Na czym polega problem młodzieży z Janem Pawłem II?
– Pytasz o rok obecny czy o to, co było kilka lat temu?
A jest jakaś różnica?
– Owszem, bowiem tych, którzy są młodzieżą dzisiaj, Jan Paweł II już w ogóle nie bardzo obchodzi. Popularne jeszcze dwa-trzy lata temu memy, zdjęcia z żółtą twarzą i śmieszki z papieża Polaka już ich nie śmieszą, moda minęła.
Co się zmieniło w ciągu tych dwóch-trzech lat?
– Wtedy był to temat żywy z uwagi na dyskusję, jaka toczyła się w mediach wokół doniesień o domniemanym tuszowaniu pedofilii przez Jana Pawła II. Wśród młodzieży te doniesienia zostały mocno uproszczone, co spowodowało, że papieża młodzi zaczęli uważać za tego, który „za bardzo lubił dzieci”. Wtedy, owszem, było na imprezach śpiewanie Barki o godz. 21.37, używanie tej liczby jako ogólnego śmieszka. Dziś natomiast temat przycichł, Jan Paweł II przestał być obiektem żartów, a stał się obiektem kultury „cancelowania” – pomijania i ignorowania.
Ale z czego Twoim zdaniem w ogóle wziął się ten problem?
– Pierwsze memy z papieżem czy jakieś doniesienia o ukrywaniu pedofilii zaczęły się jeszcze za jego życia, w czasach przed mediami społecznościowymi, rozsyłane między ludźmi mailowo albo po prostu umieszczane na stronach internetowych czy blogach. Większość jednak to ignorowała jako wyraz czyjegoś niezrównoważenia psychicznego. Zjawisko jednak funkcjonowało dalej, również gdy media społecznościowe powstały. Był to rodzaj zwykłego podważania autorytetu i nie dotyczył wyłącznie Jana Pawła II, ale w ogóle osób uznawanych za autorytety. Papież wrócił jako popularniejszy temat, gdy w mediach zaczęły pojawiać się reportaże telewizyjne albo teksty próbujące dowodzić, że tuszował pedofilię w Kościele, że nie reagował wystarczająco skutecznie. I tu już wystarczyło, by na zasadzie głuchego telefonu zaczęło funkcjonować uproszczenie, że już nawet sam Jan Paweł II mógł być pedofilem. Tak niestety działają media społecznościowe: podajemy coś dalej bezrefleksyjnie, zakładając, że skoro ktoś coś takiego napisał – to znaczy, że tak było.
Co zatem my – nieco starsze od młodzieży pokolenie, nazywane „pokoleniem JP2” – zrobiliśmy nie tak, że z papieża zaczęto się śmiać czy go ignorować?
– Przede wszystkim popełniliśmy błąd, zakładając, że „wszyscy” i zawsze będą wiedzieć, kim Jan Paweł II jest czy był, że to jest oczywiste i naturalne. Zamiast zatem przekazywać naszym dzieciom czy wnukom wiedzę o papieżu, o tym, jakim był człowiekiem, wiedzę popartą cytatami – wychodziliśmy z założenia, że te dzieci i wnuki już to wiedzą. Jeśli już wspominaliśmy papieża, to sentymentalnie, na zasadzie pielęgnowania wspomnień, ale bez rozwijania myśli. W efekcie nie przekazaliśmy ani tego, jakim był człowiekiem, ani czego nauczał.
Myślisz, że mówienie o nim jako zwykłym człowieku coś by zmieniło?
– Myślę, że tak. Bo Jan Paweł II pociągał współczesnych sobie głównie z powodu tego, jakim był człowiekiem. Chcąc mówić o Nim do młodych, nie powinniśmy najpierw wynosić go na piedestał, podkreślając, jak wielkim był człowiekiem, ale po prostu opowiadać o tym, jakim był człowiekiem. Jak to powiedziała jedna ze studentek, z którą rozmawiałam – że był „spoko ziomeczkiem”. Ci, którzy nie żyli w jego czasach, bo urodzili się już po jego śmierci, naprawdę mogą nie wiedzieć choćby tego, że grał w teatrze, że mówił wieloma językami, że pisał poezję, był towarzyski i bezpośredni. Zamiast mówić o tym, pokazywaliśmy Go młodym na pomnikach albo obrazach – nierzadko naprawdę kiczowatych, budując atmosferę pewnej świętości, nietykalności. Z drugiej strony do młodych z sieci docierała druga skrajność, wprost mówiąca o tym, że papież był złym papieżem, źle zarządzał Kościołem, promował pedofilów, albo wręcz że sam miał tego typu grzechy na sumieniu. Mówiąc wprost: nie opowiedzieliśmy młodym papieża.
Trochę jak z dziadkiem, którego kochaliśmy, ale który zmarł, zanim się urodziły nasze dzieci i teraz one tylko znają go z pomnika na cmentarzu, ale zupełnie nie rozumieją, za co go tak kochaliśmy.
– Pamiętam reakcję mojej córki, gdy postawiłam sobie na biurku zdjęcie Jana Pawła II w zwykłych ubraniach, zdaje się z jakiejś wyprawy w góry. Nie wiedziała, kto to jest i była zszokowana, gdy powiedziałam, że to przecież papież Polak. Nie spodziewała się go zobaczyć w zwykłej, ludzkiej postaci. No właśnie, a przecież on oddziaływał realnie na ludzi, którzy go obserwowali czy słuchali. Wielu po wysłuchaniu jakiejś jego homilii się nawracało, wielu szło do zakonu lub do seminarium. Nasze pokolenie skupiło się na tym, żeby utrwalić jego wizerunek, a nie na tym, by opowiedzieć o nim jako o człowieku. Tymczasem żeby do kogoś się modlić, trzeba go najpierw poznać. Naszym największym grzechem jest to, że nie opowiedzieliśmy zwykłej, ludzkiej historii Karola Wojtyły.
Da się to jeszcze odwrócić? Jest jeszcze co ratować?
– Moim zdaniem tak. Ale tę mądrą opowieść o człowieku musimy próbować przekazać językiem młodych ludzi oraz umieć wybrać takie elementy z tego, co mówił czy kim był, które mają szansę ich zaciekawić. Sukces będzie wtedy, jeśli choć parę osób spośród tych, którzy czymś poważniejszym się interesują, rzeczywiście zaciekawimy. Nie wiem, czy przekażemy spuściznę, ale zaciekawić to najmłodsze pokolenie – pokolenie alfa – mamy jeszcze szansę, bo ono o papieżu nie wie nic.
Co to znaczy „przekazać językiem młodych”? Pokazywać papieża na Tik-Toku?
– A dlaczego nie? Spójrz na to, co robi ks. Bogusław Kowalski. Na Instagramie czy Tik-Toku hulają krótkie fragmenty z jakichś jego kazań czy konferencji, na których opowiada różne humorystyczne historie ze swojego kapłańskiego życia. Na pewno zwrócił uwagę wielu młodych ludzi, czyniąc wizerunek kapłana wśród nich bardziej normalnym i ludzkim. Dlaczego nie zrobić podobnie z poczuciem humoru Jana Pawła II, którego przykładów, także w formie wideo, nie brakuje? Muszą to jednak robić ludzie, którzy rozumieją język tego typu mediów, którzy są blisko ludzi młodych i rozumieją ich wrażliwość.
A coś poza poczuciem humoru, żeby znów nie sprowadzać papieża do przysłowiowych kremówek?
– Rzeczywiście, często my, dorośli, nie doceniamy dojrzałości niektórych nastolatków czy młodych dorosłych, ich ambitniejszych pytań czy zainteresowań. Wydaje mi się, że tym, co do takich nastolatków czy młodych ma szansę od papieża się przebić, to jego nauczanie o relacjach międzyludzkich. Nie o seksualności, ale właśnie o relacjach. Pamiętam, że właśnie tym mnie ujął, gdy miałam 17 lat i sięgnęłam po książkę Miłość i odpowiedzialność. Może wraz z cieniutką stuką Przed sklepem jubilera także dzisiejszych 17-latków miałyby szansę zaciekawić?
Chyba jestem co do tego sceptyczna…
– A ja myślę, że u niektórych może to wzbudzić zaciekawienie. Szczególnie że dziś bardzo wiele młodych osób ma problemy w relacjach z rówieśnikami, z nawiązywaniem bliższych relacji, z przyjaźnią. Wśród nich panuje wręcz plaga samotności. Czasem nawet nie umieją ze sobą rozmawiać, bo tylko „tekstują”.
Myślisz, że gdyby Jan Paweł II żył teraz, dziś, umiałby się dogadać właśnie z tym „tekstującym” pokoleniem? Umiałby ich zrozumieć i jakoś poprowadzić?
– Był tak inteligentną osobą, do tego umiejącą zrozumieć spotykanego człowieka, że sądzę, że poradziłby sobie. Nie wiem, czy sam dałby radę ogarnąć robienie filmów na Tik-Toku, ale raczej umiałby poprosić o wyjaśnienie, jak to działa, próbowałby dotrzeć do istoty problemów. Na pewno też miałby dla nich mnóstwo zrozumienia i ważnych wskazówek. Tak jak po każdej ze swoich zagranicznych pielgrzymek zapraszał do siebie dziennikarzy i pytał ich, czy został zrozumiany, albo jak został zrozumiany, tak pewnie dziś zapraszałby do siebie influencerów i pytał, jak odbiera się jego naukę. Jemu bardzo zależało na takim feedbacku i myślę, że gdyby żył dziś, także poszedłby w tę stronę.
---
Monika Przybysz
Dr hab., prof. UKSW; specjalista ds. public relations i mediów społecznościowych, medioznawca, wykładowca w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW w Warszawie, trener i szkoleniowiec. Pracuje czynnie jako social media manager. Prowadzi warsztaty z młodzieżą, kadrą pedagogiczną i rodzicami, bada młodzież w kontekście dynamicznie rozwijających się zjawisk społecznych w komunikacji
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













