"Wszyscy do urn wyborczych!" - woła gromkim głosem ten i ów, choć nie jestem pewien, czy przystoi to tym agitatorom, którzy już wcześniej niejednego - i niejeden raz - zachęcali do uczestnictwa w rozmaitych głosowaniach. Gromkim głosem, czyli głośno, donośnie, hałaśliwie albo hucznie, a więc tak, jak to podczas akcji propagandowych - krzykliwie. Taka też była, hałaśliwa i dość jednostronna, cała kampania przedreferendalna. Ale to już koniec: przed nami teraz głosowanie i oczekiwanie na pierwsze wyniki. Wkrótce przekonamy się, jakie będą skutki takowej agitacji.
Cóż, nie do takich urn, jak te dzisiejsze, przyszło nam przez długie lata wrzucać karty do głosowania. Najczęściej mamiono nas - wbrew temu, co podpowiadał zdrowy rozsądek - nadzieją na lepsze jutro. Jeśli nawet nie dla samych siebie, to przynajmniej dla naszych dzieci, albo choćby i wnucząt. Bo też powtarzano, bez względu na zmieniające się okoliczności polityczne, że: głosowanie to nasz patriotyczny obowiązek, a nieobecni przy urnach sami skazują się na polityczny niebyt, bo "kto nie głosuje, ten nie decyduje". I zawsze przywoływano miraż świetlanej przyszłości. Musiało, doprawdy, upłynąć sporo czasu, zanim na murach pojawiło się trzeźwiące hasło oznajmiające, jakoby "lepsze jutro było wczoraj". I zdarzało się nawet, że jakiś pacykarz wymalował na płocie drwiące pytanie: "Czy i ty, baranie, pójdziesz znów na głosowanie?". A jednak wielu - pomimo wszystko i często wbrew sobie - szło, bo to przecież "patriotyczny obowiązek", chociaż władzy nie ufało. Byli, oczywiście, i tacy, którzy wzruszali tylko ramionami i demonstracyjnie ignorowali wszystkie ówczesne pseudowybory. Ale ostatnimi czasy coś się zmieniło: jako ludzie wolni bywamy zachęcani na rozmaite sposoby do uczestnictwa i tylko partyjne grupy interesu usiłują nam perswadować, abyśmy głosowali na nich, a nie na "onych", na tego, a nie tamtego polityka, na "tak" albo na "nie".
Tymczasem owo "tak" albo "nie" dla przystąpienia Polski do struktur Unii Europejskiej nie jest kwestią dogmatyczną i wybór należy do każdego z nas. Jakbyśmy nie zagłosowali, i tak pozostaniemy w Europie, bo tutaj żyjemy jako naród polski od ponad tysiąca lat. I jaki by nie był ostateczny wynik referendum, Europa będzie dla nas ciągłym wyzwaniem i zadaniem, tak jak i inne zakątki świata. Ktoś zauważył, nie bez racji, iż wcale nie musieliśmy przystępować do Wspólnoty Niepodległych Państw, aby realizować misję ewangelizacyjną na Wschodzie. Idźcie więc i głosujcie tak, jak Wam podpowiada - czcigodni utracjusze raju - sumienie, roztropność polityczna i troska o przyszłość Polski.
A może po referendum warto byłoby zawołać gromkim głosem pod adresem premiera, który po kolejnych blamażach kiepskiego rządu SLD-UP, ma już zaledwie kilkuprocentowe poparcie? Cała jego ekipa sprawia coraz bardziej wrażenie, jakby łudziła się, iż wejście do UE zdoła usprawiedliwić zaniechanie wysiłku naprawy państwa i kulejącej gospodarki. Przez ostatnie lata dane nam było wysłuchiwać z ust Millera rozmaitych "złotych myśli", a największy rozgłos zdobyła ta o kryterium rozpoznawania "prawdziwego mężczyzny". Skoro to miałaby być prawda, że jest on rozpoznawalny nie po tym jak zaczyna, lecz jak kończy, to zawołajmy - po sienkiewiczowsku - gromkim głosem: "Kończ waść, wstydu oszczędź!". Nie nam, oczywiście, lecz samemu sobie i owym kilku procentom, którzy rzeczywiście mają się czego wstydzić.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













