Logo Przewdonik Katolicki

Kościół w Europie

Piotr Krysa
Fot.

Kiedy pojawia się kwestia udziału Kościoła w życiu publicznym, prawie zawsze pojawiają się jakieś kontrowersje. Albo mamy za dużo do powiedzenia, albo za mało. Albo się do czegoś mieszamy, albo znowu czegoś nie widzimy. Jaki ma być model współpracy państwo-Kościół, jaki udział w życiu publicznym, opiece społecznej czy oświacie powinny spełniać osoby duchowne, bądź zdeklarowane...

Kiedy pojawia się kwestia udziału Kościoła w życiu publicznym, prawie zawsze pojawiają się jakieś kontrowersje. Albo mamy za dużo do powiedzenia, albo za mało. Albo się do czegoś mieszamy, albo znowu czegoś nie widzimy. Jaki ma być model współpracy państwo-Kościół, jaki udział w życiu publicznym, opiece społecznej czy oświacie powinny spełniać osoby duchowne, bądź zdeklarowane co do wiary? Czy nie nadużywa się czasami argumentów mówiących o państwie wyznaniowym, czy odwrotnie - świeckim? Jak funkcjonują Kościoły w Europie, jak są finansowane i czym się zajmują? Czy w niektórych krajach biskup może być posłem, a premier katolikiem? Polskie rozwiązanie tego problemu na tle Europy jest bardzo umiarkowane, a państwa wyznaniowe są raczej dalekie od katolicyzmu.


Prawo Unii Europejskiej praktycznie nie ingeruje w stosunki państwo-Kościół. Odrzucenie odniesienia do Boga czy wartości chrześcijańskich w konstytucji nie zaważyło na technicznych ustaleniach odnośnie tych relacji. Praktycznie w tekst traktatu włączono tak zwaną "klauzulę o Kościołach" uchwaloną przez Radę Europy w 1997 roku w Amsterdamie. Daje ona gwarancję nienaruszalności wypracowanych w danych krajach stosunków państwo-Kościół, czy właściwie szerzej: państwo - wspólnoty i stowarzyszenia religijne.
Klauzula kościelna jest wyrazem akceptacji dla rozmaitych modeli stosunków pomiędzy Kościołem i państwem wynikających z tożsamości narodowej i kulturalno-historycznej. Ma to wcale niebagatelne znaczenie, bo w tej materii Europejczycy dorobili się bardzo ciekawych i niejednolitych rozwiązań.

