Logo Przewdonik Katolicki

Kto jest patriotą?

Monika Białkowska
fot. Darek Redos/REPORTER

Co to znaczy dziś w Polsce: być patriotą? Płacić podatki i sprzątać po swoim psie? Czy iść w marszach pod biało-czerwoną, ze znakiem Polski Walczącej na koszulce?

Nieszczęście polskiego sporu o patriotyzm polega na tym, że uwierzyliśmy, że są to opcje przeciwstawne. Uznaliśmy, że kto nie jest patriotą na nasz sposób, jest zdrajcą ojczyzny. Patriotyzm to miłość. Jest prawdziwy, dopóki w innych widzi sobie bliskich – nawet jeśli inni swoją miłość wyrażają inaczej. Z patriotyzmu rozumianego jako miłość wyklucza tylko nienawiść.

Miłość nie-absolutna
Jeśli spośród wszystkich dokumentów, jakie po 1989 r. wyszły z polskiego episkopatu, wybierać jeden najlepszy, to w finale bez wątpienia znalazłby się ten przygotowany w 2017 r. przez Radę ds. Społecznych, a dotyczący chrześcijańskiego kształtu patriotyzmu. To właśnie on daje podstawę do mówienia o patriotyzmie właśnie jako o miłości: pokazując, że jego przeciwieństwem jest egoizm. Nie ma znaczenia, czy jest to egoizm indywidualny, czy narodowy, który każe nam zachwycać się własną wyjątkowością. Patriotyzm nigdy nie ogranicza i nie zamyka. Miłość wpisana jest w jego DNA. To solidarność między pokoleniami. To odpowiedzialność za tych wśród nas, którzy są najsłabsi. To powszednia uczciwość i gotowość do służby drugiemu. Co ważne jednak i o czym chrześcijanin musi pamiętać: miłość ojczyzny nigdy nie jest miłością pierwszą ani absolutną. Miłość ojczyzny jest tylko jednym ze sposobów kochania Boga i człowieka – również tego, który do ziemskiej ojczyzny nie należy. Jest formą, którą miłość może przybrać. Absolutyzacja miłości ojczyzny, uczynienie z niej pierwszego i najważniejszego przykazania, uwięziłaby chrześcijanina na ziemi, z ojczyzny czyniąc coś w rodzaju bożka. Tymczasem na ziemi jesteśmy tylko w drodze i na tej drodze nie wolno nam tylko jednego: zdradzić przykazania miłości.
„Choć człowiek stawia wartości ojczyste bardzo wysoko, to jednak wie, że ponad narodami jest Bóg, który jedyny ma prawo do tego, aby ustanawiać najwyższe normy moralne, niezależnie od poszczególnych narodów. Takie poczucie rzeczywistości opiera patriotyzm na prawdzie, oczyszcza go i uzdalnia do pogłębienia świadomości wspólnoty rodziny ludzkiej. Broni nas ono od obojętności na losy drugich, uwrażliwia coraz bardziej na potrzeby każdego człowieka, obojętnie jakim językiem mówi i jakie ma poczucie narodowe” – pisali polscy biskupi w 1972 r., przywołani w liście z roku 2017. Dodali też mocne i radykalne zdanie: „Za niedopuszczalne i bałwochwalcze uznać należy wszelkie próby podnoszenia własnego narodu do rangi absolutu, czy też szukanie chrześcijańskiego uzasadnienia dla szerzenia narodowych konfliktów i waśni. Miłość do własnej ojczyzny nigdy bowiem nie może być usprawiedliwieniem dla pogardy, agresji oraz przemocy”.

Jak rozpoznać nacjonalistę?
Co jest przeciwieństwem patriotyzmu miłości? Odpowiedź jest prosta: nacjonalizm. Nacjonalizm jest kryterium dość łatwo definiowalnym – choć definiowalnym raczej na poziomie intencji. Można tu powołać się przede wszystkim na definicję Jana Pawła II, który mówił o tym w 1995 r. na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Papież podkreślał wówczas, że patriota – w przeciwieństwie do nacjonalisty – nie zabiega o dobro własnego narodu kosztem innych. W ten sposób dochodzimy do wniosku, że kryterium odróżniającym patriotę od nacjonalisty nie jest miłość do własnej ojczyzny (bo ta miłość ich łączy), ale stosunek do innych narodów. Tu w zasadzie może paść odpowiedź na pytanie, które postawiliśmy na początku: czy patriotyzm oznacza bardziej codzienną, prostą pracę czy uczciwość, czy raczej gorące demonstracje przywiązania i dumy z własnej ojczyzny. Odpowiedź ta brzmi: to nie ma znaczenia. Albo lepiej: ważne jest jedno i drugie. Ale jedno i drugie weryfikować będzie dopiero stosunek nie do swoich, ale do obcych. Jeśli jedni albo drudzy budować będą dobro własnej ojczyzny kosztem cudzej krzywdy – choćby to była krzywda kogoś na końcu świata – nie będą patriotami, ale nacjonalistami.
„Należy ukazać zasadniczą różnicę, jaka istnieje między szaleńczym nacjonalizmem, głoszącym pogardę dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest godziwą miłością do własnej ojczyzny – mówił Jan Paweł II. – Prawdziwy patriota nie zabiega nigdy o dobro własnego narodu kosztem innych. To bowiem przyniosłoby ostatecznie szkody także jego własnemu krajowi, prowadząc do negatywnych konsekwencji zarówno dla napastnika, jak i dla ofiary. Nacjonalizm, zwłaszcza w swoich bardziej radykalnych postaciach, stanowi antytezę prawdziwego patriotyzmu i dlatego dziś nie możemy dopuścić, aby skrajny nacjonalizm rodził nowe formy totalitarnych aberracji”.

Prawica czy lewica kocha bardziej?
A może jeszcze inaczej próbować rozstrzygnąć spór, który w dużym uproszczeniu przedstawiamy jako spór między maszerującymi i płacącymi podatki? Nie da się ukryć, że linia podziału między nimi przebiega dziś również na płaszczyźnie politycznej i na płaszczyźnie ideologicznej. Czy da się określić, kto jest patriotą bardziej: prawica czy lewica?
„Patriotyzm jako forma solidarności i miłości bliźniego nie jest abstrakcyjną ideologią, ale moralnym wezwaniem, aby świadczyć dobro tu i teraz: w konkretnych miejscach, konkretnych warunkach, pośród konkretnych ludzi. Nie będąc ideologią, patriotyzm nie narzuca też sztywnego ideologicznego formatu kulturowego, tym bardziej politycznego, ale w różnoraki sposób zakorzenia się i przynosi owoce w życiu ludzi i różnych wspólnot, które solidarnie chcą tworzyć dobro wspólne” – pisali polscy biskupi w 2017 r.
Cóż to oznacza? Tyle że żadne ramy polityczne czy ideologiczne nie są kryterium patriotyzmu. Patriotą może być tak samo człowiek z prawej, jak i lewej strony sporu, w który wszyscy jakoś (choćby mimowolnie) jesteśmy uwikłani. Więcej: każda próba odmówienia komuś bycia patriotą ze względu na przekonania polityczne będzie nadużyciem. Polityka jest sposobem realizacji pewnego planu, który – przynajmniej w założeniach – ma być planem na rozwój państwa. Te plany i pomysły rozwoju możemy mieć różne, różne możemy mieć wizje przyszłości. Wszystkie mogą mieścić się w granicach patriotyzmu: dopóki na celu mają dobro tych, którym uprawiający politykę służą.
O braku patriotyzmu nie świadczy więc bycie po jednej ze stron politycznego sporu. O braku patriotyzmu świadczyć będzie to, jeśli po którejkolwiek stronie sporu troszczyć się zaczniemy jedynie o własny (indywidualny lub partyjny) interes, a nie o dobro i rozwój całej wspólnoty. I ani uczciwe płacenie podatków, ani udział w hucznych marszach niczego tu nie zmienią.

Duma cudza
To, w jakim miejscu się urodzimy, nie jest naszym wyborem. To, w jakim kraju żyli nasi rodzice i w jakim pozwolili nam dorastać, nie jest naszą zasługą. Narodowa duma jest więc dumą nie z własnych osiągnięć, ale raczej doświadczeniem pewnego daru: przyjęciem z troską i z wdzięcznością tego, co otrzymane. Większość z tego, z czego dumni jesteśmy w wymiarze patriotycznym, to osiągnięcia, na które nie mieliśmy żadnego wpływu. Nikt z nas nie zwyciężał pod Grunwaldem, nikt z nas nie odkrył radu, nikt nie został papieżem. Chlubienie się własną wyjątkowością na podstawie cudzych osiągnięć – tylko dlatego, że dane nam było urodzić się w jednych granicach geograficznych – jest rzeczą raczej wstydliwą. Cudze osiągnięcia owszem, motywować nas powinny do własnej pracy, do zdobywania wiedzy o tych wielkich, do promowania ich w świecie nawet: ale nigdy do tego, żebyśmy sami ich kosztem poczuli się wyjątkowi. To przecież nic innego, jak prosta uzurpacja. Owszem, ważne jest poczucie pewnej narodowej wspólnoty, ale jeśli ją przeżywamy, na równi wspólnie dźwigać musimy i medale zwycięstwa, i zapisane przez Polaków karty wstydu.
Więcej: uznając ową wspólnotę, przyjąć musimy, że przez wieki składali się na nią różni ludzie. I ci, z których chcemy być dumni, i ci, z których niekoniecznie. I ci, którzy w Polsce rodzili się od pokoleń, i ci, którzy Polskę na ojczyznę sami sobie wybrali.

Gościnna i włączająca
„Obok katolickiej większości, dobrze służyli naszej wspólnej ojczyźnie i nadal jej służą Polacy prawosławni i protestanci, a także wyznający judaizm, islam i inne wyznania oraz ci, którzy nie odnajdują się w żadnej tradycji religijnej. I choć dokonany przez niemieckich nazistów zbrodniczy Holokaust, a także inne tragiczne wydarzenia II wojny światowej oraz ich następstwa sprawiły, że wielu z nich niestety między nami zabrakło, to ich wkład na zawsze pozostanie wpisany w naszą kulturę, a ich potomkowie nadal wzbogacają nasze życie publiczne. Dlatego też współczesny polski patriotyzm, pamiętając o wkładzie, jaki wnosi doń katolicyzm i polska tradycja, zawsze winien żywić szacunek i poczucie wspólnoty wobec wszystkich obywateli, bez względu na ich wyznanie czy pochodzenie, dla których polskość i patriotyzm są wyborem moralnym i kulturowym” – piszą biskupi. Przypominają przy tym, że już w epoce jagiellońskiej Polska była Rzeczpospolitą wielu narodów, kultur i religii. Że ważna w niej była obecność Żydów, którzy byli przecież polskimi patriotami. Że właśnie w Polsce potrafili żyć razem Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Rusini, Litwini, Niemcy, Ormianie, Czesi, Tatarzy i przedstawiciele innych narodowości. „Dzięki temu ukształtował się w polskiej kulturze model patriotyzmu gościnnego, włączającego, inspirującego się najlepszym dorobkiem sąsiadów i całej chrześcijańskiej, europejskiej kultury. Patriotyzmu, dzięki któremu Polakami stawali się ci, którzy Polakami zostać chcieli, bez względu na swoje pochodzenie czy pochodzenie ich przodków. Patriotyzmu, który – w dialogu z innymi kulturami – kształtował polską literaturę, muzykę, naukę, sztukę, architekturę i obyczajowość”.

Polska wolna w miłości
Polska, którą dziś znamy i kochamy, jest taka właśnie, jaką ją kochamy – bo rosła w otwartości, w spotkaniu z innością, w nieustannym dialogu (czasami trudnym) i w trosce przede wszystkim o dobro człowieka: nawet jeśli oznaczało to czasem rezygnację z własnego komfortu. To jest ideał patriotyzmu, do którego dorastać możemy wszyscy: niezależnie od tego, jakie wyznajemy poglądy i w jaki sposób spędzać będziemy Święto Niepodległości. Bo w Święcie Niepodległości nie chodzi ani o politykę, ani o ziemskie granice. Chodzi o to, żeby być wolnym do miłości każdego człowieka.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki