Emocje – szkolny przedmiot obowiązkowy

W programie zajęć szkolnych powinien się znaleźć trening umiejętności społecznych, np. nauka samoregulacji emocji, akceptacji różnic, bezkonfliktowej współpracy w grupie. To zapobiega przemocy rówieśniczej, a według naszych badań te obszary są dziś wśród uczniów w największym deficycie – z Agnieszką Kulus-Klepacką rozmawia Anna Druś.
Czyta się kilka minut
fot. Piotr Mecik/East News
fot. Piotr Mecik/East News

Jako Fundacja Uniwersytet Dzieci realizujecie w szkołach program „Emocje. Przedmiot obowiązkowy”. Dlaczego zajęliście się właśnie tym tematem?

– Uważamy, że podstawowa psychoedukacja, czyli wiedza o tym, jakie mamy emocje, jak się objawiają, jak je wyrażamy i regulujemy, jest kluczowa dla dobrostanu dzieci. Chcieliśmy pokazać, że każdy z nas ma wpływ na to, jak się czuje, ale potrzebuje tylko wiedzy i samoświadomości, by umieć sobą i swoimi emocjami zarządzać. Nasz program jest roczny, można go realizować w różnych wariantach tematycznych dla klas V–VI i VII–VIII. Nauczyciele otrzymują 36 gotowych scenariuszy lekcji z filmami, kartami pracy i ćwiczeniami. Do tego dostają podstawową wiedzę psychologiczną, by móc odpowiadać na pytania uczniów. Program można realizować w całości lub wybierać pojedyncze tematy – w zależności od potrzeb klasy. W ciągu ostatnich dwóch lat (nie licząc bieżącego roku) wzięło w nim udział blisko 3500 nauczycieli i około 63 tys. uczniów z całej Polski. Dostęp jest całkowicie darmowy – wystarczy, że nauczyciel założy konto na stronie uniwersytetdzieci.pl.

Jako Fundacja Uniwersytet Dzieci realizujecie w szkołach program „Emocje. Przedmiot obowiązkowy”. Dlaczego zajęliście się właśnie tym tematem?

– Uważamy, że podstawowa psychoedukacja, czyli wiedza o tym, jakie mamy emocje, jak się objawiają, jak je wyrażamy i regulujemy, jest kluczowa dla dobrostanu dzieci. Chcieliśmy pokazać, że każdy z nas ma wpływ na to, jak się czuje, ale potrzebuje tylko wiedzy i samoświadomości, by umieć sobą i swoimi emocjami zarządzać. Nasz program jest roczny, można go realizować w różnych wariantach tematycznych dla klas V–VI i VII–VIII. Nauczyciele otrzymują 36 gotowych scenariuszy lekcji z filmami, kartami pracy i ćwiczeniami. Do tego dostają podstawową wiedzę psychologiczną, by móc odpowiadać na pytania uczniów. Program można realizować w całości lub wybierać pojedyncze tematy – w zależności od potrzeb klasy. W ciągu ostatnich dwóch lat (nie licząc bieżącego roku) wzięło w nim udział blisko 3500 nauczycieli i około 63 tys. uczniów z całej Polski. Dostęp jest całkowicie darmowy – wystarczy, że nauczyciel założy konto na stronie uniwersytetdzieci.pl.

Czego, według Was, brakuje w polskiej edukacji, skoro taki program okazał się potrzebny?

– Diagnozujemy to dwutorowo.Po pierwsze – raporty z ostatnich lat jednoznacznie pokazują spadek kondycji psychicznej dzieci i młodzieży: więcej zaburzeń depresyjnych, lękowych, większy poziom stresu. Donoszą o tym badania prowadzone m.in. UNICEF, Rzecznika Praw Dziecka czy Fundację Dajemy Dzieciom Siłę.

Po drugie – rozmawiamy z nauczycielami uczestniczącymi w naszych programach. To oni zwracają uwagę, że uczniowie mają trudności z regulacją emocji, z rozmową o nich, z motywacją do nauki, współpracą w grupie i akceptacją różnic. W szkołach często pojawia się przemoc rówieśnicza. To wszystko wskazuje na deficyt umiejętności emocjonalnych i społecznych, który można budować przez regularne lekcje wychowawcze oparte na psychoedukacji.

Przeprowadziliście też badanie efektów programu. Zadziałał?

– Krótko? Tak, i to bardzo dobrze. Wskaźnik ogólnej satysfakcji wyniósł 95 proc. wśród nauczycieli i 93 proc. – według ich obserwacji – wśród uczniów. 74 proc. nauczycieli zauważyło u dzieci poprawę umiejętności interpersonalnych, 73 proc. – lepszą współpracę w klasie, 72 proc. – lepsze radzenie sobie z emocjami, a 68 proc. – większe zaangażowanie w rozmowy o emocjach.

Cieszy nas zwłaszcza ten ostatni wynik: dzieci zaczęły mówić o emocjach otwarcie, bez lęku przed oceną czy wyśmianiem. Kluczowe przesłanie programu brzmi: wszystkie emocje są w porządku – ważne, by umieć je rozumieć i nimi zarządzać.

Ponadto 65 proc. nauczycieli zauważyło poprawę atmosfery w klasie, 56 proc. – wzrost samoświadomości uczniów odnośnie do ich mocnych stron, a 46 proc. – poprawę samooceny. Na wielu lekcjach realizowanych w programie uczniowie uczą się rozpoznawać swoje mocne strony i talenty, co łączy się z elementami doradztwa zawodowego, szczególnie w klasach VII–VIII.

Co, Pani zdaniem, najbardziej zadziałało w tym programie?

– Myślę, że największą wartość przyniósł jego praktyczny wymiar. Nie ograniczamy się bowiem do teorii: dzieci dostają konkretne narzędzia, np. uczą się określać poziom złości czy smutku, poznają sposoby poprawy nastroju, techniki radzenia sobie z emocjami. Tworzą taki własny „narzędziownik dobrego życia”. Program daje im więc praktyczne umiejętności, które mogą wykorzystać w codziennych sytuacjach.

Ciekawym efektem jest też rozwój samych nauczycieli. 77 proc. z nich zadeklarowało, że poszerzyli swoją wiedzę na temat zarządzania emocjami i budowania kompetencji społecznych, a tyle samo wzbogaciło swój warsztat o nowe metody pracy. Lekcje wychowawcze stały się dzięki temu ciekawsze i bardziej angażujące dla uczniów.

Jakie elementy systemu edukacji warto byłoby jeszcze wzmocnić, by takie programy nie musiały wypełniać jego obecnych luk w tym zakresie? Nie dotrzecie przecież z tą wiedzą do wszystkich szkół.

– Mamy, szczerze mówiąc, taki cel, że chcielibyśmy upowszechnić program – dotrzeć do wszystkich nauczycieli w Polsce, a przez to do wszystkich uczniów. Uważamy, że psychoedukacja powinna stać się stałym elementem programu szkolnego, najlepiej w ramach lekcji wychowawczej – bo ona już istnieje w systemie i ma ogromny potencjał do pracy wychowawczej z uczniami. Ważną rolę odgrywa tutaj wychowawca, który w szkolnym środowisku ma dla ucznia szczególne znaczenie i może towarzyszyć mu w procesie rozwoju.

Na tych zajęciach powinien pojawiać się trening umiejętności społecznych: nauka samoregulacji emocji, empatii, komunikacji, akceptacji różnic, bezkonfliktowej współpracy w grupie. Te wszystkie umiejętności zapobiegają przemocy rówieśniczej. Według naszych badań właśnie te obszary są dziś wśród uczniów w największym deficycie.

W jaki sposób chcecie trafić do wszystkich szkół?

– Chcemy współpracować z Ministerstwem Edukacji Narodowej, by nasz program psychoedukacji – gotowe scenariusze lekcji – był rekomendowany do realizacji na lekcjach wychowawczych.

Dla młodszych uczniów w klasach I–IV przygotowaliśmy program „Lekcje z emocjami”, a dla starszych „Ja w świecie emocji” – czyli ten, którego dotyczy nasz raport.

Jak objąć podobnym wsparciem wszystkich nauczycieli w Polsce?

– Po pierwsze – potrzebna jest motywacja nauczyciela, ale też łatwy dostęp do gotowych narzędzi. Nasze materiały, scenariusze lekcji, webinary czy szkolenia są bezpłatne i dostępne online. Nauczyciele powinni też poszerzać wiedzę o tym, jak rozpoznawać symptomy zaburzeń zdrowia psychicznego u dzieci. W praktyce to oni są osobami „pierwszego kontaktu”, które mogą zauważyć problemy ucznia i skierować go po pomoc.

A co z nauczycielami, którzy nie zechcą sięgnąć po Wasze materiały, bo na przykład zmagają się z wypaleniem zawodowym? Przecież to poważny problem tego niedoinwestowanego środowiska.

– Chcemy dotrzeć też do nich, choćby pośrednio. Oferujemy im różne formy rozwoju i wsparcia – nie tylko z zakresu psychoedukacji, ale też metod nauczania. Jednak rzeczywiście nauczyciele to grupa szczególnie narażona na wypalenie zawodowe i trzeba temu zjawisku przeciwdziałać systemowo. Oprócz zwiększenia nakładów finansowych na edukację potrzebny jest system superwizji i mentoringu, czyli dostęp do wsparcia od psychologów oraz bardziej doświadczonych kolegów. Ogromną rolę pełnią też samorządy i dyrektorzy szkół: od stylu zarządzania i atmosfery w szkole bardzo wiele zależy.

Prowadzimy program „Dziecko z pasją” – to mentoring dla kadry zarządzającej szkołami. Dyrektorzy uczą się od siebie nawzajem, odwiedzają swoje szkoły, dzielą doświadczeniami i inspiracjami w zakresie zarządzania, ale także w kwestiach organizacyjnych, np. pozyskiwania środków na specjalistyczne wyposażenie sal.

Jaką rolę w całym procesie odgrywają rodzice?

– Ogromną. Szczególnie że czasem trudności emocjonalne dzieci wynikają z sytuacji domowej. Chcielibyśmy, żeby rodzice rozumieli, że szkoła to miejsce, w którym pracują ludzie zaangażowani w dobro dziecka. Ważne jest partnerstwo między nauczycielem a rodzicem i wzajemne zaufanie. Nauczyciele zgłaszają nam, że zdarza się, że rodzice odrzucają informacje zwrotne na temat zachowania dziecka w szkole i sugestie dotyczące pomocy psychologicznej, obawiają się etykietowania. Tymczasem chodzi wyłącznie o dobro ucznia i skuteczne wsparcie.

Jak można poprawić tę współpracę rodziców i szkoły?

– Na pewno przez edukację. Dobrym rozwiązaniem byłyby cykliczne spotkania lub webinary dla rodziców o rozwoju emocjonalnym dziecka, o sygnałach obniżenia jego kondycji psychicznej czy wspierającej komunikacji z dzieckiem. Drugi warunek to coś, na co pracuje się latami: dobra wola i zaufanie obu stron – nauczycieli i rodziców. Bez tego trudno działać skutecznie.

Nie bez znaczenia jest brak wystarczającej liczby psychologów i pedagogów szkolnych…

– Rzeczywiście, to wciąż duży problem. W niektórych szkołach jeden specjalista przypada na ponad 700 uczniów. W takiej sytuacji trudno mówić o realnym wsparciu. Widać jednak, że systemowo problem został zauważony – od września 2024 ministerialne wymogi dotyczące minimalnej liczby etatów specjalistów takich jak psycholog, pedagog, logopeda uległy zwiększeniu. Ale to proces, który potrwa lata. Podobnie jest z psychiatrią dzieci i młodzieży, która przez lata była w kryzysie. W ostatnich latach zwiększono jednak finansowanie, głównie na inwestycje twarde – infrastrukturę, budowę nowych ośrodków i modernizację istniejących oddziałów psychiatrycznych. To krok w dobrą stronę, choć potrzeby nadal są ogromne. Potrzebna jest inwestycja w kadry (psychologów, terapeutów, psychiatrów), nakłady na terapie oraz ogólnodostępna profilaktyka zdrowia psychicznego. Jako Fundacja Uniwersytet Dzieci chcemy wprowadzić ją do szkół.

Czy Fundacja kieruje swoje działania również do rodziców?

– Tak. Poza programami szkolnymi prowadzimy też Uniwersytet Dzieci w trzech miastach – Krakowie, Warszawie i Wrocławiu. Dzieci biorą udział w zajęciach edukacyjnych na uczelniach, a dla rodziców organizujemy dwa razy w roku wykłady psychologiczne i rozwojowe, by poszerzać ich wiedzę i świadomość wychowawczą. Ten program był zresztą pierwotny względem tego, który realizujemy za pośrednictwem nauczycieli. Na pewno nasz system edukacji, a przez to dzieci i młodzież, chcemy wspierać na różne sposoby.  

___

Agnieszka Kulus-Klepacka – Członkini zarządu i dyrektorka ds. badań i relacji strategicznych w Fundacji Uniwersytet Dzieci, absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Adama Mickiewicza i studiów podyplomowych User Experience & Business Design na Wyższej Szkole Europejskiej im. J. Tischnera. Przez prawie 12 lat kierowała zespołami przygotowującymi zajęcia edukacyjne oraz tworzyła programy zajęć popularnonaukowych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2025