Trzy modele


Chociaż niewątpliwie każdy kraj ma jakiś szczegół, który różni go od pozostałych, to w Europie w zasadzie możemy uprościć sprawę do trzech podstawowych modeli. Pierwszy z nich przynajmniej w sensie formalnym łączy państwo z Kościołem. Konstytucyjny zapis o religii państwowej nie obowiązuje praktycznie w żadnym kraju, gdzie przeważają katolicy. To model o wyraźnie protestanckiej proweniencji utrzymany po dziś dzień w Wielkiej Brytanii, Danii i Norwegii, a jeszcze do niedawna w Szwecji (1997) czy Finlandii (2000). W sensie formalnym były to państwa wyznaniowe. Co to oznacza?
Chociażby to, że królem czy królową może w nich zostać jedynie osoba należąca do Kościoła narodowego, w Danii i Norwegii do ewangelicko-augsburskiego, w Anglii od czasów Henryka VIII - do anglikańskiego. W Anglii do Kościoła narodowego musi należeć również premier. Biskupi anglikańscy otrzymują nominacje z rąk szefa rządu i równocześnie stają się członkami Izby Lordów. Religia uznana za państwową niesie ze sobą jeszcze inne konsekwencje. Kościół taki na ogół jest utrzymywany przez państwo, kapłani pobierają tam normalne państwowe pensje itp.
Jeszcze w XX wieku w niektórych z tych państw przejście z Kościoła państwowego do innego było po prostu zakazane.
Taki charakter stosunków pomiędzy religią a państwem wywodzi się jeszcze z czasów kontrreformacji. Wynikało to z protestanckiej koncepcji miejsca Kościoła w państwie, która zresztą została wzmocniona przez liczne ówczesne wojny religijne. Model ten wyraźnie się zestarzał, więc kilka krajów postanowiło go w XX wieku zarzucić, a kolejne raczej będą do tego dążyć. Kraje te łączy jeszcze jedna prawidłowość - obecnie należą do najbardziej zsekularyzowanych w Europie.
Do tej grupy, chociaż z zupełnie innych powodów, można zaliczyć prawosławną Grecję. Koncepcja prawosławia również bardzo wiąże oficjalną religię z państwem, a za należących do Kościoła uznaje praktycznie wszystkich urodzonych w danym kraju.
Zupełnie odmienny i w pewnym sensie wyjątkowy w Europie jest model francuski, w którym obowiązuje całkowita separacja Kościoła od państwa. Jest to niewątpliwie jeden ze skutków Rewolucji Francuskiej, która uderzając w monarchię, również Kościół chciała podporządkować Republice. Od tamtego czasu państwo i Kościół nie są nawet we Francji obojętne, chociaż Francuzi deklarują swoją całkowitą neutralność w kwestii religii. Można powiedzieć, że państwo wręcz starannie unika kontaktu z Kościołem. Na początku XX wieku we Francji Kościół katolicki utracił status Kościoła oficjalnego, który gwarantował mu wcześniejszy konkordat. Ponadto we Francji prawo zabrania nauczania religii w szkołach. Można tego dokonać na wyraźne życzenie rodziców, którzy w takim przypadku sami płacą za lekcje odbywające się w salach udostępnionych przez szkołę.
Zgodnie z literą prawą, przedstawiciele władz publicznych nie mogą też oficjalnie uczestniczyć w uroczystościach religijnych. Oficjalnie oznacza w tym przypadku oczywiście uczestnictwo z urzędu.
Kolejnym przejawem skrajnej świeckości państwa jest również to, że budynki sakralne nie są we Francji własnością Kościoła. Należą do samorządów, a katedry bezpośrednio do państwa. Wyjątek we Francji stanowią Alzacja i Lotaryngia, w których Kościół funkcjonuje na zasadach podobnych do Kościoła w Niemczech, co ma przecież swoje historyczne uzasadnienie.
Owa republikańska neutralność nie oznacza oczywiście prześladowania wierzących, a ponadto w ostatnich latach klimat stosunków państwo-Kościół wydawał się znacznie poprawiać. Na pewno krokiem wstecz była niedawna restrykcyjna ustawa zabraniająca uczniom w szkołach noszenia symboli religijnych. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że ultraświecka tradycja Francji chwieje się przez coraz większy napływ do tego kraju ludności muzułmańskiej.
Trzecia grupa krajów jest najobszerniejsza i dotyczy państw, w których najsilniejszy był udział i tradycja Kościoła katolickiego. Do tych krajów możemy zaliczyć miedzy innymi: Polskę, Włochy, Portugalię, Hiszpanię, Irlandię, Austrię, a także Niemcy, w których pomiędzy liczebnością katolików i protestantów panuje niemal równowaga (odpowiednio 27 i 28 mln). W krajach tych stosunki Kościoła z państwem regulują konkordaty, a ogólny klimat panujący między władzą świecką i kościelną należałoby w większości przypadków określić wzajemną życzliwością i współpracą.

Kto za co płaci


Finansowanie Kościołów zawsze budzi wiele emocji wśród krytyków religii. W skali kraju wynika to w prostej linii ze stosunków państwa z Kościołem. Wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z religią państwową, nie ma żadnego dylematu. Kościół państwowy jest po prostu finansowany z budżetu państwa, jak to się dzieje na przykład w Wielkiej Brytanii.
W najszerszej grupie krajów, gdzie zakłada się konstytucyjny rozdział państwa od Kościoła, te rozwiązania nie są już tak jednolite i wynikają z tradycji, jak też i zupełnie aktualnych uzgodnień. Na przykład w Belgii, która nikomu przecież nie kojarzy się z państwem wyznaniowym, to państwo wypłaca duchownym pensje, wspiera budowę i utrzymanie budynków sakralnych, dotuje organizacje kościelne czy szkoły wyznaniowe. Ważne oczywiście jest to, że nie jest tu, jak i w innych tego rodzaju przypadkach, łamana zasada wolności religijnej i państwowe pieniądze trafiają do różnych, ale jedynie "uznanych" religii i wyznań. Model, w którym z budżetu dotuje się wiele sfer religijnego życia społeczeństwa, jest w zasadzie powszechny. Nawet jeżeli utrzymanie kleru leży w gestii wewnętrznej Kościoła, to posługi duszpasterskie w szkołach, szpitalach i innego rodzaju instytucjach są obsługiwane z państwowej kasy. Wyjątkiem jest tu również Francja, która nie angażuje się finansowo w działalność organizacji religijnych, które działają na zasadach prywatnych stowarzyszeń i utrzymują się głównie z datków wiernych.
W kilku krajach Europy państwo niejako pośredniczy w opłacaniu Kościołów. W Hiszpanii, Włoszech i Niemczech istnieje możliwość zadysponowania przez obywatela części podatku dochodowego na cele kościelne.

Budowa życia publicznego


Szczególnym przykładem współpracy państwa i Kościoła również w sferze finansowania jest model niemiecki i bardzo do niego podobny model austriacki. W Niemczech już od czasów republiki weimarskiej Kościoły funkcjonują na zasadach stowarzyszeń prawa publicznego i są bardzo silnie związane z państwem na kilku płaszczyznach. W Niemczech wierni płacą na swój Kościół miesięcznie 9 procent podatku dochodowego. Urzędy skarbowe przekazują ten podatek wszystkim Kościołom uznanym za stowarzyszenia prawa publicznego. W takim wypadku przynależność wyznaniowa zyskuje charakter formalno-prawny i rezygnacja z opłacania podatku kościelnego jest automatyczną deklaracją wystąpienia z Kościoła, o czym parafia jest powiadamiana drogą formalną. Stały dochód, jakim dysponują Kościoły w Niemczech, pozwolił na wiele inwestycji socjalnych, budowę szkół i szpitali.
To nie wszystko, bo w Niemczech, jak i w Austrii kościelna działalność charytatywna została włączona w systemy państwowej opieki socjalnej. Kościoły prowadzą znaczną część przedszkoli, zakładów opieki, domów starców i poradni. Wystarczy zaznaczyć, że w rękach Kościoła w Niemczech funkcjonuje 37 procent wszystkich szpitali, a Caritas zatrudnia 760 tysięcy osób. Równorzędną dla Caritas instytucją jest protestancka Diakonia.
Modele niemiecki i austriacki w zasadzie wykrystalizowały się po tragedii drugiej wojny światowej. W zniszczonych ideologicznym nazizmem państwach właśnie Kościołom powierzono odbudowę fundamentów życia publicznego. Na pytanie, czy ten model wytrzyma w sekularyzującej się Europie próbę czasu, trudno w tej chwili udzielić zdecydowanej odpowiedzi. Zjednoczenie Niemiec i włączenie totalnie zsekularyzowanej społeczności dawnego NRD na pewno trochę tym modelem zachwiało.

Religia i media


Takie sprawy jak nauczanie religii, czy chociażby śluby konkordatowe są również rozwiązywane w wielu krajach wedle ich własnych ustaleń. Ślub kościelny ma na ogół pełną moc prawną w karach, gdzie funkcjonują konkordaty podobne do tego obowiązującego w Polsce. Nauczanie religii w absolutnej większości krajów również odbywa się w szkołach, za co płaci państwo, chociaż kadra dydaktyczna jest najczęściej nadzorowana przez Kościoły. Wynika z tego, że rozwiązania, które u nas przed laty budziły tyle emocji, w wolnej części Europy należały do powszechnych.
Ciekawie również rozwiązane są kwestie dostępu Kościołów do mediów, chociaż rzeczywiście są one bardzo różnorodne w zależności od krajów. Różnice dotyczą niemal wszystkich aspektów, od finansowania poczynając, a na profesjonalnej kadrze i odpowiedzialności redakcyjnej kończąc. Na przykład we Włoszech audycje te są całkowicie powierzone Episkopatowi, który zatrudnia producentów, we Francji wybór producenta jest wynikiem porozumienia Kościoła i stacji, a w Niemczech to stacja mianuje producenta, któremu asystuje jedynie kościelny doradca.
Niezależnie od modelu, w każdym kraju zjednoczonej Europy w telewizji publicznej znajdziemy programy religijne, w większości chrześcijańskie. Ich największym problemem jest, niestety, niezbyt wysoka oglądalność. Wypracowanie bardziej atrakcyjnego modelu audycji religijnej ogranicza wiele przyczyn natury obiektywnej, ale także Kościoły nie znalazły chyba jeszcze kompromisu, który by godził ważkie treści z atrakcyjnością dla widza.

Warto stawiać na wartości


Ostatnie stulecie w Europie jest naznaczone postępującą sekularyzacją i malejącą rolą polityczną i społeczną Kościołów. Tak zwana prywatyzacja religii przenosi życie religijne z płaszczyzny społecznej na indywidualną. Co ciekawe, w większym stopniu dotknęło to kraje, w których religia miała status państwowy, chociażby w Skandynawii. Jednak zjawisko to dotyczy całej Europy Zachodniej. W Wielkiej Brytanii, dla przykładu, już w latach 90. we Mszy św. regularnie uczestniczyło niecałe 2 procent anglikanów. We Francji zaledwie co dziesiąty katolik trafiał na Mszę raz lub dwa razy w miesiącu, w Niemczech co niedzielę w kościele jest zaledwie 4 procent katolików, a we Włoszech około 27 procent.
To oczywiście nie znaczy, że proces ten jest nieodwracalny, szczególnie, że wielu młodych ludzi szuka kontaktu z Kościołem. Tym bardziej trzeba podkreślić fakt, że w większości rozwiniętych krajów europejskich, do których przecież i Polska aspiruje dołączyć, Kościoły są wspierane przez państwo. Oczywiście tylko wtedy, gdy są społecznie akceptowalne i dzięki temu mogą pełnić bardzo ważne funkcje i kształtować model życia publicznego w oparciu o trwałe wartości. W Polsce, która w Europie uchodzi za kraj katolicki, zdarza się raz po raz słyszeć "z lewej" strony głosy, że Kościół ma zbyt wiele do powiedzenia, czy też chciałby odgrywać zbyt dużą rolę. Na tle europejskich rozwiązań państwo-Kościół głosy te wydają się być nie tylko przesadzone, ale wręcz zatrącają o demagogię. Obowiązujące w naszym kraju rozwiązania formalno-prawne sytuują nas niewątpliwie w grupie krajów, w których udział Kościoła w państwowości jest jak najbardziej umiarkowany, co jest zresztą zgodne z wielowiekową Polską tradycją. W dużo gorszej sytuacji są Kościoły w wielu innych krajach wschodniej Europy, które wraz z nami weszły do Unii. Dalej na Wschodzie jest jeszcze gorzej, bo brakuje elementarnych porozumień, a odbudowa wiary i kościelnych struktur po dziesięcioleciach panowania komunizmu nie jest łatwa.
Jeżeli odrzucimy ideologiczne boje niektórych polityków, dojdziemy do wniosku, że nawet w krajach o bardzo małej liczbie wiernych dojrzałe demokracje szanują i wspierają Kościół w jego misji, z której pożytek odnoszą nie tylko zdeklarowani wierzący.

Zdjęcia: archiwum "PK"
Materiał opracowano z wykorzystaniem materiałów Centrum Informacji Europejskiej i KAI

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki