Nierówny start edukacyjny

15 lat temu Jaś z uboższej rodziny bywał głodny i ubrany biedniej niż koledzy z klasy. Dziś odróżnia go od reszty już nie strój, ale bycie jedynym w klasie, który nie chodzi na dodatkowy angielski, zajęcia z piłki nożnej czy nie jedzie na wakacje za granicę.
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Trudno nie zauważyć, jak bardzo zmieniła się Polska w ciągu ostatnich 15 lat. Widać to nie tylko po większej liczbie dróg ekspresowych i kilometrów autostrad, lepszym wyglądzie domów i placów nawet w małych miastach i miejscowościach, ale również w tym, co przeciętny Kowalski uznaje za normalność. Zmywarka, przyzwoity smartfon czy zagraniczne wakacje raz w roku 15 lat temu były znakiem rozpoznawczym tych bogatszych Polaków – dziś są natomiast w zasadzie standardem, na który mogą już sobie pozwolić nawet ci zarabiający przeciętne stawki.

Rosnące ambicje Polaków
Polepszyła się również sytuacja rodzin, przede wszystkim dlatego, że zapoczątkowany w 2015 roku rządowy program dopłat „500+”, potem „800+”, realnie wyrównał szanse najmniej zarabiających rodziców na zapewnianie własnym dzieciom podstaw materialnych funkcjonowania. Różnice materialne między dziećmi w szkole widać obecnie nie po tym, że jakieś dziecko nie ma drugiego śniadania albo donasza stare ubrania po starszym rodzeństwie, lecz po tym, że zamiast do Grecji jedzie na wakacje co najwyżej na Mazury, a po lekcjach, zamiast iść jak inni na dodatkowy angielski, hiszpański, piłkę nożną czy balet, idzie od razu do domu.
Wraz z rosnącą średnią zamożnością Polaków wzrosła bowiem również ich ambicja dotycząca wykształcenia, przede wszystkim wykształcenia dzieci. Odsetek osób w wieku 25–45 lat z wyższym wykształceniem w Polsce wyniósł 45 proc. i wynosi obecnie więcej niż średnia całej Unii Europejskiej. Wprawdzie pod tym względem przeganiają nas Litwa, Szwecja, Luksemburg czy Irlandia, ale już śmiało możemy powiedzieć, że nie jesteśmy w ogonie Europy, lecz dynamicznie idącym w górę europejskim średniakiem.
Temu procesowi towarzyszy jednak coraz gorzej oceniana edukacja publiczna: w ciągu ostatnich 15 lat o kilkanaście punktów procentowych spadła liczba Polaków pozytywnie oceniających zarówno poziom publicznych szkół podstawowych, jak i średnich. Odbiciem tego trendu jest rosnące zainteresowanie edukacją domową, ale przede wszystkim lawinowo rosnąca liczba prywatnych szkół podstawowych czy średnich, które mają zaspokajać rosnące ambicje rodziców i dzieci.
W tym wyścigu znów poszkodowanymi są dzieci i młodzież z rodzin najgorzej zarabiających. Nawet jeśli ich rodzice mieliby ambicje rozwijania potencjału swojego dziecka poprzez prywatne lekcje, nie stać ich na to, natomiast podaż bezpłatnych dodatkowych zajęć zarówno ogólnorozwojowych, jak i stricte edukacyjnych, jest ciągle niewielka.

Płatne zajęcia edukacyjne to oczywistość
pk-37-str-29-wykres-1-1.jpg
pk-37-str-29-wykres-2-1.jpg

„Obecnie siedmiu na dziesięciu rodziców dzieci w wieku szkolnym opłaca dodatkowe zajęcia pozalekcyjne co najmniej jednemu dziecku. Jest to nowa sytuacja w Polsce, gdyż jeszcze w 2009 roku było to, biorąc pod uwagę obecną skalę zjawiska, zaledwie 32 proc.” – czytamy w raporcie Fundacji Świętego Mikołaja przygotowanym na 2025 rok. Działająca od 25 lat Fundacja stara się stypendiami łatać niedostatki publicznego systemu pomocy.
Prawdopodobnie dużą rolę w tym wzroście stanowiło pojawienie się rządowych dopłat dla rodzin na każde dziecko, jednak to, co pozwoliło rodzicom przeciętnie zarabiającym opłacić dodatkowy angielski czy taniec, dla rodziców najgorzej zarabiających oznaczało po prostu możliwość zakupu dla dzieci ubrań czy obiadów w szkole.
Szokujące są również kwoty wydawane obecnie przez rodziców na zajęcia dodatkowe dzieci. „Średnie miesięczne wydatki na dodatkowe zajęcia edukacyjne lub ogólnorozwojowe w przeliczeniu na jedno dziecko wynoszą obecnie 603 zł. W grupie rodziców, którzy płacą za dodatkowe zajęcia, niemal każdy posyła na nie wszystkie swoje dzieci” – czytamy w raporcie Fundacji Świętego Mikołaja. Na korepetycje planuje posyłać dziecko aż 55 proc. ankietowanych, zwłaszcza na matematykę i angielski.
– Mamy obecnie taką sytuację, w której trudno mówić o równych szansach, ponieważ dzieci startują z bardzo różnych poziomów, a system oświatowy niewystarczająco umożliwia wszystkim sięganie po sukces edukacyjny. Szczególnie że udział w zajęciach dodatkowych mocno przekłada się na wyniki egzaminacyjne – mówi Antonina Grządkowska, koordynator programu stypendialnego Fundacji Świętego Mikołaja.

Pomoc oparta na zaufaniu
Fundacja bardzo chce zapełniać luki wsparcia, z którymi nie radzi sobie publiczne szkolnictwo czy rządowa pomoc socjalna. Za pomocą nauczycieli, do których dociera, wyszukuje dzieci i młodzież o dużym potencjale i zdolnościach, którym finansuje udział w zajęciach dodatkowych, rozwijających ich możliwości i pasje.
– W naszej pracy opieramy się na zaufaniu społecznym. Polegamy na opinii nauczycieli najlepiej znających sytuację rodzinną swoich uczniów i z ich pomocą docieramy z konkretną pomocą dla tych, których nie stać na zakup instrumentu, choć dziecko ma wybitny talent, opłacenie dodatkowych zajęć, udział w wycieczce szkolnej czy w turnieju drużyny sportowej, w której dziecko trenuje – mówi Antonina Grządkowska.
Bardzo ważnym kryterium decydującym o tym, czy dany uczeń lub uczennica otrzyma stypendium, są osiągnięcia edukacyjne i zaangażowanie społeczne. Przy czym w osiągnięciach edukacyjnych brane pod uwagę są nie tylko tak oczywiste sprawy jak dobre stopnie z poszczególnych przedmiotów, ale również osiągnięcia sportowe czy zdolności artystyczne. Dzięki temu oraz – co równie ważne – dzięki współpracy z nauczycielami Fundacja chce docierać i dociera również do tych uczniów, których potencjał byłby niewidoczny na pierwszy rzut oka, na przykład do posiadających zaburzenia neurorozwojowe takie jak spektrum autyzmu lub ADHD. W efekcie stypendia trafiają nie tylko do biedniejszych, ale typowo „piątkowych” uczniów, świetnie odnajdujących się w polskim systemie edukacyjnym, ale i do tych „niestandardowych”, uczących się choćby w szkołach specjalnych.
Fundacja oszacowała, że bez dostępu do płatnych zajęć edukacyjnych pozostaje w Polsce 1,65 mln dzieci, z czego 600 tys. głównie z powodów ekonomicznych. Przyznaje jednak szczerze, że choć obecnie finansuje stypendia dla łącznie 445 uczniów, potrzeby znacznie przewyższają możliwości, jakie posiada.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 37/2025