkiego życia wykonuje pracę pozwalającą na uniesienie lokomotywy na wysokość szczytu Mont Blanc. Jedzenie może mu w tym pomagać lub szkodzić. W ciągu całego życia zjadamy około 40 ton żywności. Zbyt tłusta i bogata w cukier dieta to prosta droga do miażdżycy, zawału i innych chorób serca. Niestety nie zawsze dbamy o to, co jemy, a spożywanie posiłków traktujemy bardzo instrumentalnie. – Często wiemy lepiej, co wlewamy do baku samochodu, co wklepujemy na twarz, a nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie, co zjedliśmy wczoraj na obiad. Serce jest bardzo pokorne – przecież nie widać zapchanych tętnic czy nadciśnienia, ale przychodzi taki czas, że ono również wystawia bolesny rachunek za złe traktowanie – mówi Agnieszka Piskała, dietetyk, specjalista ds. żywienia z Nestlé Polska S.A.
 
Gotuj, zamiast smażyć
O to, co jemy, powinniśmy się troszczyć całe życie, ale szczególnie w momencie, gdy przybywa nam lat. Po pierwsze, wraz z wiekiem nasze zapotrzebowanie energetyczne maleje. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, dlatego potem w gabinecie lekarskim często można usłyszeć: „Jem tyle, co zwykle, a tyję”. Agnieszka Piskała radzi więc, by zwłaszcza w drugiej połowie życia, postawić na dietę lekkostrawną, pozbawioną potraw smażonych, a za to poddawanych o wiele zdrowszej obróbce termicznej, czyli gotowaniu na parze, pieczeniu czy duszeniu. Produkty, które przede wszystkim powinny pojawić się w diecie osób w podeszłym wieku, to gotowane warzywa i owoce. Warto wprowadzić do diety produkty pełnoziarniste (kasze, razowe pieczywo typu graham, ciemny ryż). Ograniczają one wchłanianie w jelitach niebezpiecznego dla serca cholesterolu. Produkty pełnoziarniste nie są polecane osobom starszym ze względu na silne działanie na przewód gastryczny.
Dodatkowo warto zaprzyjaźnić się z tłustymi rybami (mintaj, morszczuk, sola, tuńczyk, łosoś) i chudymi mięsami (kurczak, indyk). To, czego nie powinno zabraknąć w „diecie dla serca” to kolorowe warzywa (w nieograniczonej ilości) i owoce, maksymalnie dwie porcje dziennie – porcja to tyle, ile mieści się w niedużej salaterce albo po prostu w dłoni. – W diecie seniorów powinny znaleźć się również produkty nabiałowe, jako ważne źródło białka (sery twarogowe, umiarkowane ilości serów żółtych) oraz fermentowane produkty mleczne – jogurty, kefiry, maślanka, zsiadłe mleko. Produkty te są cennym źródłem bakterii probiotycznych, które usprawniają trawienie – radzi Agnieszka Piskała.
 
Zły i dobry
Ryby morskie, ale także rzeczny pstrąg, zawierają zdrowe kwasy tłuszczowe omega-3, zmniejszające poziom cholesterolu całkowitego oraz „złego” LDL, a zwiększające poziom „dobrego” cholesterolu HDL. Różnica między nimi jest bardzo istotna. Cholesterol LDL (z ang. low density lipoprotein) nazywany jest potocznie „złym” cholesterolem.  Im więcej krąży go we krwi, tym gorzej, ponieważ odkłada się on w ścianach naczyń krwionośnych w postaci złogów nazywanych blaszkami miażdżycowymi. Zwężając światło tętnic, powodują, że stają się one coraz mniej elastyczne i utrudniają przepływ krwi. Jeśli droga krwi zostanie odcięta, dojdzie do niedokrwienia narządów. „Zły” cholesterol zwiększa ryzyko zawału serca, udaru mózgu oraz przewlekłego niedokrwienia kończyn dolnych. Cholesterol HDL (z ang. high density lipoprotein), określany przymiotnikiem „dobry” chroni układ krążenia przed chorobami serca. Najwięcej „złego” cholesterolu LDL zawierają tłuste produkty zwierzęce (boczek, karkówka, smalec, słonina, ale też parówki, mortadela, serdelki, pasztetowa, kaszanka). Zawierają go także tłuszcze typu trans, które powstają w czasie uwodornienia tłuszczów roślinnych. Ich głównym źródłem są czekolady nadziewane, batoniki, ciastka, niektóre twarde margaryny oraz zupy i sosy w proszku. Bardzo  niebezpieczne są też wszystkie pokarmy, które w swoim składzie łączą mleko, jajka i cukier, czyli różne ciasta, naleśniki, placki, lody.
 
Stół bez solniczki
Ważnym czynnikiem profilaktyki chorób serca jest także ograniczenie spożycia soli. Nadmiar soli w pożywieniu odpowiada za około 30 proc. przypadków nadciśnienia tętniczego, 14 proc. udarów mózgu i 9 proc. zawałów serca. Zmniejszenie ilości sodu w diecie do około 5–6 g powoduje spadek ciśnienia tętniczego. Pamiętajmy, że powinniśmy spożywać około pół łyżeczki soli dziennie. Dużo soli zawierają m.in.: wędliny i żółte sery, konserwy, kostki rosołowe, musztarda, ketchup, majonez.
– Nieodpowiednia dieta może latami nie dawać żadnych objawów – tych spustoszeń po prostu nie widać! Są to bowiem: odkładająca się w tętnicach blaszka miażdżycowa, otłuszczenie narządów wewnętrznych czy niewydolność trzustki. Na szczęście robiąc cykliczne badania, np. poziomu cholesterolu, cukru czy po prostu mierząc ciśnienie krwi, jesteśmy w stanie namierzyć niekorzystne zmiany – mówi Agnieszka Piskała.
 
Życie jest ruchem
Każdy, kto chce prawidłowo troszczyć się o swoje serce, musi dbać o utrzymanie prawidłowej wagi ciała, dużo się ruszać i nie palić papierosów. O ile osoba paląca trzy papierosy dziennie ma ryzyko zawału większe o 50 proc., to przy 20 papierosach ryzyko wynosi już 400, a przy 40 – 800 proc. Z przeprowadzonych kilkanaście lat temu w USA badań wynika, że prawie nikt z tamtejszych stulatków nie palił papierosów, większość spożywała przynajmniej trzy posiłki dziennie o łącznej wartości nieprzekraczającej 2000 kcal. Bardzo niewielu miało puszystą sylwetkę. Wszyscy całe życie ciężko pracowali, mimo podeszłego wieku nadal pielęgnowali swoje zainteresowania, niektórzy nadal byli czynnymi kierowcami. Wszyscy starali się żyć aktywnie. Sporo spacerowali, wielu grało w golfa, biegało, niektórzy brali udział w maratonach. Potwierdza to powiedzenie, że „życie jest ruchem”. Brak ruchu zwiększa ryzyko występowanie nadwagi i otyłości, cukrzycy, nadciśnienia tętniczego, chorób układu ruchu, gorszego samopoczucia oraz wielu innych chorób i zaburzeń funkcjonalnych.
– Aktywność fizyczna jest dużym sprzymierzeńcem w walce o zdrowie i dobrą kondycję serca. Oczywiście nie ma mowy o ekstremalnych sportach wysiłkowych. Bezpiecznym ruchem dla każdego będzie tzw. 3 x 30 x 130, czyli trzy razy w tygodniu, 30 minut aktywności, by tętno wzrosło do 130. Aby uzyskać takie efekty wystarczy spokojna jazda na rowerze, marszobieg, nordic walking czy pływanie – mówi dietetyk Agnieszka Piskała.
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki