W 2017 roku powstał dokument Chrześcijański kształt patriotyzmu, przy którym Pan pracował. Co od tego czasu się zmieniło? Jakie nowe kwestie pojawiły się w rozumieniu patriotyzmu w Polsce, zwłaszcza w kontekście chrześcijańskim?
– Tamten dokument przygotowała Rada ds. Społecznych KEP, której byłem jednym z wielu konsultorów. Na pewno zmienił się kontekst, w jakim dziś odczytujemy całe nauczanie społeczne Kościoła na temat patriotyzmu. Z jednej strony mamy do czynienia z hybrydową agresją Białorusi i, co za tym idzie, z kryzysem migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej, z drugiej – mamy już pełnoskalową wojnę Rosji w Ukrainie. Nie są to zatem, jak wtedy – czasy pokoju, ale znacznie bardziej dramatyczne czasy „przedwojenne”. Jednak przesłanie tamtego dokumentu – podobnie jak całego nauczania Kościoła o patriotyzmie – pozostaje aktualne i niezmienne.
Zatrzymajmy się na moment przy kwestii migrantów, o której Pan wspomniał. To bowiem jak w soczewce pokazuje zupełnie odmienne rozumienie patriotyzmu wśród katolików w Polsce. Jedni uważają, że przyjmowanie migrantów z krajów odmiennych od Polski kulturowo byłoby zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polaków, więc z miłości do ojczyzny powstawały np. samozwańcze patrole na zachodniej granicy. Inni zupełnie inaczej rozumieją te kwestie, wzywając do niezamykania się na innych. Gdzie leży granica między tym, co jest troską o ojczyznę, a tym, co już nią nie jest?
– W dokumencie z 2017 roku patriotyzm został zdefiniowany jako postawa odpowiedzialności za los własnej ojczyzny. Dziś oznacza to, że mamy prawo i obowiązek dbać o bezpieczeństwo Polek i Polaków. W sytuacji agresji wobec Polski – choćby tej, z którą mamy do czynienia na granicy polsko-białoruskiej – naszym przywilejem i obowiązkiem jest więc praktyczne wsparcie i głęboki szacunek dla pań i panów żołnierzy, strażników czy funkcjonariuszy, którzy codziennie, w polskich mundurach, narażają tam za nas swoje życie. To oni dają nam dziś wielką praktyczną lekcję patriotyzmu.
Zarazem jednak, jako chrześcijanom, nie wolno nam nikogo nienawidzić. Nie możemy popadać w uprzedzenia z powodu czyjegoś języka, koloru skóry, czy pochodzenia. Każdy człowiek ma osobową godność, za każdego umarł Chrystus. Także za tego, któremu nie możemy pomóc. To jest absolutnie kluczowe. Ostatnio nasi biskupi zebrani w Gdańsku, w kontekście wojennych uchodźców z Ukrainy, bardzo słusznie apelowali raz jeszcze, byśmy przeciwstawiali się instrumentalnemu wykorzystywaniu kwestii uchodźców czy migrantów dla budowania nastrojów ksenofobicznych.
Postawa patriotyzmu polega więc w tym kontekście na gotowości obrony ojczyzny bez uciekania się do najciemniejszych emocji. Kościół przekonuje nas także, że ta trudna po ludzku postawa jest możliwa, gdy sami uwierzymy miłości Boga. Tu jest właśnie przestrzeń dla łączenia naszego patriotyzmu i naszej wiary.
Czyli można przyjąć, że chrześcijańskie rozumienie patriotyzmu dopuszcza tak szerokie spektrum postaw, zależnie od tego, jak definiuje się zagrożenie dla ojczyzny?
– Kościół wielokrotnie przypomina, że nie zbudujemy na ziemi Królestwa Bożego i zawsze będą istnieć dylematy moralne czy polityczne, które można rozwiązywać na różne sposoby. Dlatego katolicy, zachowując wierność nauczaniu Kościoła, mogą mieć różne wrażliwości czy polityczne punkty widzenia. Jedni więc mogą przyjmować bardziej krytyczne, czy ostrożne stanowisko wobec zjawiska migracji, inni – patrzeć na nie z większą otwartością. Można też – i trzeba – przypominać w tym kontekście nauczanie papieża Franciszka o wrażliwości wobec ludzi szukających swojego miejsca na ziemi.
Ważne jednak, by w tym wszystkim nie popaść ani w nienawiść czy ksenofobię, ani w podszytą pychą utopijność, podpowiadającą, że naszą dobrą wolą jesteśmy w stanie rozwiązać wszystkie problemy tego świata. Między tymi skrajnościami istnieje szerokie pole, na którym można pozostać wiernym nauczaniu Kościoła i jednocześnie uczciwie mierzyć się z trudnymi problemami współczesności.
A co dziś, Pana zdaniem, jest najlepszym wyrazem chrześcijańskiego patriotyzmu w Polsce? Może to po prostu budowanie społeczeństwa obywatelskiego?
– Patriotyzm jest postawą integralną, czyli obejmuje całe życie człowieka: wychowanie w domu, edukację, życie zawodowe, zaangażowanie w sprawy publiczne i społeczne. Gdybym miał jednak wskazać miejsce, gdzie naprawdę rozstrzyga się dziś los polskiego patriotyzmu, powiedziałbym, że jest nim polski dom. To w rodzinie, przy wspólnym stole, uczymy się, co znaczy być Polakiem – przeżywać swoją polskość w sposób dojrzały, otwarty, zakorzeniony w tradycji. Dlatego tak ważne jest, by nasze rodziny miały wsparcie i możliwości wychowywania kolejnych pokoleń Polaków w duchu mądrego patriotyzmu: silnego, ale pozbawionego lęku i uprzedzeń.
Innymi słowy patriotyzm sprowadza się przede wszystkim do troski o własną rodzinę?
– Owszem, myślę, że patriotyzm rodzi się przy rodzinnym stole: w opowieściach rodziców, dziadków, w gestach codziennej troski i czułości jaką sobie okazujemy. Ale na pewno w trosce o własną rodzinę patriotyzm nie może się zamknąć. To postawa solidarności, lojalności, przyjaźni, czy gotowości do poświęceń, którą kształtujemy w szkole, w drużynie harcerskiej, w parafii, na boisku, lub na sportowej trybunie. Angażowanie się w troskę o cały ten nasz lokalny świat, to wszystko jest postawą patriotyczną. Realny fundament dojrzałego patriotyzmu tworzą właśnie te codzienne więzi, za które bierzemy odpowiedzialność. I to dzięki nim nasz patriotyzm może nie być ideologiczny, sprowadzony do haseł, lecz zakorzeniony w konkretnych relacjach, w konkretnych życiorysach.
I na koniec: jak Pan ocenia obecny patriotyzm Polaków? Często można się spotkać, zwłaszcza wśród zachodnich turystów w Polsce z opinią, że właśnie nasz patriotyzm odróżnia nas od innych narodów w Europie czy na świecie.
– Rzeczywiście, udało nam się zachować ducha patriotyzmu i mocne przywiązanie do naszych rodzinnych tradycji, co wszyscy przeżyliśmy choćby raz jeszcze w wyjątkowe dni Wszystkich Świętych. Ale jeszcze ważniejsze, moim zdaniem, jest to, że udało nam się odnaleźć równowagę między otwartością na świat, na inne kultury a wiernością własnej narodowej tożsamości. I to w okresie bardzo dynamicznych przemian geopolitycznych. Wejście Polski do Unii Europejskiej było dla mojego pokolenia momentem fascynującym: chwilą powrotu czy ponownego odkrycia przynależności do świata Zachodu, w którym udało nam się jednocześnie nie zatracić swojej kultury, swojej narodowej tożsamości i duchowego dziedzictwa. Warto, byśmy dalej tej równowagi, ale też związanego z nią specyficznego napięcia, bronili. To wyzwanie, które przed nami.
Sławomir Sowiński
Doktor habilitowany nauk politycznych, profesor Wydziału Społeczno-Ekonomicznego na UKSW w Warszawie; autor książki Boskie, cesarskie, publiczne. Debata o legitymizacji Kościoła katolickiego w Polsce w sferze publicznej w latach 1989-2010, współautor wielu innych książek; publicysta.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













