Logo Przewdonik Katolicki

Dusze w Sieci

Piotr Krysa
Fot.

Kościół na dobre zagościł w Internecie, bo zawsze interesował się środkami komunikacji społecznej. Internet jest na pewno medialną rewolucją. Handel, edukacja, polityka, dziennikarstwo czy kontakty między ludźmi wielu narodów na wszystkich kontynentach nigdy już nie będą takie jak kiedyś. Cyberprzestrzeń nie tylko zmieniła sposób komunikowania się pomiędzy ludźmi, ale także...

Kościół na dobre zagościł w Internecie, bo zawsze interesował się środkami komunikacji społecznej. Internet jest na pewno medialną rewolucją. Handel, edukacja, polityka, dziennikarstwo czy kontakty między ludźmi wielu narodów na wszystkich kontynentach nigdy już nie będą takie jak kiedyś. Cyberprzestrzeń nie tylko zmieniła sposób komunikowania się pomiędzy ludźmi, ale także to, jak rozumieją swoje życie.


W polskim Internecie znajdziemy tysiące stron katolickich, nie możemy więc powiedzieć, że nie jesteśmy na tym polu aktywni. Osoby duchowne są też grupą społeczną, która ponad dwukrotnie częściej, niż ogół społeczeństwa, z tego nowoczesnego medium korzysta. Bez wątpienia, zgodnie z zaleceniami Jana Pawła II, wykonano wiele pracy, aby Internet można było z czystym sumieniem nazwać nowym forum głoszenia Ewangelii. Jan Paweł II w swoim orędziu na XXXVI Światowy Dzień Środków Społecznego przekazu w korzystaniu z nowej drogi głoszenia Dobrej Nowiny polecał kierować się nie tylko zaufaniem, ale i realizmem. Przestrzegał, że Internet jest tylko środkiem, a nie celem samym w sobie i przyniesie korzyści jedynie wtedy, gdy będziemy się nim posługiwać w sposób kompetentny.
Internet jest wspaniałym narzędziem szczególnie w stosunku do osób młodych, jak i tych, którzy po raz pierwszy stykają się z chrześcijaństwem przy ekranie swojego monitora. Największym wyzwaniem będzie jednak wyrwanie owych ludzi ze świata cyberprzestrzeni do świata żywej chrześcijańskiej wspólnoty.

Wyszukaj, a znajdziesz


Znaleźć interesujące nas strony w Internecie jest bardzo łatwo. Wystarczy skorzystać z jednej z popularnych wyszukiwarek, aby otrzymać tysiące linków do episkopatu, kurii, zgromadzeń zakonnych, ruchów i stowarzyszeń katolickich czy parafii. Po wpisaniu hasła "parafia" otrzymujemy do przejrzenia ponad 17 tysięcy dokumentów. Zaglądamy na stronę jednej ze śremskich wspólnot i od razu dowiadujemy się, czym parafia się szczyci, kto przy niej działa, o której można wybrać się na Mszę świętą Strona podobna do wielu innych.
Strona parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Śremie, prowadzona przez Ryszarda Adamczaka pojawiła się dwa lata temu.
- Sami zaglądamy na strony katolickie, czy nawet do innych parafii, więc nie mieliśmy wątpliwości, że staje się to coraz bardziej popularny sposób komunikowania się - mówi ks. Ryszard. - Coraz więcej ludzi interesuje się Internetem, a są przecież wśród nich i tacy, którzy kościoła nie odwiedzają zbyt często. Jest to więc na pewno sposób dotarcia do kolejnej grupy ludzi - mówi.
Ksiądz Ryszard zauważa, że z Internetu korzysta coraz więcej ludzi i mają do wyboru całą masę różnych propozycji. Ma świadomość, że wiele z nich jest złych i powinno się je równoważyć czymś pozytywnym, bo jeśli Internet staje się pasją, to jego użytkownicy mogą się pasjonować dobrymi rzeczami.
- Wiem też, że nasza strona internetowa wcale nie trafia w próżnię, bo bardzo często odbieramy sygnały, że trzeba coś poprawić. Jeśli coś na naszej stronie staje się nieaktualne, to internauci bardzo szybko interweniują - mówi proboszcz.
Z oceną duszpasterskich skutków posiadania przez parafię strony www woli się jednak wstrzymać na kilka lat. Jego zdaniem, strona po prostu funkcjonuje zbyt krótko, aby wyciągać zbyt daleko idące wnioski.

Cybercentrala Pana Boga


- Oficjalnych danych witryny nie podajemy, ale pozwolę sobie stwierdzić, że jesteśmy największym portalem katolickim w Polsce. Miesięcznie odwiedzają nas dziesiątki tysięcy internautów, a do tego cieszymy się bardzo dużą dynamiką wzrostu. Czasami nawet od 80 do 100 procent miesięcznie - mówi Jarosław Uczkiewicz, dyrektor marketingu Fundacji Opoka, której strony internetowe oficjalnie zagościły w Internecie w marcu 1999 roku.
Z gościnności Opoki korzysta ponad 1650 najróżniejszych katolickich podmiotów. Są to najczęściej parafie, organizacje czy stowarzyszenia katolickie, szkoły katolickie i wiele innych podmiotów chcących mieć swój udział w głoszeniu Dobrej Nowiny.
- W zasadzie umożliwiamy darmowe korzystanie z naszego portalu wszystkim osobom i instytucjom związanym z Kościołem. Jeżeli ktoś ma jakiś ciekawy projekt ekumeniczny, to również nie odmawiamy pomocy - mówi Jarosław Uczkiewicz.
Oczywiście, jeżeli ktoś chce założyć na Opoce stronę parafialną, czy inną bezpośrednio odnosząca się do oficjalnej katolickiej instytucji, musi mieć pisemną zgodę proboszcza czy zwierzchnika.
Ludzi kościoła dzisiaj nie trzeba już szczególnie namawiać do założenia czy prowadzenia strony, bo traktują to jako hobby, ale też i dzisiaj mówiąc brutalnie, każdy kto chce się liczyć, musi swoją stronę mieć. Portal Opoka oferuje zresztą stronę "Moje www", dzięki której nawet laik będzie potrafił zbudować swoją sieciową wizytówkę. Takie inicjatywy przynoszą stosowne efekty.
Według badań przeprowadzonych na zlecenie Instytutu Spraw Publicznych, ponad połowa osób duchownych ma stały kontakt z komputerem i Internetem. To dwa i pół razy wyższy współczynnik, niż w przypadku osób świeckich.

Przez telefon do kościoła


Jakkolwiek religia, Kościół i katolicyzm są coraz szerzej prezentowane w Internecie, to nie jest to jedynie zasługa jakiejś strategii, ale coraz większego zapotrzebowania wśród internautów. Trudno jeszcze o jakieś wyczerpujące i całościowe analizy zainteresowania tematyką wiary w Sieci, ale jedno jest pewne - stale rośnie.
- Rośnie w sposób zaskakujący - przyznaje Jarosław Uczkiewicz z Opoki. - Do tego, że mamy znacznie więcej odwiedzin w Święta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy, zdążyliśmy się już przyzwyczaić, ale w tym roku wzrost zainteresowania wykracza poza te dwa okresy - dodaje.
Taki wzrost oznacza po pierwsze, że temat wiary wcale nie traci na popularności, po drugie, że tak nowoczesne medium jak Internet, jest bardzo dobrą formą przekazu treści religijnych i po trzecie, stale poszerzana jest oferta katolickich portali.
Są to już nie tylko serwisy informacyjne, galerie zdjęć i coraz bogatsze, usystematyzowane wirtualne biblioteki, ale również usługi internetowe przez telefony komórkowe (WAP).
W dowolnym miejscu Polski i świata możemy wpisać przez telefon komórkowy miasto i ulicę, aby dowiedzieć się, gdzie najbliżej i na którą godzinę możemy pójść na Mszę świętą Bardziej zapobiegliwi mogą to oczywiście zawczasu sprawdzić, korzystając z tradycyjnej wyszukiwarki.

Duchowa lista przebojów


Czego szukają internauci na stronach katolickich portali? W ostatnim miesiącu najczęściej szukali informacji dotyczących Dnia Matki, aktualności, liturgii, Pierwszej Komunii Świętej, Jana Pawła II i odwiedzali tzw. "czaty".
Czy internetowe strony katolickie to sam miód? Nie do końca.
- Jednym z większych problemów jest przełożenie języka Kościoła na język Internetu. Ten drugi musi być znacznie bardziej zwięzły, atrakcyjny, w krótkiej formie przekazujący najważniejsze myśli i informacje. Tradycyjny język katolickich publikacji nie za bardzo odpowiada przyzwyczajeniom współczesnego internauty - wyjaśnia Jarosław Uczkiewicz.
Informacje o tym, co jest dla nich atrakcyjne, administratorzy śledzą na bieżąco, bo w Sieci panuje absolutna demokracja i "głosuje się" klikaniem. W każdej chwili można sprawdzić, ile osób ogląda takie czy inne strony i na bieżąco korygować ofertę.
Portalom katolickim bardzo trudno jest w sposób znaczący zaistnieć na internetowym rynku reklamy. Klienci raczej nie są zainteresowani reklamowaniem się na stronach katolickich.

Lubimy dyskutować


Działający od 2000 roku portal "Katolik.pl" prowadzony przez Salwatorianów od Opoki różni się zapewne skalą. To jeden z niewielkich portali, co nie znaczy, że jest mało aktywny. Takie portale mają swoją stała grupę odbiorców, którzy gromadzą się głównie wokół forum dyskusyjnego.
- Mamy około tysiąca takich regularnych dyskutantów. Dziennie umieszczają na forum nawet do sześćdziesięciu, stu całkiem sporych tekstów - poświadcza brat Leszek Szura, administrator "Katolika".
Czy to oznacza, że jest aż tak dobrze? Brat Leszek raczej tonuje te zachwyty. Zgadza się z tym, że liczba gości na katolickich stronach sukcesywnie rośnie, ale jego zdaniem jest to w dużej mierze odbicie coraz większej powszechności dostępu do Internetu. Według jego nieoficjalnych szacunków, dziennie kilka najbardziej znanych i popularnych katolickich portali odwiedza około 10 tysięcy internautów.
- Czy przy około trzech milionach stałych użytkowników Internetu to rzeczywiście aż tak dużo?

Katolik w Sieci jest wielbłądem


Każde forum internetowe ma swoje wady i zalety. Reprezentantami zarówno tych pierwszych, jak i drugich są jego uczestnicy, a dokładniej mówiąc, opinie jakie na nich zamieszczają. Nietrudno się domyślić, że na owych forach nie dyskutują jedynie głęboko wierzący katolicy.
O porządek i obyczajność takich dyskusji dbają tak zwani administratorzy czy moderatorzy, którzy mogą usuwać budzące zastrzeżenia wypowiedzi. Jedne portale są pod tym względem bardziej rygorystyczne, inne mniej. Portal "Katolik" należy do tych bardziej tolerancyjnych.
- Dbamy głównie o formę wypowiedzi. Staramy się nie naruszać treści, za wyjątkiem tych najbardziej drastycznych. W ciągu dwóch lat zablokowaliśmy dostęp na forum zaledwie trzem osobom - mówi brat Leszek Szura.
Na takim forum goszczą oprócz katolików również protestanci, ateiści, ale także sataniści czy przedstawiciele rozmaitych Kościołów i sekt. Większość dyskusji prowadzonych jest na wysokim poziomie, ale zdążają się też znacznie płytsze, czy wręcz niepoważne. Na stronie zderzają się przecież poglądy osób z doktoratem teologii i czternastolatków.
Bardzo często odwiedzają strony katolickie osoby, które mają utrwalone przekonania i starają się je narzucić innym. Nie brakuje szeregu zarzutów pod adresem katolicyzmu wyrażanych czasami nawet w agresywnej formie.
- Bardzo często wygląda to tak, że katolicy muszą tu udowadniać, że nie są wielbłądami. Nie zawsze jednak waży siła argumentów i dyskusja poniżej pewnego poziomu staje się jakby bezsensowna. Roztropni uczestnicy forum rezygnują w takich przypadkach z tak zwanego ostatniego słowa - opowiada brat Leszek.
W Internecie, na wielu poważnych listach dyskusyjnych, których są setki, a nawet tysiące, takich "antydyskutantów" nie brakuje. Z reguły są oni ignorowani, a jeśli to nie pomaga, to blokuje się im dostęp do listy.
- My jesteśmy jednak reprezentantami Kościoła, który za cel stawia sobie przecież rozmawianie ze wszystkimi i staramy się to robić. Ten dylemat dotyczy większości stron katolickich, które zresztą są oceniane nieco inaczej. Staramy się więc wysłuchać każdego, ale i tak nie wiemy, czy on stanie się chociaż odrobinę lepszy. Nawet, jeśli miałby pozostać przy swojej niewierze, to może chociaż stanie się normalnym, dobrym człowiekiem. Tego przecież najczęściej i tak się nie dowiemy - mówi brat Leszek.

Przyczółek wsparty modlitwą


Zgodnie z przywoływanym już głosem Jana Pawła II, obecność Kościoła w Internecie jest potrzebna. Na razie trudno ocenić efektywność tej drogi ewangelizacji, bo społeczny wymiar Internetu, przynajmniej w Polsce, dopiero raczkuje. Nie znaczy to jednak, że jest to działalność bez echa. Duszpasterze Sieci mówią wprost, że gdyby nie widzieli żadnych wyników, to by tego po prostu nie robili. Robią, bo odbierają wiele pozytywnych sygnałów.
Bardzo popularne na "Katoliku" jest Forum Pomocy, gdzie ludzie wpisują swoje problemy. Odpowiadają im inni uczestnicy forum. Często w takiej formie osoby dojrzalsze dzielą się swoim doświadczeniem z młodszymi. Anonimowość pozwala szczerze rozmawiać o problemach, które w innym przypadku pewnie długo czekałyby na ujawnienie. Udział administratorów portalu jest niewielki, w zasadzie pilnują jedynie, aby porady nie były sprzeczne z nauką Kościoła. Co dręczy internatów?
Problemy małżeńskie, czystość, rozwody, rozmaite zmory okresu dojrzewania, jak na przykład masturbacja, czyli sprawy znacznie starsze od komputerów. O tym, że te swoiste grupy samopomocy sprawdzają się, świadczy coraz większa popularność tego rodzaju internetowych atrakcji. Wiele osób wraca, aby podziękować, aby podtrzymać się w swoich decyzjach, czy choćby po to, aby pochwalić się sukcesami.
Tak było w przypadku podziękowań od rodziców szesnastoletniej dziewczyny. Dziewczyna była nieznośna, opryskliwa, a rodzice nie mogli się z nią porozumieć. Zaobserwowali jednak pewne pozytywne zmiany, jak choćby to, że zdarzało jej się wybierać do kościoła nie tylko w niedzielę, ale i w tygodniu. Z czasem wyśledzili źródło tej zmiany - córka odwiedzała katolicki czat. Właśnie w ten sposób wpłynął na nią kontakt z trzydziestoletnią kobietą, moderatorką czatu.
- Przyznam się, że mnie samemu czatowanie kojarzyło się raczej ze stratą czasu. Wątpiłem w to, że za pomocą tych krótkich rwanych zdań można się naprawdę porozumieć z drugim człowiekiem - przyznaje brat Szura.
Doszedł do wniosku, że tajemnicy takich nawróceń trzeba szukać w modlitwie, w działaniu Ducha Świętego i że wszystkie katolickie przedsięwzięcia muszą mieć po prostu takie swoje modlitewne zaplecze.
W przypadku "Katolika" ogromne duchowe wsparcie zapewniają siostry kapucynki klauzurowe, które codziennie odbierają setki próśb o modlitwę.
- Również wiele podziękowań, ale próśb jest znacznie więcej - śmieje się brat Szura.
Siostry podchodzą do tego bardzo poważnie, żyją tymi prośbami. Młode dziewczyny, które poświęciły się Bogu, nie mają też najmniejszych kłopotów w obsłudze komputera. Nie angażują się w dyskusję, tylko modlą się za Internautów, których poznają za pośrednictwem monitora.
- Myślę, że to jest tajemnica, która tak naprawdę zmienia życie gości naszych stron - kończy brat Szura.

Brat Leszek Szura
salwatorianin, administrator portalu "Katolik.pl"


Internet na pewno nie jest idealnym narzędziem Ewangelizacji. Trzeba pamiętać, że wiele treści duszpasterskich jest dość trudnych. Wymagają przemyślenia i przemodlenia, a poetyka Internetu nie zawsze sprzyja refleksji. Na pewno jest to trudniejsze, ale coraz więcej ludzi jest na tyle, choćby zawodowo, obytych z Siecią, że nie szukają w niej jedynie rozrywki i sensacji, którą zdążyli się już znudzić, ale jakichś głębszych treści. Jednak ludzie poświęcający się refleksji duchowej czy religijnej przed ekranem monitora są na pewno w mniejszości.


Ksiądz Ryszard Adamczak
proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Śremie


W naszej parafii wierzymy, że nowe środki przekazu, nowe media, mogą odegrać swoją rolę ewangelizacyjną, a życie parafii można kreować nie tylko z pomocą kopiowych ołówków. Naszą stronę stworzyli studenci i oni w zasadzie stale się nią opiekują. Sami są więc już jakąś grupą duszpasterską.
Na pewno komputery i Sieć ułatwiają funkcjonowanie w sensie administracyjnym i komunikacyjnym. Jest to bardzo szybka, wygodna i tania droga dla kontaktów administracyjnych, choćby z kurią. W naszym dekanacie chyba tylko dwie parafie nie są skomputeryzowane.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki