Logo Przewdonik Katolicki

Zło dobrem zwyciężaj

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Bałkany są teraz szczególnie bliskie sercu Papieża Jana Pawła II. W dniach 5-8 czerwca Ojciec Święty odwiedzi Chorwację. Będzie to jubileuszowa, setna zagraniczna podróż apostolska podczas 25-letniego pontyfikatu naszego Wielkiego Rodaka. Niewiele później, bo już 22 czerwca, Jan Paweł II zagości na jeden dzień w Bośni i Hercegowinie. Podróż do Chorwacji jest już trzecią...

Bałkany są teraz szczególnie bliskie sercu Papieża Jana Pawła II. W dniach 5-8 czerwca Ojciec Święty odwiedzi Chorwację. Będzie to jubileuszowa, setna zagraniczna podróż apostolska podczas 25-letniego pontyfikatu naszego Wielkiego Rodaka. Niewiele później, bo już 22 czerwca, Jan Paweł II zagości na jeden dzień w Bośni i Hercegowinie.


Podróż do Chorwacji jest już trzecią wizytą Ojca Świętego w tej młodej republice (poprzednie odbyły się w 1994 i 1998 roku). Podczas pielgrzymki w 1998 roku Papież ogłosił błogosławionym kardynała Alojzego Stepinaca, heroicznego arcybiskupa Zagrzebia, który przez wiele lat był więźniem komunistycznych władz Jugosławii. Również i w tym roku Jan Paweł II dokona beatyfikacji. Tym razem zaszczytu dostąpi założycielka żeńskiego zakonu siostra Maria od Jezusa Ukrzyżowanego Petković (1892-1966). W czasie tegorocznej pielgrzymki Papież odwiedzi Rijekę, Dubrownik, Osijek, Djakovo oraz Zadar.
W czerwcu Ojciec Święty beatyfikuje jeszcze jedną osobę narodowości chorwackiej. Będzie to pochodzący z Banja Luki świecki teolog Ivan Merz (1896-1927). Uroczystość beatyfikacyjna odbędzie się właśnie w Banja Luce, obecnie stolicy Republiki Serbskiej, która jest częścią składową Bośni i Hercegowiny. Będzie to druga pielgrzymka Jana Pawła II do tego kraju. Po raz pierwszy Papież odwiedził Bośnię i Hercegowinę w 1997 roku.
Jak wygląda sytuacja kościoła katolickiego w Chorwacji oraz w Bośni i Hercegowinie w przededniu wizyty Ojca Świętego? Choć Bośniacy i Chorwaci są bezpośrednimi sąsiadami związanymi ze sobą wielowiekową, często tragiczną historią, religijne uwarunkowania w obu krajach są zupełnie odmienne.

Fałszywe monety


Historia narodu chorwackiego, który przyjął chrzest już w roku 879, do złudzenia przypomina polską - ze swoimi zakrętami dziejowymi. Przez stulecia Chorwaci byli "przedmurzem" chrześcijańskiej Europy i dzielnie opierali się ekspansji tureckiej. Wielokrotnie niewoleni, nigdy nie zatracili swojej narodowej tożsamości i nieustannie dążyli do posiadania własnego niepodległego państwa.
Chorwaci mają również swoją Jasną Górę - sanktuarium narodowe Marija Bistrica - a także swojego chorwackiego kardynała Wyszyńskiego w osobie błogosławionego kardynała Stepinaca. Obecna Chorwacja jest krajem jednolitym narodowościowo - co należy szczególnie podkreślić, jeśli weźmie się pod uwagę specyficzne uwarunkowania bałkańskie - prawie 90 proc. obywateli przyznaje się do narodowości chorwackiej, z czego 88 proc. stanowią katolicy.
Chorwaci, podobnie jak Polacy, płacą wysoką cenę za demokratyczne przemiany, jakie dokonały się po upadku reżimu komunistycznego w byłej Jugosławii. Pomimo tego, że Chorwacja stała się w ostatnich latach turystycznym Eldorado i turystyka stanowi lwią część krajowego dochodu narodowego, sytuacja ekonomiczna pogorszyła się drastycznie. Bezrobocie sięga obecnie już 25 proc. i grozi wybuchem protestów na szeroką skalę.
Naród chorwacki ma jeszcze świeżo w pamięci tragiczną wojnę niepodległościową i śmierć wielu tysięcy niewinnych Chorwatów. Jednocześnie Chorwacja cały czas nie może się uporać z problemem winy za zbrodnie dokonane przez chorwacką armię. Przy całym ogromie tragedii Chorwatów, nie należy przecież zapominać o tym, że i oni byli sprawcami bestialskich czystek etnicznych dokonywanych na bośniackich muzułmanach i ludności serbskiej. Decyzja rządu w Zagrzebiu o wydaniu w ręce haskiego Trybunału ds. Zbrodnii Wojennych w b. Jugosławii dwóch chorwackich generałów podzieliła społeczeństwo, bowiem wielu Chorwatów widzi w nich bohaterów narodowych, nie zaś zbrodniarzy.
Kryzys społeczno-polityczny w Chorwacji stał się na tyle poważny, że chorwacki Episkopat w ubiegłym roku wezwał wiernych do gorącej modlitwy o pokój i zgodę narodową w Dzień Wdzięczności Narodu, 5 sierpnia. Tego dnia we wszystkich katolickich świątyniach odprawione zostały Msze św. za ojczyznę. Jak zwykle w trudnych historycznych chwilach, Chorwaci modlili się o wstawiennictwo Matki Chrystusa, Królowej Pokoju.
W tej sytuacji trudno się dziwić, że tegoroczna papieska wizyta jest szczególnie oczekiwana przez chorwacki naród. Poprzednie podróże apostolskie odbywały się w zupełnie innej atmosferze. Chorwaci, z powodu uzyskania wytęsknionej od wielu lat niepodległości, znajdowali się w euforycznym nastroju. Cały naród był zjednoczony duchowo - wszyscy zdawali sobie sprawę z trudnych początków własnej, odzyskanej państwowości, ale niesieni entuzjazmem pragnęli pracować dla dobra ojczyzny. Pionierskie romantyczne lata zakończyły się niejako symbolicznie, wraz ze śmiercią pierwszego prezydenta współczesnej niepodległej Chorwacji - charyzmatycznego Franjo Tudjmana.
Problemy codziennego życia powodują, że większość Chorwatów popadła w kryzys "tożsamości duchowej". Pozostając gorącymi patriotami i katolikami, nie potrafią jednocześnie urzeczywistniać tego w praktyce. Przewidział to Ojciec Święty Jan Paweł II, który kończąc apostolską wizytę w 1997 roku, mówił do Chorwatów: - Cena demokracji jest wysoka; trzeba ją opłacić monetą wybitą ze szlachetnego metalu uczciwości, rozsądku, szacunku dla bliźnich, poświęcenia, cierpliwości. Kto próbuje płacić innymi monetami, naraża się na ryzyko bankructwa.
Lud chorwacki wierzy, że Ojciec Święty na nowo pokaże mu drogę, po której należy kroczyć w zwykłym, codziennym życiu. Okazuje się bowiem, że łatwiej jest walczyć z upersonifikowanym wrogiem w osobie serbskiego agresora, niźli z biedą, brakiem pracy, nienawiścią czy pragnieniem zemsty.
Jan Paweł II, jak nikt inny we współczesnym świecie, pomaga "przekroczyć próg nadziei", tak więc cała kilkumilionowa Chorwacja będzie wsłuchiwać się w papieskie słowa, które mają wprowadzić nową jakość w chorwacką codzienność.

Trzy narody, trzy religie


Zupełnie inaczej wygląda sytuacja katolików w sąsiedniej Bośni i Hercegowinie. To dziwny twór państwowy. Obecny kształt kraju jest wynikiem ustaleń, jakie zostały zapisane w porozumieniu pokojowym z Dayton w 1995 roku. Bośnia i Hercegowina składa się z dwóch części polityczno-państwowych zamieszkałych przez trzy narody i formalnie stanowiących jeden organizm państwowy: bośniackiej Republiki Serbskiej, w której zdecydowaną większość stanowią prawosławni Serbowie oraz federacji Chorwatów i muzułmanów. Przez stulecia Bośnia, a zwłaszcza Hercegowina, stanowiły integralną część państwa chorwackiego i były zamieszkiwane niemal wyłącznie przez Chorwatów. Jednakże na skutek długoletniego panowania Imperium Otomańskiego struktura ludnościowa uległa daleko idącym zmianom. Bośnia i Hercegowina stała się schronieniem dla uciekających przed tureckimi prześladowaniami Serbów, zaś skutkiem bezwzględnej polityki islamizacyjnej nastąpił wzrost liczby muzułmanów.
Obecnie katolicy stanowią mniejszość w Bośni i Hercegowinie. Jest ich kilkaset tysięcy - w przytłaczającej większości Chorwatów. Szczególnie liczna grupa katolików zamieszkuje Hercegowinę, gdzie Chorwaci są dominującą narodowością. Sytuacja Kościoła katolickiego wciąż nie jest jednak tutaj ustabilizowana.
Bośnia i Hercegowina jest obecnie jednym z najbiedniejszych państw Starego Kontynentu. W kraju panuje powszechna nędza oraz dojmujący brak szkolnictwa i lecznictwa, tak więc wielu chorwackich katolików ucieka do znacznie zamożniejszej "europejskiej" Chorwacji. Władze państwowe i lokalne składają się w zdecydowanej większości z przedstawicieli społeczności muzułmańskiej. To powoduje, że prawa katolików nie są respektowane, a w skrajnych przypadkach dochodzi do prześladowania katolickiej mniejszości. Według arcybiskupa sarajewskiego Vinko Puljica w Bośni i Hercegowinie nie ma środków, by utrzymywać instytucje kościelne: - Abyśmy mogli coś odnowić, musimy żebrać nie tylko o fundusze, ale i o przetrwanie Kościoła. Nasi ludzie są wielkoduszni, ale nie mają pieniędzy i zmuszeni jesteśmy gdzie indziej poszukiwać środków finansowych (...) Najtrudniejsza sytuacja jest w Republice Serbskiej i w tej części diecezji banjaluckiej, która znajduje się na terenie Republiki Serbskiej. Katolicy nie mają tam żadnych praw i nie obchodzi to nikogo, począwszy od szefów lokalnych do szefów wspólnoty międzynarodowej - powiedział arcybiskup Puljica.
Trójnarodowość Bośni i Hercegowiny powoduje, że wojenne rany nie mogą się goić w tak komfortowych warunkach, jakie posiada jednolita Chorwacja. BiH to taka mała Jugosławia z przeszłości - tutaj nadal muszą koegzystować ze sobą trzy zwaśnione narody. A historyczne antagonizmy cały czas powodują mniej lub bardziej otwarte konflikty między nimi.
Wszystko to sprawia, że przesłanie, z jakim Ojciec Święty udaje się do Banja Luki, jest odmienne od "chorwackiego". Podobnie jak podczas poprzedniej papieskiej wizyty w 1997 roku, Jan Paweł II będzie niezmiennie dodawał otuchy wiernym i nawoływał do bezgranicznej ewangelicznej miłości oraz dialogu, który jest nieodzowny, by skrwawiona bośniacka ziemia zaznała wreszcie prawdziwego pokoju. Dał temu wyraz w 2000 roku podczas jubileuszowej pielgrzymki wiernych z Bośni i Hercegowiny, kiedy wzywał wszystkie narody zamieszkujące jej terytorium właśnie do szczerego dialogu i aktywnej współpracy, a także do zagwarantowania równości oraz poszanowania praw i tożsamości wszystkich grup.
Papieskie pielgrzymki na Bałkany są zawsze jednymi z najważniejszych apostolskich podróży Ojca Świętego i stanowią jedno z najpoważniejszych wyzwań pontyfikatu Jana Pawła II. Nigdzie indziej z taką mocą nie wyraża się papieskie orędzie pokoju, jak właśnie w krajach bałkańskich. Jest to na tyle uniwersalne przesłanie, że Ojciec Święty zwraca się do Serbów, Chorwatów, Słoweńców oraz bośniackich i kosowskich muzułmanów zawsze w ten sam sposób: - Jako pierwsi ofiarujcie i przyjmijcie przebaczenie, uwalniając pamięć od nienawiści, urazów, żądzy zemsty, uznając za brata także i tego, kto wyrządził Wam krzywdę. Nie dajcie się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężajcie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki