Logo Przewdonik Katolicki

Przyjaciel potrzebny od zaraz

Bogna Białecka
"Przyjaciele mają silny wpływ na rozwój moralny, ponieważ łączy nas z nimi więź emocjonalna" Fot. R.Woźniak/PK

Przyjaciele i wrogowie naszych dzieci. Jak silny jest ich wpływ? Czy możemy pomóc naszym dzieciom w nawiązywaniu wartościowych przyjaźni?

Wielu nastolatków podaje jako jeden z celów życiowych chęć wpasowania się w grupę, nie odstawania, bycia uznanym za normalnego. Badania naukowe pokazują, że młodzież, która jest szczególnie podatna na wpływ rówieśników, znajduje się także w grupie ryzyka jeśli chodzi o uzależnienie od alkoholu, narkotyków, papierosów oraz jest bardziej skłonna do przemocy w relacjach z innymi. Nastolatki szczególnie wrażliwe na opinie rówieśników są też bardziej skłonne do podejmowania prób samobójczych.
Z drugiej strony, badania pokazują, że grupa wsparcia rówieśniczego pomaga w zabezpieczeniu nastolatka przed podejmowaniem zachowań ryzykownych. Jak pokazują analizy Marka Regnerusa na temat amerykańskich nastolatków – ci, którzy są zaangażowani religijnie, a zwłaszcza korzystający regularnie z sakramentów, są mniej narażeni na podejmowanie ryzykownych zachowań seksualnych i popadanie w uzależnienia.

Wpływ przyjaciół
Jednym z większych problemów nastolatków, którzy zdecydowanie „odstają” od grupy, jest brak przyjaźni i próba wkupywania się w łaski różnych grupek, które jednak uważają taką osobę za „dziwaka”. W rezultacie może się okazać, że jedyną grupą akceptującą dziecko jest środowisko moralnie zepsute. Gdy sama byłam nastolatką, była wtedy grupa młodzieży „kolorowej”, palącej papierosy, pijącej alkohol, zaangażowanej w pseudoartystyczne happeningi i słuchającej muzyki alternatywnej. Po przeciwnej stronie stało środowisko akceptujące i otwarte na każdego: duszpasterstwo młodzieżowe u dominikanów. Inne środowiska już na wstępie wymagały dostosowania się do reszty grupy. A zatem, jeśli nasze dziecko jest nietypowe ze względu na swój wygląd czy zainteresowania, powinniśmy mu pomóc w znalezieniu takiego pozytywnego środowiska.
Przyjaciele mają silny wpływ na rozwój moralny, ponieważ łączy nas z nimi szczególna więź emocjonalna. Wpływa to silnie na naszą motywację. Dla przyjaciół jesteśmy zdolni do poświęceń, wyrzeczeń, a ich zdanie liczy się specjalnie. Nie tylko ich lubimy, ale postrzegamy siebie jako podobnych do nich, co oznacza, że mamy tendencję do upodobniania się do naszych przyjaciół. Jest to związane ze zjawiskiem tzw. modelowania. Polega to na tym, że zmieniamy swoje zachowanie na skutek nie do końca świadomej imitacji. Gdy często przebywamy w towarzystwie drugiej osoby, zaczynamy się do niej upodabniać w zachowaniach, myślach, emocjach i postawach. To modelowanie jest jedną z przyczyn, dla których pary w dobrym, wieloletnim związku małżeńskim upodabniają się do siebie w kwestiach kluczowych.
Ludzie mają tendencję dobierania przyjaciół wśród osób o podobnych postawach – pro- czy antyspołecznych. Oznacza to, że nie mamy co liczyć na zbawienny wpływ przyjaciół na nasze dziecko, jeśli nie ukształtowaliśmy w nim postawy otwartości na potrzeby innych, chęci niesienia pomocy czy pragnienia bycia dobrym człowiekiem. W pułapkę takiego myślenia dają się złapać rodzice, którzy poniósłszy porażkę wychowawczą, posyłają dziecko do katolickiej szkoły, mając nadzieję na zbawienny wpływ środowiska.
 
Liderzy i outsiderzy
Wiele badań pokazuje, że dzieci cieszące się sympatią grupy lepiej sobie radzą w życiu, jednak ten związek jest nie do końca jasny. Czy to jest tak, że dzieci bardziej prospołeczne stają się bardziej lubiane, czy właśnie popularność rozwija później kompetencje społeczne? Problem polega na tym, że dzieci, które dostały etykietkę outsiderów, czyli wyrzutków, są właściwie skazane na pozostanie nimi w danej grupie do końca edukacji, a niemal jedyną rzeczą, jaka może pomóc, jest zmiana środowiska. Co gorsza, outsiderzy (o ile sami nie przejawiają zachowań agresywnych, co zapewnia im rodzaj obrony) najczęściej stają się ofiarami cichych lub otwartych prześladowań.
Nie można więc liczyć na to, że grupa w końcu dane dziecko polubi, a tym bardziej nie ma co liczyć na systemowe zmuszenie grupy do tego (np. przez zajęcia „uwrażliwiające na różnorodność”), ponieważ są one po prostu nieskuteczne. W takiej sytuacji można rozważyć zmianę szkoły (jednak poprzedzoną nauką zachowań prospołecznych, tak by w nowe środowisko dziecko wchodziło z silnymi atutami), bądź też pomóc w znalezieniu alternatywnego, pozaszkolnego środowiska, w którym nasze dziecko ma szansę zdobycia sympatii. W tym drugim przypadku także bardzo przydatny będzie trening umiejętności prospołecznych. Doskonałym momentem, by wprowadzić tę naukę jest zmiana szkoły po szóstej klasie czy po gimnazjum.
 
Dziecko z reklamy
Choć to tak naprawdę temat na osobny artykuł, pamiętajmy, że istnieje cały rozbudowany system marketingu ukierunkowanego na nastolatki, marketingu często zamaskowanego. Jego istotą jest fakt ukrywania intencji sprzedaży określonego produktu czy stylu życia (skutkującego nabywaniem określonych produktów) pod płaszczykiem wrażenia, że nadawcą komunikatu są popularni rówieśnicy. Z tego chociażby powodu zwyczajnie odradzam kupowanie czasopism młodzieżowych czy oglądanie programów rozrywkowych adresowanych do młodzieży. Chyba że naprawdę typowe polskie nastolatki stać na kupowanie najnowszych najmodniejszych ubrań, korzystanie z drogich sportów wymagających specjalistycznego sprzętu.
 
Lekcja przyjaźni
Nie muszę chyba powtarzać, że podstawą jest, by dziecko czuło się kochane i bezpieczne w relacjach z nami. Dodatkowo uczmy je altruizmu, czyli nieoczekującej niczego w zamian postawy czynienia dobra z troski i miłości o drugą osobę. Oznacza to na przykład okazywanie chęci pomocy dzieciom w trudnych sytuacjach, dzięki czemu sami stajemy się dla nich wzorcami do naśladowania. Kolejny element to uczenie dzieci rozmowy i bycia dobrym słuchaczem. Każda szczera, dobra rozmowa z dzieckiem jest okazją nauki. Po jej zakończeniu możemy spytać dziecko, co sprawiło, że ta rozmowa jest konstruktywna. Wymieni pewnie takie elementy jak słuchanie, brak przerywania, kontakt wzrokowy, potwierdzanie zrozumienia itp. Uczmy też dzieci nazywania tego, co czują, bo jest to podstawą empatii i dobrego wysłuchiwania innych.
Warto uczyć dzieci uprzejmości. Jeśli dziecko potrafi wyrażać swoje zdanie w sposób nie tyle asertywny, co uprzejmy, ma nawyk, by nie przerywać mówiącemu i używa zwrotów grzecznościowych, z czasem procentuje to lepszymi zdolnościami negocjacyjnymi i społecznymi.
Jak kształtować uprzejmość? Przykładowo poprzez uświadomienie dziecku, że warto rozpoczynając rozmowę z nowo poznaną osobą, pozwolić jej opowiedzieć o tym, co lubi, a czego nie. A gdy opowiadamy jej o swoich upodobaniach, uważamy, by nie przerodziło się to ani w monolog, ani w przesłuchanie. Oznacza to, że należy zarówno zadawać pytania, potwierdzać, że się słucha, jak i opowiadać o sobie.
Opłaca się też zwracać uwagę na sytuacje, gdy dziecko obiecuje komuś coś zrobić.  Dobrze jest uczyć naszą pociechę dotrzymywania słowa. Podstawowy przekaz  to: „Lepiej nie obiecuj, jeśli wiesz, że nie będziesz mógł czegoś zrobić. Lepiej odmówić, niż obiecać i zawieść”. Chwal przy tym dziecko za dotrzymywanie obietnic. To wszystko cechy dobrego przyjaciela. A jak już wspomniałam, mamy tendencję do szukania przyjaźni u osób nam podobnych. A zatem, podstawą sukcesu jest samemu stać się dobrym przyjacielem.
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki