Jako Fundacja Uniwersytet Dzieci realizujecie w szkołach program „Emocje. Przedmiot obowiązkowy”. Dlaczego zajęliście się właśnie tym tematem?
– Uważamy, że podstawowa psychoedukacja, czyli wiedza o tym, jakie mamy emocje, jak się objawiają, jak je wyrażamy i regulujemy, jest kluczowa dla dobrostanu dzieci. Chcieliśmy pokazać, że każdy z nas ma wpływ na to, jak się czuje, ale potrzebuje tylko wiedzy i samoświadomości, by umieć sobą i swoimi emocjami zarządzać. Nasz program jest roczny, można go realizować w różnych wariantach tematycznych dla klas V–VI i VII–VIII. Nauczyciele otrzymują 36 gotowych scenariuszy lekcji z filmami, kartami pracy i ćwiczeniami. Do tego dostają podstawową wiedzę psychologiczną, by móc odpowiadać na pytania uczniów. Program można realizować w całości lub wybierać pojedyncze tematy – w zależności od potrzeb klasy. W ciągu ostatnich dwóch lat (nie licząc bieżącego roku) wzięło w nim udział blisko 3500 nauczycieli i około 63 tys. uczniów z całej Polski. Dostęp jest całkowicie darmowy – wystarczy, że nauczyciel założy konto na stronie uniwersytetdzieci.pl.
Jako Fundacja Uniwersytet Dzieci realizujecie w szkołach program „Emocje. Przedmiot obowiązkowy”. Dlaczego zajęliście się właśnie tym tematem?
– Uważamy, że podstawowa psychoedukacja, czyli wiedza o tym, jakie mamy emocje, jak się objawiają, jak je wyrażamy i regulujemy, jest kluczowa dla dobrostanu dzieci. Chcieliśmy pokazać, że każdy z nas ma wpływ na to, jak się czuje, ale potrzebuje tylko wiedzy i samoświadomości, by umieć sobą i swoimi emocjami zarządzać. Nasz program jest roczny, można go realizować w różnych wariantach tematycznych dla klas V–VI i VII–VIII. Nauczyciele otrzymują 36 gotowych scenariuszy lekcji z filmami, kartami pracy i ćwiczeniami. Do tego dostają podstawową wiedzę psychologiczną, by móc odpowiadać na pytania uczniów. Program można realizować w całości lub wybierać pojedyncze tematy – w zależności od potrzeb klasy. W ciągu ostatnich dwóch lat (nie licząc bieżącego roku) wzięło w nim udział blisko 3500 nauczycieli i około 63 tys. uczniów z całej Polski. Dostęp jest całkowicie darmowy – wystarczy, że nauczyciel założy konto na stronie uniwersytetdzieci.pl.
Czego, według Was, brakuje w polskiej edukacji, skoro taki program okazał się potrzebny?
– Diagnozujemy to dwutorowo.Po pierwsze – raporty z ostatnich lat jednoznacznie pokazują spadek kondycji psychicznej dzieci i młodzieży: więcej zaburzeń depresyjnych, lękowych, większy poziom stresu. Donoszą o tym badania prowadzone m.in. UNICEF, Rzecznika Praw Dziecka czy Fundację Dajemy Dzieciom Siłę.
Po drugie – rozmawiamy z nauczycielami uczestniczącymi w naszych programach. To oni zwracają uwagę, że uczniowie mają trudności z regulacją emocji, z rozmową o nich, z motywacją do nauki, współpracą w grupie i akceptacją różnic. W szkołach często pojawia się przemoc rówieśnicza. To wszystko wskazuje na deficyt umiejętności emocjonalnych i społecznych, który można budować przez regularne lekcje wychowawcze oparte na psychoedukacji.
Przeprowadziliście też badanie efektów programu. Zadziałał?
– Krótko? Tak, i to bardzo dobrze. Wskaźnik ogólnej satysfakcji wyniósł 95 proc. wśród nauczycieli i 93 proc. – według ich obserwacji – wśród uczniów. 74 proc. nauczycieli zauważyło u dzieci poprawę umiejętności interpersonalnych, 73 proc. – lepszą współpracę w klasie, 72 proc. – lepsze radzenie sobie z emocjami, a 68 proc. – większe zaangażowanie w rozmowy o emocjach.
Cieszy nas zwłaszcza ten ostatni wynik: dzieci zaczęły mówić o emocjach otwarcie, bez lęku przed oceną czy wyśmianiem. Kluczowe przesłanie programu brzmi: wszystkie emocje są w porządku – ważne, by umieć je rozumieć i nimi zarządzać.
Ponadto 65 proc. nauczycieli zauważyło poprawę atmosfery w klasie, 56 proc. – wzrost samoświadomości uczniów odnośnie do ich mocnych stron, a 46 proc. – poprawę samooceny. Na wielu lekcjach realizowanych w programie uczniowie uczą się rozpoznawać swoje mocne strony i talenty, co łączy się z elementami doradztwa zawodowego, szczególnie w klasach VII–VIII.
Co, Pani zdaniem, najbardziej zadziałało w tym programie?
– Myślę, że największą wartość przyniósł jego praktyczny wymiar. Nie ograniczamy się bowiem do teorii: dzieci dostają konkretne narzędzia, np. uczą się określać poziom złości czy smutku, poznają sposoby poprawy nastroju, techniki radzenia sobie z emocjami. Tworzą taki własny „narzędziownik dobrego życia”. Program daje im więc praktyczne umiejętności, które mogą wykorzystać w codziennych sytuacjach.
Ciekawym efektem jest też rozwój samych nauczycieli. 77 proc. z nich zadeklarowało, że poszerzyli swoją wiedzę na temat zarządzania emocjami i budowania kompetencji społecznych, a tyle samo wzbogaciło swój warsztat o nowe metody pracy. Lekcje wychowawcze stały się dzięki temu ciekawsze i bardziej angażujące dla uczniów.
Jakie elementy systemu edukacji warto byłoby jeszcze wzmocnić, by takie programy nie musiały wypełniać jego obecnych luk w tym zakresie? Nie dotrzecie przecież z tą wiedzą do wszystkich szkół.
– Mamy, szczerze mówiąc, taki cel, że chcielibyśmy upowszechnić program – dotrzeć do wszystkich nauczycieli w Polsce, a przez to do wszystkich uczniów. Uważamy, że psychoedukacja powinna stać się stałym elementem programu szkolnego, najlepiej w ramach lekcji wychowawczej – bo ona już istnieje w systemie i ma ogromny potencjał do pracy wychowawczej z uczniami. Ważną rolę odgrywa tutaj wychowawca, który w szkolnym środowisku ma dla ucznia szczególne znaczenie i może towarzyszyć mu w procesie rozwoju.
Na tych zajęciach powinien pojawiać się trening umiejętności społecznych: nauka samoregulacji emocji, empatii, komunikacji, akceptacji różnic, bezkonfliktowej współpracy w grupie. Te wszystkie umiejętności zapobiegają przemocy rówieśniczej. Według naszych badań właśnie te obszary są dziś wśród uczniów w największym deficycie.
W jaki sposób chcecie trafić do wszystkich szkół?
– Chcemy współpracować z Ministerstwem Edukacji Narodowej, by nasz program psychoedukacji – gotowe scenariusze lekcji – był rekomendowany do realizacji na lekcjach wychowawczych.
Dla młodszych uczniów w klasach I–IV przygotowaliśmy program „Lekcje z emocjami”, a dla starszych „Ja w świecie emocji” – czyli ten, którego dotyczy nasz raport.
Jak objąć podobnym wsparciem wszystkich nauczycieli w Polsce?
– Po pierwsze – potrzebna jest motywacja nauczyciela, ale też łatwy dostęp do gotowych narzędzi. Nasze materiały, scenariusze lekcji, webinary czy szkolenia są bezpłatne i dostępne online. Nauczyciele powinni też poszerzać wiedzę o tym, jak rozpoznawać symptomy zaburzeń zdrowia psychicznego u dzieci. W praktyce to oni są osobami „pierwszego kontaktu”, które mogą zauważyć problemy ucznia i skierować go po pomoc.
A co z nauczycielami, którzy nie zechcą sięgnąć po Wasze materiały, bo na przykład zmagają się z wypaleniem zawodowym? Przecież to poważny problem tego niedoinwestowanego środowiska.
– Chcemy dotrzeć też do nich, choćby pośrednio. Oferujemy im różne formy rozwoju i wsparcia – nie tylko z zakresu psychoedukacji, ale też metod nauczania. Jednak rzeczywiście nauczyciele to grupa szczególnie narażona na wypalenie zawodowe i trzeba temu zjawisku przeciwdziałać systemowo. Oprócz zwiększenia nakładów finansowych na edukację potrzebny jest system superwizji i mentoringu, czyli dostęp do wsparcia od psychologów oraz bardziej doświadczonych kolegów. Ogromną rolę pełnią też samorządy i dyrektorzy szkół: od stylu zarządzania i atmosfery w szkole bardzo wiele zależy.
Prowadzimy program „Dziecko z pasją” – to mentoring dla kadry zarządzającej szkołami. Dyrektorzy uczą się od siebie nawzajem, odwiedzają swoje szkoły, dzielą doświadczeniami i inspiracjami w zakresie zarządzania, ale także w kwestiach organizacyjnych, np. pozyskiwania środków na specjalistyczne wyposażenie sal.
Jaką rolę w całym procesie odgrywają rodzice?
– Ogromną. Szczególnie że czasem trudności emocjonalne dzieci wynikają z sytuacji domowej. Chcielibyśmy, żeby rodzice rozumieli, że szkoła to miejsce, w którym pracują ludzie zaangażowani w dobro dziecka. Ważne jest partnerstwo między nauczycielem a rodzicem i wzajemne zaufanie. Nauczyciele zgłaszają nam, że zdarza się, że rodzice odrzucają informacje zwrotne na temat zachowania dziecka w szkole i sugestie dotyczące pomocy psychologicznej, obawiają się etykietowania. Tymczasem chodzi wyłącznie o dobro ucznia i skuteczne wsparcie.
Jak można poprawić tę współpracę rodziców i szkoły?
– Na pewno przez edukację. Dobrym rozwiązaniem byłyby cykliczne spotkania lub webinary dla rodziców o rozwoju emocjonalnym dziecka, o sygnałach obniżenia jego kondycji psychicznej czy wspierającej komunikacji z dzieckiem. Drugi warunek to coś, na co pracuje się latami: dobra wola i zaufanie obu stron – nauczycieli i rodziców. Bez tego trudno działać skutecznie.
Nie bez znaczenia jest brak wystarczającej liczby psychologów i pedagogów szkolnych…
– Rzeczywiście, to wciąż duży problem. W niektórych szkołach jeden specjalista przypada na ponad 700 uczniów. W takiej sytuacji trudno mówić o realnym wsparciu. Widać jednak, że systemowo problem został zauważony – od września 2024 ministerialne wymogi dotyczące minimalnej liczby etatów specjalistów takich jak psycholog, pedagog, logopeda uległy zwiększeniu. Ale to proces, który potrwa lata. Podobnie jest z psychiatrią dzieci i młodzieży, która przez lata była w kryzysie. W ostatnich latach zwiększono jednak finansowanie, głównie na inwestycje twarde – infrastrukturę, budowę nowych ośrodków i modernizację istniejących oddziałów psychiatrycznych. To krok w dobrą stronę, choć potrzeby nadal są ogromne. Potrzebna jest inwestycja w kadry (psychologów, terapeutów, psychiatrów), nakłady na terapie oraz ogólnodostępna profilaktyka zdrowia psychicznego. Jako Fundacja Uniwersytet Dzieci chcemy wprowadzić ją do szkół.
Czy Fundacja kieruje swoje działania również do rodziców?
– Tak. Poza programami szkolnymi prowadzimy też Uniwersytet Dzieci w trzech miastach – Krakowie, Warszawie i Wrocławiu. Dzieci biorą udział w zajęciach edukacyjnych na uczelniach, a dla rodziców organizujemy dwa razy w roku wykłady psychologiczne i rozwojowe, by poszerzać ich wiedzę i świadomość wychowawczą. Ten program był zresztą pierwotny względem tego, który realizujemy za pośrednictwem nauczycieli. Na pewno nasz system edukacji, a przez to dzieci i młodzież, chcemy wspierać na różne sposoby.
___
Agnieszka Kulus-Klepacka – Członkini zarządu i dyrektorka ds. badań i relacji strategicznych w Fundacji Uniwersytet Dzieci, absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Adama Mickiewicza i studiów podyplomowych User Experience & Business Design na Wyższej Szkole Europejskiej im. J. Tischnera. Przez prawie 12 lat kierowała zespołami przygotowującymi zajęcia edukacyjne oraz tworzyła programy zajęć popularnonaukowych.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.









